Reklama

Reklama

Adam Małysz: Teraz kibice będą mnie oceniali różnie

Adam Małysz nie ma złudzeń co do tego, że teraz, kiedy otwiera nową kartę w swej karierze - kierowcy rajdowego, będzie oceniany, zwłaszcza przez znawców motoryzacji, różnie. Jak podkreślił liczy się z tym, że te oceny będą też krytyczne.

Czy wraz z początkiem pańskiej kariery jako kierowcy rajdowego skończy się "Małyszomania"?

Adam Małysz: - Myślę, że tak. To może być podobna historia, jak w skokach narciarskich. Na początku miałem niewielu wielbicieli. Potem, jak moje nazwisko zaczęło coś znaczyć w tej konkurencji, było ich coraz więcej. I - co ciekawe - nie ubywało, gdy mi się nie wiodło. Nawet śpiewali 'Adamie, nic się nie stało'. Teraz na pewno kibice będą mnie oceniali różnie.

Reklama

Liczy się pan z krytyką?

Oczywiście. Ilu jest kierowców w Polsce, tyle może być opinii. Jedni będą mnie chwalili, drudzy ocenią, że się do tego sportu nie nadaję, inni poczekają na rozwój wydarzeń itd., itd.

A jaka jest pana opinia o Adamie Małyszu jako kierowcy rajdowym?

Jest za wcześnie, bym mógł odpowiedzieć na to pytanie. Sam jestem ciekaw. Byłem tylko na czterech zgrupowaniach RMF Caroline Team, kiedy jeździłem Porsche Cayenne, którym wystartuję w Rajdzie Drezno-Wrocław. To bardzo mało. Trenowałem natomiast na gokartach, na torach crossowych. Uczyłem się techniki jazdy sportowej od doświadczonego kierowcy, wielokrotnego uczestnika Rajdu Dakar, Rafała Martona.

W rozpoczynającym się w sobotę we Wrocławiu rajdzie miał być pana pilotem, a tymczasem na liście startowej, przy nazwisku Małysz, widnieje Albert Gryszczuk.

Rafał Marton miał zaplanowany wcześniej, w tym samym terminie, udział w rajdowych mistrzostwach Polski samochodów terenowych "Stalowa Wola Baja Carpathia 2011". Ale w poniedziałek będzie już ze mną. Natomiast w sobotę i niedzielę, z drugim kierowcą RMF Caroline Team, uczestnikiem Rajdu Dakar Albertem Gryszczukiem pojadę do Żagania. Tam kończy się rywalizacja dla załóg w klasie cross-country. Natomiast ja z Rafałem zamierzamy jechać dalej, ale już tylko treningowo, omijając ekstremalne odcinki, z uwagi na samochód.

Jest pan bardzo podekscytowany.

Nie da się tego ukryć. Stres jest niemały, chociaż wiem, że startujemy jako tzw. zerówka. Mamy numer 000 i nie będziemy klasyfikowani, mimo to ten debiut sprawia, iż nie mogę się wyzbyć stresu. Mam nadzieję, że minie z chwilą jak rozpocznie się prolog. Czuję się tak, jak przedskoczek przed wielką imprezą.

A kiedy będzie ten "skok" konkursowy?

Pod koniec sierpnia, dokładnie 23-28, na Węgrzech. Tam, w Hungarian Baja, wystartujemy już w pełnej krasie. Ta impreza, i jeszcze parę innych, ma nas, a przede wszystkim mnie, przygotować do

południowoamerykańskiego Rajdu Dakar, który 1 stycznia 2012 roku rozpocznie się w Mar del Plata.

***

17. Rajd Drezno-Wrocław, w którym udział weźmie ponad trzysta załóg, rozpocznie się w sobotę w stolicy Dolnego Śląska pod Wzgórzem Andersa. Uroczystość otwarcia o godz. 10.40.

Rozmawiał: Janusz Kalinowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje