103-letnia legenda sportu zamyka życie. "Chciałabym powiedzieć coś jeszcze...". Niezwykły wywiad z Agnes Keleti
Niedawno, bo 9 stycznia, Agnes Keleti obchodziła jubileusz 103 lat życia. Mowa o absolutnej legendzie sportu, 10-krotnej medalistce igrzysk olimpijskich, w tym aż pięciu złotych. Królestwem reprezentantki Węgier była gimnastyka sportowa, a w jej obrębie wiele specjalności. Igrzyska w Helsinkach oraz w Montrealu miały jedną królową, która teraz udzieliła niezwykłego wywiadu "Die Welt", opublikowanego w Onecie. Za serce ściskają ostatnie zdania, wypowiedziane przez nestorkę...

To była niebywała kariera, także dlatego właśnie Agnes Keleti zapewniła sobie poczesne miejsce w historii sportu, a szczególnie gimnastyki. Zapracowała na miano jednej z najbardziej wybitnych zawodniczek w dziejach tej bardzo trudnej dyscypliny.
Nieprawdopodobna kariera Agnes Keleti. Jedna z najwybitniejszych
Sport na najwyższym poziomie jest domeną głównie młodych, a już zwłaszcza taka dyscyplina, jak właśnie gimnastyka. Gdy nieodżałowana Barbara Ślizowska (zmarła 2 lutego 2023 roku) przedwcześnie kończyła sportową karierę w wieku 23 lat, była już dwukrotną olimpijką, w tym brązową medalistką igrzysk w Melbourne w drużynowej rywalizacji w konkurencji ćwiczeń z przyborem.
Mając tyle lat, co Polka, Keleti jeszcze nie wiedziała, że przed nią tak spektakularne sukcesy, które zaczną się w wieku dopiero 31 lat. Niewykluczone, że piękną kartę zaczęłaby zapisywać cztery lata wcześniej, w każdym razie już będąc w "słusznym wieku" jak na gimnastyczkę, ale wówczas na przeszkodzie stanęła kontuzja, a konkretnie zerwane więzadło w kostce. Nie wspominając już o IO roku 1940 i 1944, odwołanych z powodu II wojny światowej.
W Helsinkach w 1952 roku mająca żydowskie pochodzenie reprezentantka Węgier wywalczyła cztery medale, w tym jeden złoty w ćwiczeniach wolnych. Istny spektakl urządziła sobie cztery lata później, w Melbourne, gdzie jako 35-latka zdobyła aż cztery złote medale, które - przy takim dorobku to zasadne określenie - uzupełniła dwoma srebrnymi. To były igrzyska dwóch gwiazd, Keleti oraz urodzonej w Ukrainie, a reprezentującej ZSRR Łarysy Łatyniny (również cztery złote medale).
Niezwykły jest życiorys dzisiejszej 103-latki, który przypadał na okrutne czasy, co wybrzmiewa ze świetnej lektury w "Die Welt". Dziennikarz bezpośrednio dotarł do Keleti, docierając pod jej adres do Budapesztu, w centrum stołecznego miasta. W rozmowie uczestniczył także jej najmłodszy syn Rafael, projektant mody, który pomagał mamie w poprawnym zrozumieniu wszystkich pytań. Przy czym sama nestorka jest poliglotką, posługując się językami: niemieckim, angielskim, hebrajskim i węgierskim, w trakcie rozmowy - co zaznaczył reporter - płynnie zmieniając języki.

Ta najstarsza na świecie żyjąca uczestniczka igrzysk olimpijskich razem z mamą i siostrą zdołała uratować się z Holokaustu, zmuszona w czasie wojny - aby przeżyć - do ukrywania się i przyjęcia nowej tożsamości. Toteż dlatego nie było mowy, by jej kariera rozwijała się harmonijnie już w młodym wieku, bo choćby z uwagi na pochodzenie została wydalona z jednego z klubów gimnastycznych.
Agnes Keleti: To był mój ostatni wywiad...
Dziennikarz przywołał traumatyczny obraz, z ostatniej zimy przed końcem wojny, jakoby podczas oblężenia stolicy przez wojska radzieckie każdego ranka musieli zbierać zwłoki zamordowanych, aby pochować je w masowym grobie.
- To było straszne, ale nigdy nie straciłam swojej zdolności pozytywnego myślenia. Nie boję się, nigdy się nie bałam. Przez całe życie byłam optymistką, którą napędzała miłość do życia. Nie ma innej drogi. Zawsze powtarzałam sobie, że odważni zostaną kiedyś nagrodzeni - wyznała Keleti, wspominając że jako dziecko chciała zostać muzykiem, grała na wiolonczeli, ale ojciec wychowywał ją jak syna, o którym marzył.
Do dzisiaj odczuwa wstręt do Rosjan, przez których musiała zmienić miejsce zamieszkania na prawie 60 lat, dlatego z niechęcią odniosła się do pytania o to, czy utrzymuje relacje z 89-letnią Łatyniną. - Trauma, jaką zafundowali mi Rosjanie, nie minęła. Przez rosyjską inwazję na Węgry w 1956 r. po raz drugi w moim życiu nastąpił nagły przewrót. Gdyby tak się nie stało, z pewnością nie wyemigrowałbym do Izraela - powiedziała.
Choć dziennikarz podkreśla wielką pogodę ducha, prezentowaną przez 103-latkę, bardzo szczególne jest zakończenie tego wyjątkowego wywiadu. Mocno ściska za serce... Zaraz po tym, jak pełna werwy opowiadała: "dużo czytam, często oglądam sport w telewizji, choćby ostatnie mistrzostwa świata w gimnastyce, na których Simone Biles wykonała fantastyczną robotę. Codziennie wychodzę na świeże powietrze, lubię wypić piwo i nigdy nie patrzę w lustro, bo dzięki temu czuję się młodsza", dodała symboliczne zdanie.
- Chciałabym powiedzieć coś jeszcze - a słysząc aprobatę dziennikarza wyznała: - To był mój ostatni wywiad. Nie mam nic więcej do opowiedzenia na temat mojego życia, a ono musi się kiedyś skończyć. Teraz jestem już na to gotowa.










