Reklama

Reklama

Adamek: W 2013 roku znów powalczę o mistrzostwo świata

- Niedługo wznawiam treningi. W lutym bądź w marcu stoczę kolejną walkę, do której może dojść w Polsce. A w 2013 roku ponownie spróbuję zostać mistrzem świata - zapowiedział w Gdańsku Tomasz Adamek, który promował reklamowany przez siebie napój energetyczny.

- Jeszcze nie wiem, gdzie i z kim przyjdzie mi skrzyżować rękawice. To będę chciał ustalić po moim powrocie do Stanów Zjednoczonych z Ziggim Rozalskim. On jest moim szefem i kieruje moją karierą. W przyszłym roku najprawdopodobniej trzy razy pojawię się na ringu. W lutym bądź marcu, latem oraz pod koniec roku. Być może jedną z tych walk stoczę w Polsce, dostałem też propozycję od stacji HBO. A w 2013 roku ponownie spróbuje zostać mistrzem świata w kategorii ciężkiej - dodał Adamek.

Pierwszy rywal polskiego pięściarza, po porażce z Witalijem Kliczko, nie będzie zawodnikiem z najwyższej półki. - To będzie przeciwnik klasy B. Chodzi o to, żeby stopniowo wdrapywać się na szczyt. Ten pojedynek ma być przetarciem przed kolejną walką, w której być może ponownie zmierzę się z Chrisem Arreolą - przyznał niespełna 35-letni bokser.

Reklama

Adamek szykuje się teraz do powrotu do USA, gdzie niebawem wznowi treningi. - Za dwa tygodnie wybieram się do St. Louis i tam przez 2-3 tygodnie będę doskonalił głównie technikę. Mam prawie 35 lat, a wciąż muszę się uczyć i pracować. Tytuły mistrza świata w dwóch różnych kategoriach wagowych zdobyłem, ale trzeciego już nie. A to znaczy, że muszę znowu wziąć się do roboty, bo czegoś mi zabrakło - ocenił pochodzący z Żywca zawodnik.

Najlepszy polski pięściarz nie zgadza się z krytyką swojego szkoleniowca, Rogera Bloodwortha, że ten źle przygotował go do pojedynku ze starszym z braci Kliczków. - Roger, z którym nadal będę pracował, dobrze wie, jakie błędy popełniłem. Zresztą dzięki niemu byłem przygotowany na styl walki Witalija, bo otrzymałem zaledwie 4-5 mocnych ciosów, a reszty zdołałem uniknąć. Największego siniaka miałem na prawym przedramieniu, po tym, jak Kliczko uderzył mnie...łokciem A Polacy już tak mają, że lubią krytykować i narzekać. I to się nie zmieni - powiedział Tomasz.

Adamek zapewnia, że po porażce z Witalijem 10 września doszedł już do siebie. - Fizycznie czułem się dobrze, gorzej natomiast było z psychiką. W sporcie trzeba się jednak liczyć nie tylko ze zwycięstwami, ale także z porażkami. Otrzymaliśmy dobrą ofertę walki z Witalijem Kliczko i ją przyjęliśmy. Podobnie jak kibice na stadionie we Wrocławiu wierzyłem w wygraną, tymczasem zawiodłem. Bardzo szanuję swoich fanów, o czym świadczy też fakt, że z każdym porozmawiam, przywitam się i zapozuję do zdjęcia. Jestem normalnym człowiekiem - zapewnił.

Polski pięściarz zdaje sobie sprawę, że do rewanżu z Witalijem Kliczko już nie dojdzie. - Witalij ma 40 lat, stoczy jeszcze 1-2 walki i przejdzie na zasłużoną emeryturę. Zresztą bracia Kliczko to nie tylko sportowcy, ale również biznesmeni. Poza tym Witalij ma ambicje polityczne. Na Ukrainie jest niezwykle popularny i moim zdaniem ma wielkie szanse zostać prezydentem tego kraju. Być może dane mi będzie stanąć w ringu przeciwko jego młodszego bratu Władymirowi - stwierdził były mistrz świata w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej.

Adamek podtrzymuje decyzję, że nie będzie już walczył z polskimi zawodnikami. - Chcę iść do przodu i takie pojedynki niczemu nie będą mi służyć. Polacy są nisko sklasyfikowani, a ja muszę rywalizować z pięściarzami z pierwszej "10". Poza tym w Stanach Zjednoczonych walka dwóch Polaków nikogo nie będzie interesować. Swojego czasu nie udostępni też telewizja. Nie oszukujmy się. W Ameryce poza Gołotą i Adamkiem pozostali polscy bokserzy są nieznani - zauważył Tomasz.

Polski pięściarz ma również propozycję dla swoich następców, którzy chcieliby zrobić międzynarodową karierę. - Rozwiązanie jest jedno. Muszą, podobnie jak ja, wyjechać z kraju, bo pewnego poziomu już nie przeskoczą. Polski boks nie rozwija się, brakuje fachowców, sparingpartnerów i pieniędzy - skomentował zawodnik.

W Gdańsku Adamek pojawił się przy okazji promocji napoju energetycznego. Wystąpił też w radio w roli prowadzącego poranny program. - Czytałem chociażby wiadomości drogowe. Muszę przyznać, że po raz pierwszy goszczę w tym mieście. Owszem, w Trójmieście bywałem, ale tylko przejazdem, kiedy udawałem się na zgrupowania do Cetniewa. Teraz miałem okazję trochę pozwiedzać Gdańsk i jestem pod jego wielkim wrażeniem - podsumował Tomasz Adamek.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy