Reklama

Reklama

12 milionów dla Golda!

Gold znaczy nie tylko złoto. To teraz także 12 milionów dolarów, jakie za zwycięstwo w 37-th annual World Series of Poker otrzymał Jamie Gold - były hoolywoodzki agent, a obecnie współwłaściciel firmy produkującej programy telewizyjne.

Do rywalizacji przy tzw. ostatnim stole przystąpili także: Allen Cunningham, Richard Lee, Erik Fiberg, Paul Wasicka, Doug Kim, Rhett Butler, Michael Binger oraz Dan Nassif. Walka trwała prawie 14 godzin, a triumfatora wyłoniono o godzinie 3.43 na ranem...

Reklama

Poza okrągłą sumką, Gold odebrał najbardziej prestiżowe trofeum w świecie pokera - bransoletkę z 14 karatowego białego złota wysadzaną diamentami, które tworzą także napis "poker" w głównej jej części. Naprawdę, prawdziwe arcydzieło!

Wszystko rozstrzygnęło się, gdy pozostało ich tylko dwóch. Gold i Paul Wasicka. Nad ranem miejscowego czasu trzema pierwszymi wspólnymi kartami na stole w Amazon Room były "Q" trefl, oraz "8" i "5" kier. Wasicka postawił 1,5 ml dolarów w sztonach i pokazał "10" kier i "10" pik, natomiast Gold wszedł "all-in" z "Q" pik i "10" trefl, co dało mu parę "dam". Czwartą wspólną kartą był "A" karo, a piątą "4" trefl. To był koniec!

- Potrafię czytać zamiary innych graczy, jak chyba nikt na tym poziomie. Nie mam żadnego wielkiego planu, chce dotrwać tylko do kolacji - mówił triumfator jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji przy "finałowym stole". Nie tylko dotrwał, ale i wygrał, choć przyznał: - Jestem bardzo zmęczony.

33-latek z Malibu w pokera nauczył się grać od mamy, a zwycięstwo zadedykował choremu na stwardnienie zanikowe boczne (ALS) ojcu, do którego zadzwonił tuż po walce. - Każda noc, którą może przespać, jest dla niego błogosławieństwem. Jeśli uda mu się wstać rano, to już może być z tego dumy - wyjaśnił Gold.

Teraz dumny może być także ze swojego syna, który tuż po swoim wielkim triumfie powiedział: - Grałem najlepszy poker w moim życiu. Czasami miałem szczęście. Czasami nieco więcej umiejętności.

Z 6 milionami dolarów imprezę zakończył Wasicka, który stwierdził: - Moje przeczucie mówiło mi: "zaryzykuj". I tak zrobiłem. Okazało się, że się myliłem. Szacunek dla Golda. On jest naprawdę, naprawdę dobrym graczem.

Główną nagrodę zgarnął Gold, ale wszyscy finaliści zapewnili sobie premię w wysokości przynajmniej 1,5 mln dolarów. Tyle bowiem otrzymał dziewiąty zawodnik imprezy - Dan Nassif. 33-letni zawodnik z Missouri ma tylko dwuletnie doświadczenie w pokerze, a do turnieju głównego zakwalifikował się z eliminacji na jednym z serwisów internetowych. Mimo dużej premii nie ma zamiaru porzucać swoje pracy w marketingu w lokalnej gazecie w St. Louis. - Nigdy nie wiadomo co przyniesie życie - stwierdził filozoficznie.

Nassif padł ofiarą Golda, podobnie jak Erik Fiberg. Ten młody Szwed gra zawodowo w turniejach "on-line" Otrzymał prawie dwa miliony dolarów i zapytany, jak zamierza je wydać, odparł krótko: - Postawię je!

Fiberg był wyraźnie zdenerwowany. - Grałem bardzo słabo i jestem rozczarowany - stwierdził Szwed, który w jednym z wywiadów przed imprezą stwierdził, że już najwyższy czas, by Szwecja miała swojego mistrza świata.

Po 4,5 godzinie gry ze stawki ubył 22-letni Doug Kim (7. miejsce - 2,3 mln dolarów). - Starałem się grać jak najlepiej i nie myśleć o głównej premii, bo to dekoncentruje. Zamierzam kupić apartament na Manhattanie, ale nie jestem pewien, czy ta wygrana na to wystarczy - powiedział najmłodszy finalista WSOP. - Mam "nagraną" pracę i nie wiem, czy będę nadal poświęcał się grze w pokera. Szczególnie, że moja mama tego nie popiera...

Później odpadli jeszcze: Richard Lee, Rhett Butler, Allen Cunningham i świetnie spisujący się w finale Michael Binger. Końcówka należała już do Golda i Wasicki, a szczęście i 12 milionów dolarów miały kolor złota!

Witek Cebulewski, Las Vegas

Dowiedz się więcej na temat: Woody Allen | poker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje