Reklama

Reklama

Adam Małysz nie chce swojego pomnika w Wiśle

Pomniki stawia się wybitnym jednostkom. Taką jest z pewnością Adam Małysz, który w sobotę sięgnął w Whistler po swój trzeci medal olimpijski. O swoim monumencie, urodzony w Wiśle zawodnik, nawet nie chce słyszeć.

Powstanie w najbliższym czasie pomnik Małysza w Wiśle?

Adam Małysz: Kojarzy mi się to z czymś co już było i przeminęło. Osoby, które mają pomniki zazwyczaj już nie żyją. Dlatego może zostawmy ten temat.

Ma pan jednak już swoją skocznię.

- I to jest dla mnie najważniejszy pomnik! Ten pomysł na początku też mi się nie podobał, ale doszedłem do wniosku, że skocznia przyniesie na pewno korzyści pokoleniom, dlatego się na to zgodziłem. Jednak długo opierałem się temu pomysłowi. Zdecydowałem się praktycznie w ostatniej chwili, na cztery miesiące przed otwarciem.

Reklama

Czy ktoś inny ze światowej czołówki zawodników ma skocznię swojego imienia?

- Tak. Szwajcarzy Simon Ammann i Andreas Kuettel. Stało się to jednak już po tym jak nazwano skocznię w Wiśle-Malince moim imieniem. Ode mnie się to wszystko zaczęło.

Chciałby pan by jakaś szkoła sportowa była pod pana patronatem?

- Bardzo dużo miałem takich propozycji. Jak zacząłem wygrywać zawody Pucharu Świata, każdy chciał mieć trochę tego Małysza koło siebie. Skoki narciarskie stały się sportem narodowym i każdy chciał się jakoś utożsamiać ze mną.

Dlaczego pan się nie zgodził?

- To wszystko wiąże się z czasem. Do takiego miejsca trzeba pojechać, wziąć udział w uroczystości. Nie miałem głowy, ani chęci. Cały czas myślałem o sporcie, o tym co jest dla mnie najważniejsze, a nie o pozostawieniu czegoś po sobie.

To czemu akurat na skocznię się pan zgodził?

- Szkoła, czy jakaś ulica niewiele mają wspólnego ze mną. Skocznia jest natomiast ze mną związana, dlatego się na to zgodziłem i mogę być z tego dumny.

Natomiast skocznia w centrum Wisły nie jest w najlepszym stanie.

- To jest okropne, co się dzieje. Już tyle razy apelowałem, żeby gmina, miasto, województwo, czy państwo nam pomogło. Gminie tym bardziej powinno zależeć na tym, by to jakoś wyglądało. Przecież to wizytówka miasta. Wjeżdża się do Wisły, dokąd przyjeżdża tysiące turystów i patrzą na taką zdewastowaną skocznię. Jak ja ją widzę to jest mi przykro, a co dopiero przyjezdnym.

Małysz w sobotę o godz. 20.30 czasu polskiego przystąpi w Whistler do rywalizacji w konkursie na dużej skoczni. Na normalnej zdobył srebrny medal. Był to jego trzeci olimpijski krążek. Wcześniej sięgnął po srebro i brąz w Salt Lake City (2002).

Z Whistler Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama