Wimbledon: Puszczykowo trzyma kciuki za Kerber

Podpoznańskie Puszczykowo to chyba jedyne miasto w Polsce, gdzie sympatycy tenisa podczas czwartkowego półfinału Wimbledonu będą trzymać kciuki nie tylko za Agnieszka Radwańską, ale również za mającą polskie korzenie i obywatelstwo Angelique Kerber.

Półfinałowa rywalka Radwańskiej, choć urodziła się w Bremie, to mocno związana jest z Puszczykowem, gdzie mieszka jej rodzina. To właśnie dziadek tenisistki - Janusz Rzeźnik - ponad osiem lat temu postanowił wybudować centrum tenisowe specjalnie dla swojej wnuczki. Kompleks został nazwany zresztą zdrobnieniem jej imienia - "Angie".

Reklama

"Angelique, a właściwie Ania, bo w Puszczykowie wszyscy tak do niej mówimy, miała niesamowity talent do tenisa. Mając trzy lata już trzymała rakietę w ręku, a w wieku 15 i 16 lat dwukrotnie wygrała mistrzostwo Niemiec do lat 18. Jej rodzicie - Sławek i Beata - byli zawodowymi tenisistami, a dziadkowie Janusz i Maria Rzeźnikowie są niesamowitymi fanatykami tej dyscypliny. Niewątpliwie, sukcesy Ani stały się też przyczynkiem, że zdecydowali się wybudować takie centrum tenisowe, z którego ich wnuczka mogłaby korzystać" - powiedział prezes Akademii Tenisowej "Angie" Henryk Gawlak.

Sukcesy Kerber przyczyniły się też do rozwoju akademii, w której obecnie trenuje ponad setka dzieci i młodzieży. Na zajęcia przychodzą nawet trzylatki, przyjeżdżają grupy młodzieży z Rosji, Ukrainy, a także z Niemiec.

24-letnia tenisistka bardzo często odwiedza rodzinne Puszczykowo.

"Pamiętajmy jak napięty jest kalendarz tenisistek, które nie mają zbyt wiele wolnego czasu. Ania stara się w przerwach między turniejami przyjeżdżać do Puszczykowa. Spodziewamy się, że odwiedzi nas po Wimbledonie i będzie chciała odpocząć przed igrzyskami. Ona uwielbia spacerować po Wielkopolskim Parku Narodowym i spędzać czas w rodzinnej atmosferze. Ale też na pewno pojawi się na kortach - dzień bez tenisa jest dla niej stracony" - przyznał Gawlak.

W tym roku Kerber jest w życiowej formie i systematycznie pnie się w górę rankingu WTA. W lutym awansowała do czołowej "20", a w maju - do "10". Zdaniem prezesa akademii, w meczu z Radwańską nie stoi na straconej pozycji.

"Faworytką jest Agnieszka, choćby ze względu na pozycję w rankingu, ale to też na niej będzie ciążyć większa presja. Ania na Wimbledonie radzi sobie jednak znakomicie. Wygrywa pewnie, a w ćwierćfinale w trzecim secie przeciwko Sabine Lisicki pokazała charakter. Przegrywała 3:5, by ostatecznie "wyciągnąć" na 7:5. No i już ma na koncie występ w półfinale Wielkiego Szlema - w 2011 roku awansowała do najlepszej czwórki US Open" - podkreślił.

Gawlak nie ukrywa, że spora część mieszkańców Puszczykowa będzie trzymać kciuki za Kerber.

"Mam trochę rozdarte serce, ale też nie jest tajemnicą, że będę kibicować Ani. Znam ją wiele lat, mój syn Wojtek jest jej stałym sparingpartnerem, gdy przyjeżdża do Puszczykowa. Na pewno nasze dzieciaki z akademii też będą dopingować Anię, jak i sporo osób z naszego miasta. Tak naprawdę ona też jest mieszkanką Puszczykowa, tyle, że nie jest tu zameldowana" - wyjaśnił Gawlak.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Agnieszka Radwańska - Angelique Kerber!

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Angelique Kerber | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje