Reklama

Reklama

"Agresję chowamy na Niemców"

Jesteśmy ze sobą już długo, ale nie ma zatargów, nerwowej atmosfery. Wszyscy trzymają tego typu emocje na niedzielny mecz. To w nim będziemy chcieli pokazać agresję i charakter - powiedział nam stoper FK Moskwa i reprezentacji Polski Mariusz Jop.

Łysogłowy defensor w wypowiedziach wracał do nieszczęścia Jakuba Błaszczykowskiego. - Już podczas wystawy zdjęć wiedzieliśmy, że Kuba nie zagra w mistrzostwach Europy, ale nie mówiliśmy tego nikomu, bo ustaliliśmy, że trener przekaże tę informację - zapewnia Mariusz..

Reklama

"Dżopik" nie ukrywał, że wyjściowy skład na Niemców jest już ustalony. - Owszem, przy jednym, góra dwóch nazwiskach pojawiają się małe znaki zapytania, ale trener już wie, kto będzie grał. My też to wiemy - potwierdził Mariusz, który spodziewa się tego, że zostanie w rezerwie. - Wiadomo, jaka była moja sytuacja. W meczu z Duńczykami zastąpiłem Michała Żewłakowa, który miał drobne problemy mięśniowe. Teraz Michał jest zdrowy - podkreślił Jop.

Czy sytuacja z Kubą Błaszczykowskim nie wyciśnie piętna na drużynie? - Trzeba się liczyć z takimi sytuacjami, bo to jest sport, niekoniecznie na treningu można doznać kontuzji. Nie jest to miła sytuacja. Wszyscy bardzo Kubie współczujemy, ale musimy się skoncentrować na meczu - zaznaczył obrońca biało-czerwonych.

Jak Orły Leo nastawiają się do meczu z Niemcami? - Wierzymy we własne siły i to nam daje motywację. Porównywanie piłkarskiego spotkania do historycznych bitew, czy chwyty, jakie zastosowała jedna z gazet są nam obce. Staramy się koncentrować na własnej grze, na tym, jak mamy się prezentować na boisku - wyjaśnia Mariusz Jop. - Oczywiście ważną informacją dla każdego piłkarza jest też to, jak grają Niemcy. To przecież inna drużyna w porównaniu do tej, z którą graliśmy na mistrzostwach świata, ale Niemcy ciągle są niebezpieczni. Należą do grona faworytów tej imprezy. My jednak koncentrujemy się na własnej grze. Chcemy zagrać na wysokim poziomie.

"Dżopik" zapytany o to, co należy zrobić, aby pokonać ekipę Joachmia Loewa, natychmiast znalazł odpowiedź: - Trzeba zagrać co najmniej tak, jak w eliminacjach z Portugalią.

W odróżnieniu od przygotowań do mistrzostw świata w Niemczech, w trakcie których między dwoma obozami piłkarze dostali kilka dni wolnego, teraz przebywają bez przerwy razem od 18 maja, gdy zaczęli pierwsze zgrupowanie w Donaueschingen. Jak znoszą psychicznie długi pobyt we własnym gronie? - Dobrze sobie radzimy. Nie ma zatargów, nerwowej atmosfery. Wszyscy trzymają tego typu emocje na niedzielny mecz. To w nim będziemy chcieli pokazać agresję i charakter - zapewnia Mariusz.

Podobnie jak inni zawodnicy, Jop także czuje, że odzyskał świeżość. - Trenujemy teraz stałe fragmenty gry, ustawienia taktyczne. Mamy więcej świeżości, bo treningi są krótsze i tylko raz dziennie - tłumaczy.

Do Klagenfurtu na mecz z Niemcami przyjadą żona i brat "Dżopika".

Podczas ostatniego spotkania z dziennikarzami przed wyjazdem do Klagenfurtu obrońca FK Moskwa udzielał też wywiadów po rosyjsku. - Czy Rosja będzie czarnym koniem mistrzostw? Nie wiem, bo flagi czarnej nie mają. Żałuję tylko, że w pierwszych dwóch meczach w ekipie Rosjan nie zagra Arszawin, bo ma dwa mecze pauzy za czerwoną kartkę, a to ważny zawodnik dla nich. Kibicuję koledze z drużyny Adamowowi - nie kryje Mariusz Jop.

Michał Białoński, Bad Waltersdorf

Dowiedz się więcej na temat: emocje | Moskwa | mecz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje