Reklama

Reklama

30 tysięcy osób na Pikniku Olimpijskim w Warszawie

Gwiazdy polskiego sportu - medaliści igrzysk, mistrzostw świata i Europy - budziły największe zainteresowanie wśród ok. 30 000 osób, które na Kępie Potockiej w Warszawie wzięły udział w 11. Pikniku Olimpijskim. Oprócz frekwencji, dopisała też pogoda.

Licznie przybyli też politycy, parlamentarzyści, europosłowie, którzy w 25 punktach sprawdzali swą kondycję fizyczną oraz sprawność. Powodzenia im, jak również wszystkim uczestnikom, życzył marszałek Sejmu, pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski.

Reklama

Jedną z najbardziej interesujących propozycji Pikniku był Urbanwake - pokazy ewolucji i dynamicznych skrętów na powierzchni wody na deskach wakeboardowych. Na wyższym poziomie zaawansowania zawodnicy wykonują skoki na specjalnie zbudowanych skoczniach - kickerach oraz efektowne przejazdy przez różnorodnie ukształtowane przeszkody umieszczone nad powierzchnią wody: slidery i wallslidy.

Pojawienie się reprezentacji Polski w piłce ręcznej, a zwłaszcza trenera Bogdana Wenty, zadziałało jak magnes. Wiele osób przerwało swe próby sprawnościowe i ruszyło po autografy. Zawodnicy i szkoleniowiec nie odmawiali, ale na ich twarzach uśmiechu nie było. Myślami byli przy Karolu Bieleckim, który w piątek podczas towarzyskiego spotkania z Chorwacją w Kielcach (25:24), doznał poważnego urazu lewego oka.

"Po meczu nikt z nas nie zasnął. Czekaliśmy do trzeciej, a niektórzy i do czwartej nad ranem na wiadomości ze szpitala w Lublinie, gdzie Karol miał mieć przeprowadzony zabieg. Wszyscy bardzo przeżywamy to, co się jemu przydarzyło, chociaż na pewno chorwacki zawodnik nie miał zamiaru świadomie tego uczynić" - powiedział PAP bramkarz Sławomir Szmal.

W kolarskim peletonie przyjechali na Kępę Potocką m.in. Tadeusz Mytnik, Mieczysław Nowicki, Ryszard Szurkowski, Cezary Zamana, którzy z podziwem kręcili głowami, patrząc na pokazy w specjalnie przygotowanym skateparku. Ewolucje wykonywane przez zawodników wydawały się przeczyć prawom grawitacji, co dawało widzom sporą dawkę adrenaliny.

"Kolarstwo jak każda forma aktywnego uprawiania sportu, aby niosło radość i było źródłem zdrowia, powinno być uprawiane świadomie, w oparciu o podstawową wiedzę o˙odpowiednim dobraniu sprzętu, właściwej technice jazdy czy profilaktyce urazów, które niezwykle często towarzyszą tej dyscyplinie" - powiedział Paweł Adamczyk, lekarz z kliniki Carolina Medical Center, która jako partner PKOl sprawuje opiekę medyczną nad czołówką polskich sportowców.

"To właśnie dobre przygotowanie wielokrotnie zmniejsza ryzyko wystąpienia powszechnych dolegliwości, związanych z niewłaściwą jazdą na rowerze" - dodał.

Na Pikniku nie zabrakło prezesa PKOl Piotra Nurowskiego. Jak podkreślali pracownicy PKOl oraz olimpijczycy, mimo że 10 kwietnia zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem "żyje w naszych sercach, jest tu dziś z nami".

Dzień przed Piknikiem, w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II, bardzo uroczysty charakter miał "Wieczór wspomnień". W głównej sali konferencyjnej zebrało się ponad pół tysiąca osób - rodzina, przyjaciele, znajomi i współpracownicy Nurowskiego. Licznie reprezentowani byli medaliści olimpijscy kilku pokoleń.

Dwie wzruszające piosenki - dedykowane Zmarłemu ("Do łezki łezka" oraz "Jest cudnie") - zaśpiewała Maryla Rodowicz, od lat z prezesem zaprzyjaźniona, zaś jego życiorys w ciekawej, nieco satyrycznej formie, przedstawili Tadeusz Drozda i Karol Strasburger. To wyjątkowe spotkanie zakończyła chwila ciszy pamięci Piotra Nurowskiego, szefa PKOl w latach 2005-2010.

Dowiedz się więcej na temat: PKOl | 30 tysięcy | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje