Reklama

Reklama

Andrzej Fonfara: Nowa nadzieja polskiego boksu?

Złamał przeciwnikowi szczękę po 23 sekundach walki i w całym stanie nie znalazł się chętny, by się z nim zmierzyć. Teraz ma wielką szansę - kolejną walkę stoczy zaraz przed starciem Tomasza Adamka z Kevinem McBride'em. Czy Andrzej Fonfara to nowa nadzieja polskiego boksu?

Andrzej Fonfara (16-2, 7 KO), który 9 kwietnia na gali Tomasza Adamka w hali Prudential Center w Newark, zmierzy się z pochodzącym ze stanu Arkansas Rayem Smithem (9-5), przygotowuje się do tego pojedynku pod okiem swego szkoleniowca Sama ColonnyChicago Boxing Club.

Polski bokser jest w dobrej formie, a przed pojedynkiem ze Smithem znalazł kilka chwil, by wypowiedzieć się na temat rywala. - Jego rekord nie jest może imponujący, ale to niebezpieczny bokser. Smith jest trochę nieskoordynowanym pięściarzem, ale za to często potrafi uderzać z niespodziewanych pozycji - ocenił Amerykanina.

Reklama

Pomimo tego, że Smith nie jest przeciwnikiem z najwyższej półki, Fonfara zapewnia, że nie ma mowy o tym, by zlekceważył rywala. - Nie ma co spekulować przed pojedynkiem. Zamierzam wyjść do ringu i zrobić swoje - mówi krótko.

W swojej przedostatniej walce Fonfara popisał się imponującym nokautem, bo już po 23 sekundach złamał przeciwnikowi szczękę. Szef komisji bokserskiej stanu Illinois przed kolejnym pojedynkiem prosił podobno Polaka, by oszczędził następnego rywala, bo w całym stanie trudno już znaleźć dla Fonfary godnego przeciwnika.

Bokser z Radomia spokojnie podchodzi jednak do następnego pojedynku i unika buńczucznych zapowiedzi, które kibice doskonale znają z konferencji prasowych przed wielkimi pojedynkami. - Będę boksował na tyle, na ile pozwoli mi przeciwnik. W tej walce, gdy złamałem przeciwnikowi szczękę, zauważyłem po prostu lukę w obronie rywala i przeprowadziłem skuteczną akcję - mówi.

Zobacz cały wywiad z Andrzejem Fonfarą:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama