Reklama

Reklama

Adrian Zieliński: W Ałmatach wydarzył się wypadek przy pracy

- To, co wydarzyło się na mistrzostwach świata w Ałmatach, było wypadkiem przy pracy. Sport jest nieprzewidywalny, nikt nie może zagwarantować, że stanie na podium - uważa mistrz olimpijski z Londynu w podnoszeniu ciężarów w kategorii 85 kg Adrian Zieliński.

Podczas tegorocznych mistrzostw świata w listopadzie w Ałmatach Zieliński spalił trzy podejścia w rwaniu w kategorii 94 kg i nie był klasyfikowany w dwuboju. Mistrz Europy z Tel Awiwu w kat. 94 kg na pomoście w Kazachstanie nie zaliczył dwóch pierwszych podejść do 175 kg. Nie udała się także trzecia próba do 176 kg.

Reklama

"Stało się i już do tego nie chcę wracać. Byłem na siebie bardzo zły, ale co innego mogłem zrobić. Płakać... Najgorsze jest to, że nie mam nadal zielonego pojęcia, co było powodem tak złych trzech podejść. Czułem się dobrze, nie miałem żadnych większych problemów zdrowotnych, byłem wyspany, zrelaksowany. Dwa tygodnie wcześniej na mistrzostwach Polski zaliczyłem 177 kg, a na treningach rwałem jeszcze więcej. Spaliłem i to wszystko, choć żal pozostał" - powiedział PAP Zieliński.

Od powrotu z Kazachstanu mistrz Europy trenuje wyłącznie w macierzystym klubie Tarpan Mrocza. Na razie kadra Polski nie planuje zgrupowań, pierwszy obóz prawdopodobnie odbędzie się w drugiej połowie stycznia w Zakopanem.

"Tam tradycyjnie od lat zaczynamy nowy etap przygotowań, lubię trenować w tamtejszym ośrodku COS. Pod Tatrami panuje świetna atmosfera, człowiek nie musi się zmuszać do przerzucenia na zajęciach kilku lub nawet kilkunastu ton. Teraz mam trochę mniej intensywne zajęcia, codziennie jestem na siłowni, ruszam się, biegam. Sportowiec nie może sobie pozwolić na dłuższą przerwę, bo później jest o wiele trudniej wrócić do dobrej dyspozycji" - uważa Zieliński, którego w najbliższą sobotę czeka start w Niemczech.

Mistrz olimpijski wystąpi w lidze niemieckiej w barwach jednego z klubów, z którym w ubiegłym roku wywalczył tytuł drużynowego mistrza kraju.

"Jadę do Niemiec w piątek, następnego dnia mam start i spotkanie świąteczne, do domu będę wracał tuż przed Wigilią. W ubiegłym roku było podobnie, ostatnie zawody mieliśmy 22 grudnia, do stołu wigilijnego usiadłem prosto z podróży. Święta bardzo lubię, to czas spokoju, wyciszenia, relaksu w gronie rodziny. Gdzie będę je w tym roku spędzał? - jeszcze nie wiem, ale prawdopodobnie w Ciechanowie ze swoją dziewczyną i jej rodziną" - deklaruje.

Zieliński nie ma ulubionej potrawy wigilijnej, smakuje mu wszystko, co pojawia się na stole. Lubi ryby, ale żeby nie miały zbyt wiele ości, z chęcią zje kilka pierogów w grzybami, wypije czerwony barszcz, zje dobre ciasto. Na duże obżarstwo jednak sobie pozwolić nie może.

"Apetyt mam, ale muszę także w czasie świąt trzymać wagę. Zbytnie jej przekroczenie sprawia, że później o wiele trudniej jest zrzucić zbędne kilogramy. Tuż po świętach trzeba będzie się pojawić na siłowni i popracować nad sobą. Przyszły rok będzie szczególnie ważny, musimy w mistrzostwach świata w listopadzie w USA wywalczyć dla Polski kolejne nominacje olimpijskie" - uważa.

Właśnie mistrzostwa świata będą dla zawodnika z Mroczy najważniejszą imprezą sezonu. Ze startu w mistrzostwach Europy prawdopodobnie zrezygnuje. Ostateczne ustalenia dotyczące kalendarza startowego jeszcze nie zapadły, na razie są konsultowane wyłącznie z trenerem klubowym Jerzym Śliwińskim, który ostatnio pełni także obowiązki szkoleniowca kadry narodowej.

Aktualnie Zieliński nie ma jeszcze sprecyzowanych planów na noc sylwestrową. Być może spędzi ją w kraju, ale rozważa także możliwość krótkiego wypadku za granicę. Nie będzie to jednak wyprawa do ciepłych krajów.

"Może polecę z dziewczyną do Londynu, gdzie mam znajomych, którzy mnie od dawna zapraszają. To na razie sprawa otwarta. Dobra zabawa nikomu nie zaszkodzi, tym bardziej, że od końca stycznia już na to nie będzie czasu. Optymalnego przygotowania do mistrzostw świata nie sposób połączyć z rozrywkowym trybem życia" - deklaruje zawodnik.

A czego życzy sobie z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku?

"Zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Jak będzie dopisywało, to inne troski pójdą precz" - podkreślił Zieliński. 

Dowiedz się więcej na temat: Adrian Zieliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje