Reklama

Reklama

3:0 bez euforii

Lech znów zwycięski. Tym razem piłkarze z ulicy Bułgarskiej pokonali w Łodzi ŁKS 3:0. Po meczu w ekipie "Kolejorza" nie było jednak wielkiej euforii. Piłkarze Franciszka Smudy podkreślali, że ich gra pozostawiała sporo do życzenia. Co oczywiste podobnie twierdzili gracze ŁKS.

Mariusz Mowlik:

Zabrakło nam umiejętności. Nasz zespół został sklecony na miesiąc przed sezonem . Dlatego widać, że do monolitu nam daleko. Może było parę sytuacji groźnych sytuacji z naszej strony. Jednak piłka nie znalazła się po nich w siatce. Lech jest zespołem bardziej doświadczonym. Dlatego grając z takim przeciwnikiem jak my , bezlitośnie go punktuje. Mecz z Lechem miał dla mnie szczególne znaczenie. Parę sezonów grałem w Kolejorzu. Jednak takie jest życie piłkarza, że dziś biegasz w koszulce Lecha, a jutro ŁKS-u. Przegraliśmy pojedynek i nie ma z czego się cieszyć.

Reklama

Tomasz Bandrowski:

Wynik nie jest adekwatny do tego co prezentowaliśmy na boisku. Inne były założenia , a inaczej potoczyła się gra. ŁKS stwarzał sytuacje dość często był pod naszym polem karnym. Jednak my powinniśmy się cieszyć ze skuteczności, która jest naszym atutem. To trzeba będzie wykorzystać we czwartek. Przed nami historyczna szansa awansu. Zrobimy wszytko aby ją wykorzystać i przy okazji uradować naszych wspaniałych kibiców.

Rafał Murawski:

Nie czuje się strzelcem pierwszej bramki. Dużo było w tym przypadku. Piłka została przeze-mnie odbita i wpadła do bramki. Nasza gra pozostawia wiele do życzenia. Jednak byliśmy lepszym zespołem. W końcu strzeliliśmy trzy gole. Zdajemy sobie sprawę ,że czekają nas dwa trudne spotkania. Na razie cieszymy się ze zwycięstwa w Łodzi . Natomiast od poniedziałku przygotowujemy się do pojedynku z Austrią Wiedeń.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje