Reklama

Reklama

21-letni kolarz zmarł we śnie

W wieku 21 lat zmarł belgijski kolarz Frederiek Nolf, uczestnik rozgrywanego w Katarze wyścigu dookoła tego kraju.

Powody zgonu Nolfa nie są znane. Młody kolarz z grupy Topsport Vlaanderen-Mercator zmarł we śnie, w nocy ze środy na czwartek. Został znaleziony martwy w łóżku we wczesnych godzinach rannych w hotelu w Dausze przez kolegę z drużyny Kristofa Goddaerta. Obaj zajmowali pokój na 14. piętrze.

"Jedliśmy razem posiłek w środę. Wszystko było w porządku, Frederiek żartował, znajdował się w dobrym nastroju" - powiedział dyrektor Topsport Vlaanderen-Mercator Jean-Pierre Heyderrickx.

"Jesteśmy zszokowani tym, co się stało" - przyznał menedżer grupy Christophe Sercu, który jednocześnie wyjaśnił, że Nolf nie skarżył się na żadne problemy zdrowotne.

Reklama

Sercu podkreślił, że każdy zawodnik Topsport Vlaanderen-Mercator co cztery miesiące przechodzi testy antydopingowe, a Nolf był "czysty".

W czwartek belgijski team wycofał się z zawodów i wrócił do kraju.

Po czterech etapach Nolf zajmował 96. miejsce. Do lidera Toma Boonena (Belgia/Quick Step) tracił prawie pół godziny. Na 65. pozycji plasuje się Marcin Sapa (Lampre), a Maciej Bodnar (Liquigas) jest 75.

Do startu do piątego, przedostatniego etapu kolarze przystąpili z czarnymi wstążkami na ramionach.

Za pięć dni Nolf miał obchodzić 22. urodziny. Jego śmierć to kolejna tragedia w zawodowym peletonie.

W 2003 roku, w noc poprzedzającą rozpoczęcie wyścigu Dookoła Niemiec, zmarł francuski kolarz Fabrice Salanson. Miał 23 lata.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL