Reklama

Reklama

Adam: Ja na to nie przystaję!

Adam Małysz w Zakopanem zajął ósme i dwunaste miejsce. - Nie jestem do końca zadowolony. Wiem, że popełniłem błędy - przyznał lider polskiej kadry narodowej.

- Jakbym po tych gorszych występach nic nie zrobił, to by oznaczało, że przystaję na to, co jest. A ja na to nie przystaję! Dla mnie 15. miejsce nie jest satysfakcjonujące, stąd decyzja o wyjeździe do Hannu - powiedział dziennikarzom Małysz.

Adam tylko częściowo był zadowolony ze swoich skoków w zimowej stolicy Polski. Zaznaczył, że bardzo ucieszył go skok treningowy, w którym poleciał na odległość 136 metrów.

- Widać, że potrafię, ale potrzebny jest mi spokój. Jak na treningach było spokojnie, to skakałem daleko - dodał "Orzeł" z Wisły.

Reklama

Małysz podkreślił znakomitą publiczność, która kolejny raz nie zawiodła i stworzyła niezapomnianą atmosferę pod Wielką Krokwią.

- Nasza publiczność jest wspaniała. Będąc w Niemczech, czy Finlandii słyszałem jak kibice niefajnie wypowiadają się po nieudanych skokach swoich zawodników, ja tutaj nigdy nie słyszałem żadnych oszczerstw, mimo, że mi nie szło - zwrócił uwagę aktualny mistrz świata.

Występ w Zakopanem być może byłby bardziej udany dla Adama, gdyby nie infekcja, która go dopadła. - Muszę dwa dni poleżeć. Wczoraj wziąłem antybiotyk. Lekarz powiedział, że to konieczne jeśli myślę o wyjeździe do Vancouver - wyjaśnił Małysz.

Łukasz Piątek, Maciej Borowski Zakopane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy