Reklama

Reklama

Adamek: Jeden strzał i po herbacie

Tomasz Adamek dopiero co pokonał Amerykanina Chrisa Arreolę, a już myśli o kolejnym przeciwniku. Nie lubi bezczynności, dlatego zabrał się za urządzanie przydomowego ogrodu w podnowojorskim Kearny. Długo nim się nie nacieszy, bo znów czeka go wyjazd do Teksasu.

- Zdążył się pan nacieszyć zwycięstwem z Arreolą?

Reklama

Tomasz Adamek: W ubiegłą niedzielę, zaraz po obudzeniu, podziękowałem Panu Bogu za zdrowie i... już rozmyślam o kolejnym pojedynku. Przecież kariera sportowca nie trwa wieki.

- Stacja telewizyjna HBO zarezerwowała dla pana dwa terminy w Newark - 2 i 9 października.

- Wszelkie rozmowy rozpoczną się dopiero teraz, po walce Floyda Mayweathera Jr. z Shane'em Mosleyem. Do soboty oczy skierowane były na nich (HBO pokazało ten pojedynek, a Adamek ma obiecane, że i on znajdzie się niebawem w programie tej stacji - przyp. red).

- Na kiedy umówił się pan na pierwszy trening ze szkoleniowcami Rogerem Bloodworthem i Ronnie Shieldsem?

- W siedem miesięcy stoczyłem trzy walki w wadze ciężkiej. To bardzo dużo. Teraz trochę odpocznę od ringu, a obóz przygotowawczy rozpocznę osiem-dziewięć tygodni przed pojedynkiem, prawdopodobnie na początku sierpnia.

- Będzie pan trenował bliżej domu, czy znów w odległym Teksasie, gdzie na stałe pracuje Shields?

- Wracam do Houston, tam jest dobry dla mnie klimat i mam wszędzie blisko. Tylko trzy mile do gymu, tyle samo do siłowni i parku. Oczywiście, wyjazd oznacza ponowną rozłąkę z rodziną, ale takie jest życie. Byłoby gorzej, gdybym był gdzieś na odludziu, gdzie nie ma na przykład zasięgu telefonicznego. To byłby dramat.

- Tym razem Bloodworth (trenuje też Davida Tuę - przyp. red) będzie z panem od początku przygotowań, czy znów dołączy po kilku tygodniach?

- Tua ma najbliższy pojedynek w czerwcu, dlatego nie będzie problemu.

- Współpraca z Andrzejem Gmitrukiem została definitywnie zakończona?

- Są etapy w życiu, które w pewnym momencie się kończą.

- Przez wiele tygodni nie widział się pan z córkami (13 i 10 lat - przyp. red). Czy głowa domu wie jak dzieci radzą sobie w szkole?

- Starsza z dziewczynek Roksana ostatnio została wyróżniona. Pani dyrektor powiedziała, że robi spore postępy. Dobrze uczy się też młodsza Weronika. Dużo lepiej od ojca radzą sobie z angielskim, ale i ja nie narzekam.

- Tęsknią za koleżankami w Polsce? W ojczyźnie pozostały też babcie.

- Właśnie jedna z babć, mama Doroty, przyjechała do nas w odwiedziny. Był taki moment, że młodsza z córek bardzo tęskniła za Polską. Teraz oczywiście chcą jeździć do rodzinnych Gilowic, ale jednocześnie i wracać tutaj, do Stanów Zjednoczonych. W sierpniu minie dwa lata od naszej przeprowadzki do Ameryki.

- Ma pan teraz sporo wolnego czasu. Doskwiera nuda?

- Nie, skądże, jestem aktywny fizycznie. Gram w tenisa, kosza, pływam. Za dużo we mnie energii by siedzieć w domu. Znajomi się śmieją, że mam chyba ADHD. Ciągle muszę coś robić...

- A teraz co pan robi?

- Jadę vanem Ziggiego Rozalsky'ego (współpromotor i przyjaciel Adamka - przyp. red) do sklepu. Właśnie szykuję ogród, w którym już pracuje koparka, już są ludzie do pomocy.

- Gdzie rodzina Adamków spędzi wakacje?

- Nie wiem jeszcze, być może polecimy z Ziggim na Arubę. Raz tam byliśmy i spodobało się. Rozalski jest zauroczony tym miejscem, bo odwiedzał je z dziesięć razy.

- Później znów ciężka praca. Rozalski będzie ponownie pełnił rolę tłumacza w ringu podczas walk?

- W pojedynku z Arreolą powtarzał słowa trenerów, bo obawiał się sytuacji, w której byłbym na przykład przymroczony i wszystkiego nie rozumiał. Ale nic takiego nie miało miejsca. Poznałem słownictwo bokserskie i radzę sobie z nim. Zresztą wystarczy, że moi szkoleniowcy pokażą coś ręką i już wiem o co chodzi. Świetnie się rozumiemy.

- Kto jest wymarzonym przeciwnikiem Tomasza Adamka w wadze ciężkiej?

- Czy będzie rewanż z Arreolą, czy spotkam się z Haye'em czy Kliczkami, nie ma większego znaczenia. Na każdego się przygotuję. Niewielu wierzyło, że wygram z Chrisem. Słyszałem, że będzie jeden strzał i po herbacie. Tymczasem Adamek przyjął, ale i oddawał.

Rozmawiał: Radosław Gielo

Czytaj również:

Michalczewski dla INTERIA.PL: Adamek to czołówka wagi ciężkiej

Adamek: Nie wychodzę na ring, żeby zabić

Adamek pobił Arreolę mocniej niż Kliczko?

Dowiedz się więcej na temat: wyjazd | Arreola | Tomasz Adamek | strzał

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje