Reklama

Reklama

1. liga - Flota Świnoujście: rewolucji nie było

Flota Świnoujście - szósty zespół pierwszej ligi - przygotowania do rundy wiosennej rozpoczęła na początku stycznia, by już po tygodniu wyjechać na dwutygodniowy obóz w góry. Tym razem w przerwie między rozgrywkami obyło się w klubie bez rewolucji.

"Niektórzy wybierają ciepłe kraje, my pojechaliśmy w góry. Życie pokaże, czy to było słuszne. Jestem zwolennikiem ciężkiej pracy zimą i taką moi zawodnicy wykonali. Można biegać w krótkich rękawkach po zielonych boiskach na południu Europy, ale potem trudne warunki w Polsce nieraz weryfikują taki system przygotowań negatywnie. Poza tym nas nie stać na dalekie wyjazdy" - powiedział szkoleniowiec Floty Krzysztof Pawlak.

Reklama

Podczas pierwszego zgrupowania Flota rozegrała ostatnie tej zimy sparingi z mocnymi rywalami. W drodze w góry z Lechią Gdańsk (1:2), a już na południu Polski z Sandecją Nowy Sącz (2:3), Ruchem Radzionków (2:0) i Zagłębiem Sosnowiec (4:1).

Od powrotu do Świnoujścia drużyna grała sporo meczów kontrolnych, ale z zespołami niższych lig. To sprawia, że tuż przed startem rundy wiosennej trener Pawlak nie wie, jaka jest siła jego zespołu.

"Nie dość, że rywale byli z niższych lig, to wszystkie mecze w Świnoujściu graliśmy na sztucznym boisku, a to nie to samo, co normalna murawa. Dobrze, że mamy choć sztuczne do dyspozycji, ale trochę mamy już go dosyć. Szkoda, że nie doszedł do skutku zaplanowany krótki wyjazd na południe Niemiec, bo tam mieliśmy zagrać z wymagającymi przeciwnikami i na trawiastych boiskach" - przyznał Pawlak.

W zespole z wyspy Uznam tym razem nie doszło do rewolucji kadrowej, jak to bywało w poprzednich sezonach. Największą stratą jest odejście skrzydłowego Piotra Tomasika. Wyróżniający się jesienią zawodnik przeszedł do Arki Gdynia i jest kolejnym piłkarzem, który poszedł śladem byłego trenera Petra Nemeca.

W przeciwnym kierunku wybrał się Bośniak Ensar Arifovic, który po półrocznej - raczej nieudanej - przygodzie z Arką wrócił do Świnoujścia.

"Już po zakończeniu rozgrywek jesienią wspominałem, że brakuje nam zawodnika, który strzelałby bramki. Ensar w dobrej formie, takim strzelcem może u nas zostać. Na razie - jak każdy inny - nie ma pewnego miejsca w podstawowej jedenastce i musi walczyć o wyjściowy skład" - dodał Pawlak.

Flota pozyskała także trzech innych napastników: Bułgara Weselina Marczewa, Kameruńczyka Solomona Mawo (może też grać w pomocy) i Wojciecha Okińczyca z Zawiszy Bydgoszcz, a także ofensywnie grającego gruzińskiego pomocnika Kobę Szalamberidze, który dwa lata temu występował w Odrze Wodzisław Śl. Większość z nich może znaleźć się w podstawowej jedenastce.

"Nie szukałem zawodników na ławkę rezerwowych, tylko takich, którzy będą mogli realnie wpłynąć na jakość naszej gry. Nie chcę wyróżniać kogokolwiek, ale transfery sprawiły, że mamy ostrą rywalizację o miejsce w składzie" - uważa Pawlak.

Trener "Wyspiarzy" nie chce deklarować, jakie miejsce zajmie jego zespół na koniec rozgrywek. Uważa, że aktualne szóste nie odzwierciedla tego, jak grała Flota jesienią i jest krzywdzące.

"Po 17 meczach pierwszej rundy byliśmy wiceliderem z dwoma oczkami straty do Pogoni Szczecin. Potem roztrwoniliśmy dorobek trzema dodatkowymi meczami z rundy rewanżowej. Początek wiosny czeka nas równie trudny" - ocenił Pawlak, którego podopieczni na inaugurację zmierzą się w Łęcznej z Bogdanką.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje