Reklama

Reklama

​Wimbledon. Byłe gwiazdy zdecydowanie typują Radwańską w finale

W środę poznamy półfinalistów tegorocznego Wimbledonu w singlu mężczyzn. Jednak polskich kibiców bardziej interesuje to, co się stanie w czwartek. Czy Agnieszka Radwańska pokona Hiszpankę Garbine Muguruzę i po raz drugi awansuje do londyńskiego finału? Byłe gwiazdy tenisa są przekonane, że krakowiankę na to stać.

- Jestem pod dużym wrażeniem tego, co pokazała Agnieszka w meczu z Madison. Nie tylko wytrzymała bombardowanie, ale i potrafiła przechodzić do kontrataku. Jej gra przypomina mi to, co pokazała w finale Wimbledonu przeciwko Serenie. Widać, że odzyskuje formę i pewność gry, w czym na pewno pomogła jej trawa. Mało kto, tak jak ona, czuje się tak dobrze na tej nawierzchni - powiedziała w rozmowie z Interią Lindsay Davenport, trenerka Madison Keys, pokonanej w trzech setach przez Polkę w 1/4 finału

- Na pewno z przyjemnością się ogląda grę Agnieszki, bo gra urozmaicony tenis, który dzisiaj rzadko się spotyka. Dziewczyny w Tourze są coraz wyższe, coraz silniejsze fizycznie i głównym ich atrybutem jest jednak siła z jaką uderzają piłki, a technika schodzi trochę na dalszy plan. Wydaje mi się, że Radwańska jest na dość solidnym kursie do tego, by znów zagrać tu w finale - dodała Davenport, zwyciężczyni Wimbledonu z 1999 roku.

Reklama

Mistrzyni londyńskiej trawy z 2006 roku Amelie Mauresmo już od jakiegoś czasu jest trenerką i konsultantką w sztabie Szkota Andy’ego Murraya, triumfatora Wimbledoonu sprzed dwóch lat. Jednak wciąż interesuje się kobiecym tenisem.

- Jeśli chodzi o górną połówkę drabinki, to półfinał jest taki, jak miał być. Chyba wszyscy spodziewali się w tej fazie spotkania Sereny z Marią, a każdy inny scenariusz byłby trudny do wytłumaczenia. Natomiast w dolnej połówce niespodzianka goniła niespodziankę, a kolejne "faworytki" odpadały w sumie w wbrew logice i rankingowi. Świetnie to wykorzystała Aga, bo wygrywała mecze bez nadmiernego nakładu sił. Teraz zaoszczędzona energia może się przydać w decydujących pojedynkach - powiedziała nam Mauresmo.

- W półfinale Agnieszka powinna sobie poradzić z Muguruzą, bo ma za sobą już wielkoszlemowe półfinały i finał. Będzie potrafiła zapewne zapanować nad emocjami i nie wybiegać myślami w przyszłość. Natomiast Garbine nigdy tak daleko nie doszła w Wielkim Szlemie. Na pewno więc wyjdzie na kort stremowana, będzie cały czas miała w głowie marzenia o pierwszym finale i to jej może trochę utrudnić pokazanie najlepszego tenisa. Jeśli więc miałabym wskazać zwyciężczynię tego meczu, to uważam, że będzie to Aga. Z kim zagra w finale? Pewnie z Sereną, ale z góry bym nie przekreślała szans Marii. Ich mecz powinien być bardzo wyrównany - dodała. 

Wbrew powszechnej opinii nawet byłym tenisistom zdarza się zerkać na to, co się dzieje w drabince singla kobiet.

- Nie mogę powiedzieć, żebym był fanem kobiecego tenisa, ale czasem zdarza mi się spojrzeć na fragment jakiegoś meczu czy drabinkę. Tutaj trudno było nie zauważyć jak odpadają kolejne zawodniczki wysoko rozstawione w turnieju. Taka sytuacja zawsze przypomina mi moje zwycięstwo w Wimbledonie, bo wtedy to ja wykorzystałem podobny rozwój wydarzeń. Przed turniejem chyba nikt nie postawiłby na moją wygraną, a jednak mi się udało - powiedział w rozmowie z Interią Holender Richard Krajicek, który w 1996 przerwał serię londyńskich triumfów Amerykanina Pete’a Samprasa i zdobył swój jedyny wielkoszlemowy tytuł.

- Dlatego zawsze trzymam kciuki zawodnikom będącym w podobnej sytuacji, którzy mimo niższego rankingu grają turniej życia i pokonują kolejne rundy. Podoba mi się też gra Agi, bo przypomina, że tenis to nie tylko siła, ale i głowa. Ma niesamowite czucie piłki i technikę, której pozazdrościć jej mogą dziewczyny posiadające lepsze warunki fizyczne. Wydaje mi się, że Aga jest "pewniakiem", jeśli chodzi o awans do finału. Wydaje mi się, że szykuje się powtórka finału z Sereną - dodał.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL