Reklama

Reklama

Adam Małysz: Kibicowałbym Ahonenowi

Skoczkowie narciarscy to jedna wielka rodzina. Znają się doskonale, nie tylko rywalizują między sobą, ale także siebie dopingują. Adam Małysz, gdyby sam nie skakał, kibicowałby w sobotę w olimpijskim konkursie na dużej skoczni w Whistler Finowi Janne Ahonenowi.

- On miał na igrzyskach zawsze pecha. Czwarte miejsce go lubi. Jest to niesamowity, wielkiej klasy zawodnik. Wystarczy wspomnieć, że jako jedyny w historii pięć razy wygrał Turniej Czterech Skoczni - przypomniał "Orzeł z Wisły".

Ahonen ma jednak również rysy na karierze, o których napisał w autobiografii. Ukazała się ona, gdy Fin ogłosił zakończenie kariery. Przyznał się w niej między innymi do tego, że na mamucich obiektach startował często pod wpływem alkoholu. Przed sezonem olimpijskim wznowił treningi.

- Jane wydał książkę, bo zakładał, że nie wróci do skakania. Został za pewne słowa bardzo skrytykowany. Napisał, że w kadrze byli gorsi od niego, pili więcej, rozrabiali. Pamiętajmy jednak - sport jest tylko sportem. My tak samo jak wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem też nam się coś od życia należy - podkreślił Małysz.

Reklama

Dodał jednocześnie, że "upijania się w trupa" nie pochwala. - Jeżeli czasem się piwa, lampki wina, czy szampana napijemy, to na pewno nie jest to jakiś grzech - uważa.

Trzykrotny medalista olimpijski zdaje sobie sprawę z tego, że są też tacy zawodnicy, którzy nadużywają alkoholu. - Tego nie wolno popierać i doskonale o tym wiemy. Na pewno Finowie należą do takich, którzy gdzieś tam ten problem z alkoholem zawsze mieli - przyznał.

Olimpijski konkurs na dużej skoczni zaplanowano w Whistler na sobotę na godz. 20.30.

Z Whistler Marta Pietrewicz

CZYTAJ TAKŻE

Adam Małysz zdobył srebrny medal IO!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje