Reklama

Reklama

Adamek: Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej

- Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej. Jeśli 10 września dopisze mi zdrowie, to zwyciężę - zapowiedział przed walką z Witalijem Kliczką Tomasz Adamek.

Tomasz Adamek zakończył cykl przygotowań do walki z Witalijem Kliczką w New Jersey i przeniósł się z trenerem Rogerem Bloodworthem do górzystego Poconos. W tym położonym w stanie Pensylwania mieście z dala od zgiełku będzie się mógł w spokoju przygotować do walki życia. "Góral" przez miesiąc trenował siłę, szybkość i wytrzymałość pod okiem Tylera Woodmana, a za tydzień rozpocznie pierwsze sparingi.

Reklama

Adamek 10 września zmierzy się na Stadionie Miejskim we Wrocławiu z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Witalijem Kliczką. Kibice w Polsce, oprócz walki na żywo we Wrocławiu, będą mogli zobaczyć pojedynek w systemie pay-per-view, po raz pierwszy w historii polskiego boksu.

- Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej, zawsze wchodzę do ringu aby wygrać. Jedyna porażka jaką poniosłem przytrafiła mi się z powodu wagi, nie dopisało mi wtedy zdrowie. Jeśli 10 września będę zdrowy, to zwyciężę, innej opcji nie biorę pod uwagę. Jeśli bym się obawiał, nie podjąłbym się tej walki - zapewnił Adamek.

- Już podczas konferencji w Polsce jasnym było, że przygotowania Stadionu Miejskiego we Wrocławiu będą zakończone na czas. 10 września zobaczymy się na stadionie. Z tego co wiem, sprzedanych już zostało 30 tysięcy biletów, kibicom którzy je nabyli za to bardzo dziękuję, ja natomiast bardzo ciężko trenuję i odwdzięczę się im zwycięską walką. Wierzę, że będzie pięknie, jak na stadionie moja ręka zostanie uniesiona w górę i zdobędę ten tytuł jako pierwszy Polak - dodał "Góral".

- Nigdy bym się nie spodziewałem, że będzie mi dane walczyć o mistrzostwo świata w Polsce, do tego na stadionie piłkarskim. Bardzo się cieszę, że po trzech latach w USA wracam do Polski na taką wielką walkę - podkreślił polski pięściarz.

- Z tego co wiem, w tej chwili około 12 milionów gospodarstw w Polsce ma możliwości techniczne aby za pomocą sieci kablowych czy dekoderów zakupić walkę w systemie pay-per-view. Wciąż nie wiadomo jaka będzie cena, słyszałem o przedziale 20-30 zł. Wciąż trwają negocjacje, strona niemiecka chce wyższej ceny, my chcemy niższej, ale wiadomo że oni jako posiadacze tytułu mistrzowskiego mają więcej do powiedzenia - zakończył Adamek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje