Reklama

Reklama

Wimbledon. Radwańska zagra z Janković o ćwierćfinał

Agnieszka Radwańska pokonała w trzeciej rundzie Australijkę Casey Dellacquę 6:1, 6:4 i awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Krakowianka zagra teraz z Serbką Jeleną Janković, a nie z obrończynią tytułu, leworęczną Czeszką Petrą Kvitovą (2.).

- Można powiedzieć, że to było niezłe "przetarcie" przeciwko leworęcznej zawodnicze, przed następnym meczem. Choć wiadomo, że Dellacqua gra jednak trochę inaczej niż Petra. Ale w obydwu przypadkach, szczególnie przy serwisie piłka trochę inaczej ucieka na zewnątrz, jest inna rotacja, więc to na pewno może się przydać - podsumowała sobotni występ Radwańska, rozstawiona z numerem 13.

Te przewidywania okazały się jednak błędne, bowiem w ostatnim pojedynku na korcie centralnym doszło do poważnej niespodzianki. Była liderka rankingu WTA Tour, obecnie 28. Na świecie, Janković wyeliminowała broniącą tytułu Kvitovą 3:6, 7:5, 6:4.

Reklama

Radwańska pojawiła się na pomeczowej konferencji prasowej jeszcze przed wyjściem do gry Serbki i Czeszki. W pierwszym secie, od stanu 1:1, Polka zdobyła pięć kolejnych gemów i zakończyła go przy trzeciej okazji asem serwisowym, po 28 minutach.

Na otwarcie drugiej partii krakowianka zgubiła koncentrację i zrobiło się nieoczekiwanie 0:4. Zaczęła jednak znów grać tak jak w pierwszym secie i zdobyła kolejne sześć gemów, w tym trzy bez straty punktu. Po godzinie i trzech minutach gry wykorzystała pierwszego meczbola.

- Zrobiło się troszkę nerwowo w drugim secie. Na pewno żal tego pierwszego gema, bo jednak miałam w nim kilka "breaków".  Aczkolwiek ona w pewnym momencie zaczęła świetnie serwować i wszystkie "jedynki" jej nagle siedziały, więc ciężko było coś z tym zrobić. No i do tego tu jedna piłka uciekła, tam druga uciekła i nagle zrobiło się 0:4 zupełnie znikąd. Ale na szczęście udało się to jeszcze odwrócić i były tylko dwa sety - powiedziała Radwańska.

- Trudno powiedzieć, co było zwrotnym momentem, chyba ten "break" na 2:4, bo wtedy do odrobienia zostało tylko jedno przełamanie, więc coś, co da się nadrobić. No a później, jak doszło do 4:4, to już zaczęłam oddychać luźniej niż przy 0:4, zdecydowanie lepiej mi się zrobiło. No i ona się w tym momencie bardziej spięła tym, że uciekło jej prowadzenie. Końcówka już poszła łatwo - dodała.

Pytania dziennikarzy przed kolejną rundą, zarówno do Radwańskiej, jak i jej trenera, dotyczyły głównie Kvitovej, która powszechnie uważana była z jedną z najpoważniejszych kandydatek do zwycięstwa w tegorocznym Wimbledonie. Mało kto przewidywał nieoczekiwane rozstrzygnięcie, chociaż...

- Ja bym jednak nie przekreślał tak na wejściu Janković, to dziewczyna, która naprawdę potrafi grać w tenisa i jeszcze nie przegrała z Kvitovą. Jeśli to z nią Agnieszka będzie miała grać w poniedziałek, to na pewno będzie musiała unikać jej bekhendu po linii. Nie będzie mogła czekać na błędy, tylko wręcz przejmować inicjatywę i mieć gotową odpowiedź na to zagranie Janković. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych bekhendów w całym tourze. Tym bardziej że po ustawieniu ciała nie widać czy zagra go po linii, czy też nie. Nie da się tego przewidywać i ten bekhend wygrywał już na pewno wiele ważnych meczów i to na dalszym etapie wielkoszlemowych turniejów niż ta trzecia runda dzisiaj - powiedział Interii Tomasz Wiktorowski.

