Reklama

Reklama

Wimbledon: Agnieszka Radwańska wygrała z Casey Dellacquą na urodziny mamy

Agnieszka Radwańska pewnie osiągnęła trzecią rundę wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie, wygrywając w środę w niespełna godzinę z leworęczną Australijką Casey Dellacquą 6:4, 6:0.

- No, lewą ręką chyba bym z nią dziś nie wygrała, no chyba, że ona zagrałaby wyjątkowo prawą. Jednak na pewno nastawiałam się na bardziej zacięty mecz, szczególnie więcej walki w jej gemach serwisowych. Potrafi dobrze wykorzystywać swój podcinany serwis, szczególnie na trawie. Dlatego wydawało mi się, że będzie mi bardzo ciężko ją przełamać. Byłam więc mocno skupiona na tym, żeby chociaż raz w każdym secie zdobyć gema przy jej podaniu - powiedziała po meczu Radwańska.

- Okazało się, że poszło trochę łatwiej, ale pewnie dlatego, że jej serwis nie hulał, tak jak zawsze. Szczególnie początek był udany, choć w końcówce seta miałam, jakby nie patrzeć, mały zastój. Ale z drugiej strony spójrzmy na to, że to się stało wtedy, niż gdyby się zrobiło 0:3 w drugim secie. Wyszło więc w sumie na plus, mimo momentu dekoncentracji i własnego niewykorzystanego gema serwisowego - dodała.

Reklama

Polka od stanu 1:1 doprowadziła do wyniku 5:1, po czym straciła trzy gemy, w tym dwa przy swoim podaniu. Jednak zaraz po tym przełamała serwis rywalki. Od tego momentu nie straciła już gema do końca trwającego 56 minut meczu.

- Nie wiem czy ktokolwiek lubi grać z leworęcznymi przeciwniczkami, zwłaszcza na trawie. Jest ich o wiele mniej w tourze, niż praworęcznych, więc na taki mecz trzeba się zawsze trochę przestawić na jednak nieco inną grę. Bywa czasem dość ciężko, bo lewa ręka daje pewną przewagę przy serwisie, no i raczej u takich zawodniczek forhend dominuje. Dzisiaj tego nie było, było raczej po równo - uważa krakowianka.

Kolejną rywalką Polki, tym razem w meczu o awans do 1/8 finału Wimbledonu, będzie w piątek albo kolejna Australijka Jarmila Gajdosova, albo Portugalka Michelle Larcher de Brito.

- Nie wiem, z którą wolałabym grać, aczkolwiek de Brito zdecydowanie lepiej gra na trawie, na niej wznosi się na wyższy poziom. To pokazało jej kilka wyników na tej nawierzchni, choćby w ubiegłym roku. Natomiast Gajdosova na pewno zawsze słynęła z mocnego serwisu, ale dawno jej nie widziałam i nie grałam z nią, więc ciężko coś powiedzieć. Tak naprawdę więc chyba mi wszystko jedno - powiedziała Radwańska.

- Najważniejsze, że teraz przede mną dzień odpoczynku po trzech kolejnych dniach grania. Co prawda pierwsze dwa mecze nie był ciężkie, ale ten pierwszy przez deszcz rozłożył się na dwa dni, więc było trochę czekania na dokończenie. Dlatego teraz przerwa pozwoli na mentalny odpoczynek, który zawsze dużo daje. Tym bardziej że dzisiaj grałam o godzinie pierwszej, więc nie za wcześnie i nie za późno, no i teraz praktycznie całe popołudnie mam już dla siebie - dodała.

W środę mama tenisistki, Katarzyna, obchodziła 52. urodziny, więc awans do trzeciej rundy był wymarzonym prezentem od córki.

- Nie da się ukryć, że nie mogłam dziś przegrać. Już wczoraj z siostrą wręczyłyśmy jej prezent, bo Urszula dzisiaj poleciała do domu. Oczywiście dzisiaj będzie jeszcze tort,  ale mama zawsze mówi, że najważniejsze w urodziny jest to, żeby mecz był wygrany, a reszta już mniej się liczy - twierdzi Polka.

Radwańska jest obecnie jedyną polską tenisistką w głównej drabince singlowej. W pierwszej rundzie występ w Londynie zakończyły jej młodsza siostra Urszula, Katarzyna Piter oraz Paula Kania, która do turnieju głównego przebiła się z eliminacji.

W środę do drugiej rundy gry podwójnej awansowali tegoroczni triumfatorzy wielkoszlemowego Australian Open. Lukasz Kubot i Szwed Robert Lindstedt, rozstawieni z numerem siódmym, pewnie pokonali kolumbijski duet Santiago Giraldo i Alejandro Gonzalez 6:2, 6:1, 6:4.  

Pierwszy mecz na wimbledońskiej trawie wygrał również Marcin Matkowski w parze z Kolumbijczykiem Juanem-Sebastianem Cabalem (nr 15.). Okazali się lepsi od Brazylijczyka Marcelo Demolinera i Purava Raji z Indii 6:2, 6:4, 6:4. Obie pary z Polakami w składzie poznają swoich kolejnych rywali później.

Nie powiodło się natomiast polko-francuskiemu deblowi Tomasz Bednarek i Benoit Paire, który poniósł porażkę z Kazachem Aleksandrem Niedowiesowem i Rosjaninem Dmitrijem Tursunowem 7:6 (7-4), 6:7 (3-7), 6:7 (2-7), 2:6. Ich los w pierwszej rundzie podzieliła Alicja Rosolska z Kanadyjką Gabrielą Dabrowski. Przegrały z Czeszką Lucie Hradecką i Holenderką Michaelą Krajicek (13.) 7:5, 4:6, 2:6.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | Wimbledon | Casey Dellacqua

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje