Reklama

Reklama

Wimbledon: Radwańska z szansami na fotel liderki rankingu

Dla Agnieszki Radwańskiej start w wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (z pulą nagród 16,1 mln funtów), który rozpocznie się w poniedziałek, będzie kolejną okazją do walki o fotel liderki rankingu tenisistek WTA Tour.

Znamienne były pierwsze słowa Radwańskiej po ubiegłorocznej porażce w drugiej rundzie Wimbledonu z Czeszką Petrą Cetkovską: - Cóż, przynajmniej będę miała za rok mało punktów do obrony. Faktycznie, bo zdobyła wówczas ich tylko 100, a tym razem od tej właśnie fazy będzie już powiększać swój dorobek.

Prowadząca w rankingu Rosjanka Maria Szarapowa zacznie bronić od poniedziałku 1400 punktów za ubiegłoroczny finał, natomiast wiceliderka Białorusinka Wiktoria Azarenka - 900 za półfinał. Jeśli obie odpadną w 1/2 finału to do awansu na najwyższą pozycję Polka będzie potrzebowała pierwszego w karierze triumfu w Wielkim Szlemie.

Reklama

Drugą szansą na fotel liderki byłby występ w finale, pod warunkiem, że Szarapowa nie przejdzie czwartej rundy, zaś Azarenka 1/4 finału. Ewentualny półfinał Polki może jej pozwolić zostać numerem dwa, jeśli Białorusinka przegra najdalej w drugiej rundzie.

Jednocześnie Radwańska może stracić trzecią pozycję w przypadku odpadnięcia najdalej w czwartej rundzie (1/8 finału). Wtedy może ją przeskoczyć piąta obecnie Australijka Samantha Stosur - pod warunkiem, że osiągnie finał - albo szósta Amerykanka Serena Williams w razie zwycięstwa w imprezie.

Triumf nie wystarczy Williams, jeśli Polka osiągnie 1/4 finału, natomiast przy końcowym sukcesie Stosur krakowiankę uchroni miejsce w półfinale.

Szans na przegonienie Radwańskiej nie ma Czeszka Petra Kvitova, numer cztery na świecie, bowiem bronić będzie w Londynie 2000 punktów za ubiegłoroczne zwycięstwo. Niepowodzenie, szczególnie we wczesnej fazie, oznaczać może dla niej znaczący spadek.

Oprócz Agnieszki swoich sił na wimbledońskich kortach spróbuje jej młodsza siostra Urszula, obecnie 64. w rankingu WTA Tour. Prezentuje ona wysoką formę; w tym tygodniu właśnie na trawie dotarła już do półfinału turnieju z tego cyklu w holenderskim s'Hertogenbosch (z pulą nagród 220 tys. dolarów). W piątek po południu zmierzy się z byłym numerem jeden - Belgijką Kim Clijsters, aktualnie 53.

W drabince, której losowanie zaplanowano na piątek, oprócz dwóch krakowianek znajdzie się Sandra Zaniewska, 160. na świecie. Przebiła się ona bowiem przez trzy rundy eliminacji.

Natomiast w rywalizacji tenisistów wystąpi dwójka Polaków, przy czym na podstawie 48. pozycji w rankingu ATP World Tour - Łukasz Kubot. W tym tygodniu dołączył do niego 135. na świecie Jerzy Janowicz, który przeszedł trzy rundy eliminacji.

Wśród mężczyzn tegoroczny Wimbledon również stanie się areną walki o pozycję lidera i może przynieść przetasowania w "wielkiej trójce". Jedno jest pewne - awans do tego grona jest poza zasięgiem Szkota Andy'ego Murraya, aktualnego numeru cztery.

Broniący tytułu Serb Novak Djokovic prowadzi w klasyfikacji nieprzerwanie od 4 lipca, czyli od ubiegłorocznego triumfu w Wimbledonie. Utrzyma się, niezależnie od wyników rywali, jeśli dotrze do finału. Porażka rundę wcześniej otwiera szansę przed Szwajcarem Rogerem Federerem (w ostatnich dwóch edycjach odpadał w 1/4 finału), pod warunkiem, że ten zwycięży w Londynie po raz siódmy (wygrywał w latach 2003-07 i 2009).

W sumie tenisista z Bazylei był "jedynką" nieprzerwanie przez 237 tygodni, od lutego 2004 r. do czerwca 2009 r., a w całej karierze przez 285 tygodni. Brakuje mu tylko jednego notowania spędzonego na fotelu lidera, by wyrównał rekord Amerykanina Pete'a Samprasa - 286.

Liderem może też zostać Hiszpan Rafael Nadal, jeśli wygra turniej, zaś Djokovic poniesie porażkę w 1/4 finału.

W tegorocznym Wimbledonie swoich sił w grze podwójnej spróbują siostry Radwańskie i Kubot razem z zagranicznymi partnerami, a także dwa polskie deble - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski oraz Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska.

Reklama

Reklama

Reklama