Awans do 1/8 finału w deblu wywalczyli po południu Marcin Matkowski i Serb Nenad Zimonjic (nr 7.), pokonując brytyjsko-francuski duet Dominic Inglot i Edouard Roger-Vasselin 6:7 (4-7), 2:6, 7:6 (7-3), 6:4, 6:3. Ich kolejnymi rywalami będą rozstawieni z "10" Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut, którzy w sobotę pokonali Gillesa Muellera z Luksemburga i Aisama Ul Haqema Qureshiego z Pakistanu 6:7 (9-11), 7:6 (7-4), 6:4, 6:4.

W trzeciej rundzie debla zagrają również Łukasz Kubot i Białorusin Maks Mirnyj, którzy osiągnęli te fazę już w piątek. W poniedziałek spotkają się z Rohanem Bophaną z Indii i Rumunem Florinem Mergeą (nr 9.).  

Po południu Klaudia Jans-Ignacik i Mariusz Fyrstenberg oddali walkowerem mecz drugiej rundy gry mieszanej przeciwko Amerykance Raquel Kops-Jones i Ravenowi Klaasenowi z RPA (nr 10.). Powodem była kontuzja łydki Fyrstenberga.

Natomiast start w mikście rozpoczną wieczorem Matkowski razem z Rosjanką Jeleną Wiesniną od drugiej rundy, bowiem jako rozstawieni z numerem drugim w pierwszej mieli "wolny los". Spotkają się z Australijką Ajlą Tomljanovic i Chorwatem Ivo Dodigiem.

W pierwszym meczu rywalizacji juniorów w singlu Michał Dembek przegrał z Peruwiańczykiem Juanem Jose Rosasem 3:6, 2:6.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wyniki sobotnich meczów 3. rundy turnieju tenisistek na kortach Wimbledonu:

Jelena Janković (Serbia, 28) - Petra Kvitova (Czechy, 2) 3:6, 7:5, 6:4

Olga Goworcowa (Białoruś) - Magdalena Rybarikova (Słowacja) 7:6 (7-4), 6:3

Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 15) - Sabine Lisicki (Niemcy, 18) 6:3, 6:2

Madison Keys (USA, 21) - Tatjana Maria (Niemcy) 6:4, 6:4

Agnieszka Radwańska (Polska, 13) - Casey Dellacqua (Australia) 6:1, 6:4

Caroline Wozniacki (Dania, 5) - Camila Giorgi (Włochy, 31) 6:2, 6:2

Garbine Muguruza Blanco (Hiszpania) - Angelique Kerber (Niemcy, 10) 7:6 (14-12), 1:6, 6:2

Monica Niculescu (Rumunia) - Kristyna Pliskova (Czechy) 6:3, 7:5

Wyniki sobotnich meczów 3. rundy turnieju tenisistów na kortach Wimbledonu:

Ivo Karlovic (Chorwacja, 23) - Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 13) 7:6 (7-3), 4:6, 7:6 (7-2), 7:6 (11-9)

Roger Federer (Szwajcaria, 2) - Samuel Groth (Australia) 6:4, 6:4, 6:7 (5-7), 6:2

Marin Cilic (Chorwacja, 9) - John Isner (USA, 17) 7:6 (7-4), 6:7 (6-8), 6:4, 6:7 (4-7), 12:10

Viktor Troicki (Serbia, 22) - Dustin Brown (Niemcy) 6:4, 7:6 (7-3), 4:6, 6:3

Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 20) - Nikołoz Bazilaszwili (Gruzja) 7:6 (7-4), 6:0, 6:1

Andy Murray (W. Brytania, 3) - Andreas Seppi (Włochy, 25) 6:2, 6:2, 1:6, 6:1

Tomas Berdych (Czechy, 6) - Pablo Andujar (Hiszpania) 4:6, 6:0, 6:3, 7:6 (7-3)

Vasek Pospisil (Kanada) - James Ward (W. Brytania) 6:4, 3:6, 2:6, 6:3, 8:6

Gilles Simon (Francja, 12) - Gael Monfils (Francja, 18) 3:6, 6:3, 7:6 (8-6), 2:6, 6:2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama