Reklama

Reklama

Wimbledon. Agnieszka Radwańska pokonała Anę Konjuh w 2. rundzie

Dramat w meczu Agnieszki Radwańskiej z Aną Konjug w drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu. W trzecim secie przy stanie 7:7 Chorwatka skręciła kostkę i zalała się z bólu łzami. Ambitna 18-latka kontynuowała grę z kontuzją, co wykorzystała Polka. Turniejowa "trójka" wygrała 6:2, 4:6, 9:7 i awansowała do trzeciej rundy.

Mecz Radwańskiej rozpoczął się od przełamania serwisu Polki, która natychmiast zdołała odrobić stratę. Konjuh początkowo grała bez respektu dla bardziej doświadczonej rywalki, jednak w jej stylu przeważały ryzykowne strzały, które nie zawsze trafiały w kort (np. w pierwszym secie popełniła aż 19 niewymuszonych błędów, przy jednym u przeciwniczki).

Radwańska szybko opanowała sytuację i znalazła sposób na powstrzymanie kanonady Chorwatki, która zdołała utrzymać swój serwis na 2:2, po czym wyraźnie zgubiła rytm i pewność siebie.

Trudno się dziwić, skoro po drugiej stronie siatki królowały spokój, precyzja i ponadprzeciętne umiejętności techniczne. Wystarczyły one do przejęcia całkowitej inicjatywy w wymianach i rozstrzygnięcia na swoją korzyść pierwszej partii wynikiem 6:2, po zaledwie 24 minutach.

Reklama

Początek drugiego seta nie zapowiadał późniejszych nerwów i niepewności, bowiem do stanu 2:2 gra była wyrównana, tak jak na otwarcie pierwszego, choć bez przełamań serwisów.

Tak było do piątego gema, w którym nieoczekiwanie Konjuch wykorzystała drugiego "breaka" w meczu i po utrzymaniu własnego podania odskoczyła na 4:2, a następnie podwyższyła prowadzenie na 5:3. 

Radwańska, dociśnięta do ściany, wygrywała swoje gemy goniąc przeciwniczkę, ale przegrywając 4:5 znalazła się w poważnych tarapatach i nie wyszła z nich obronną ręką.

Rywalka miała setbola przy stanie 40-30, ale wówczas popełniła podwójny błąd serwisowy. Potem przy drugim trafiła prosty forhend w taśmę. Natomiast przy trzeciej okazji pomogła jej krakowianka, której return nie zdołał dolecieć do siatki, po kolejnych 47 minutach gry.

Warto zauważyć, że w drugiej partii Polka nie wykorzystała żadnego z siedmiu break pointów, podczas gdy Konjuch wykorzystała jedną z dwóch szans i ta okazała się kluczowa.

W decydującym secie Radwańska, po raz trzeci tego dnia, pozwoliła się przełamać już w trzecim gemie. Z przewagą "breaka" Chorwatka odskoczyła chwilę później na 3:1, a następnie 4:2 i 5:3.

Polka zdołała wyjść na 4:5, choć przy swoim serwisie musiała bronić piłki meczowej. Potem drugiej, w kolejnym gemie, przy stanie 15-40, a przy trzeciej szansie na zakończenie spotkania kończąca piłka Chorwatki zatrzymała się na siatce.

Chwilę później krakowianka miała dwie szanse na wyrównanie na 5:5. Przy pierwszej wyrzuciła return na aut, a przy drugiej niewymuszony błąd popełniła rywalka i sytuacja wróciła do normy, tak przynajmniej się przez chwilę wydawało.

Przegrany nieoczekiwanie serwis na 5:6 ponownie postawił Polkę w bardzo trudnej sytuacji.

W sukurs przyszła jej jednak rywalka, wyraźnie speszona możliwością pokonania wyżej notowanej rywalki, i po prostych błędach zrewanżowała się jej "breakiem".

Radwańska pewnie wyszła na 7:6, a w kolejnym gemie miała do dyspozycji meczbola, ale nie wykorzystała go. Rywalka wyrównała, ale dopiero przy siódmej piłce.

Przy stanie 7:7 Polka zagrała skrót, do którego przeciwniczka nie zdążyła dobiec, ale rozpędzona stanęła niefortunnie na piłce i zwichnęła kostkę. Konieczna była pomoc medyczna, podczas której Chorwatka nie mogła powstrzymać płaczu, zapewne nie tylko z bólu, ale i frustracji zaistniałą sytuacją.

Po kilku minutach utykająca Konjuh wróciła do gry, ale bez większej nadziei na sukces. Podwójny błąd serwisowy krakowianki i return w siatkę rywalki, po którym było 8:7.

Desperackie próby zdobywania punktów samym podaniem i bez biegania nie przyniosły większych rezultatów, choć Chorwatka obroniła drugiego meczbola przy 15-40. Przy trzecim była już bezradna, choć publiczność zgotowała jej gorącą owację, po dwóch godzinach i 36 minutach zaciętej walki.

Kolejną rywalką trzeciej tenisistki w rankingu WTA Tour będzie Katerina Siniakova, 114. na świecie. Czeszka w czwartek wyeliminowała Francuzkę Caroline Garcię (30.) 4:6, 6:4, 6:1.

Będzie to drugi pojedynek Polki z Siniakovą, którą pokonała we wrześniu ubiegłego roku w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open 6:2, 6:3.

Niemiłą niespodziankę hiszpańskim kibicom sprawiła Gabrine Muguruza, która przed miesiącem odniosła pierwsze wielkoszlemowe zwycięstwo w karierze, wygrywając Roland Garros. Chociaż obecnie przerwa między startem w Paryżu a w Londynie się wydłużyła, to jednak wciąż przestawienie się z kortów ziemnych na trawę okazuje się dość trudne.

- Nie wiem, co się stało, po prostu dziś kompletnie nie czułam trawy, nie czułam gry, nic mi się na korcie nie układało. To nie jest tak, ze wciąż w głowie mam radość ze zwycięstwa w Paryżu i nie mogłam się skupić na grze w Wimbledonie. Po prostu nic mi się dziś nie układało i nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Na pewno odebrałam dziś dużą lekcję pokory - stwierdziła po porażce Hiszpanka. 

Niepowodzenie w drugiej rundzie oznacza dla niej sporą stratę 1230 punktów (rok temu wywalczyła 1300), które przyniósł jej występ w finale. Może przez to stracić pozycję wiceliderki rankingu WTA Tour, na przykład na rzecz Radwańskiej, która broni 780 punktów za ubiegłoroczny półfinał.

Los Muguruzy podzieliły w drugiej rundzie inne rozstawione zawodniczki, takie jak Czeszka Karolina Pliskova (15.), Ukrainka Elina Svitolina (17.), Włoszka Sara Errani (20.), Serbka Jelena Janković (22.), Francuzka Caroline Garcia (30.), Niemka Andrea Petkovic (32.).

U mężczyzn w drugiej rundzie również doszło w czwartek do kilku niespodzianek, choć mniejszego kalibru. Spośród rozstawionych odpadli bowiem Hiszpan David Ferrer (11.), Chorwat Ivo Karlović (23.) i Ukrainiec Aleksander Dołgopołow (31.).

Trochę w cieniu The Championships 2016 Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) oficjalnie ogłosiła w czwartek nazwiska uczestników olimpijskiego turnieju w ramach igrzysk w Rio. W tym gronie znalazło się czworo reprezentantów Polski, przy czym wśród pań tylko Agnieszka Radwańska w singlu.

W grze pojedynczej mężczyzn będzie mógł rywalizować Jerzy Janowicz, który od stycznia nigdzie nie grał z powodu kontuzji kolana. Łodzianin skorzystał z tzw. zamrożonego rankingu - na miejscu 94. w klasyfikacji ATP World Tour - co przysługuje zawodnikom, którzy z powodów zdrowotnych muszą pauzować co najmniej sześć miesięcy.

Mimo dalekiej pozycji Janowicz zmieścił się, jako jeden z ostatnich zawodników w "cut off", wyliczonym po zakończeniu wielkoszlemowego Roland Garros.

Kwalifikacje do igrzysk w grze podwójnej wywalczyli za to Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, którzy stworzą olimpijski debel. A jeden z nich będzie mógł wystąpić również w grze mieszanej, w której wystartuje tylko 16 par, razem z Radwańską, która będzie musiała dokonać wyboru partnera.

- Na pewno to nie będzie łatwa decyzja. Staram się na razie nie myśleć o tym, z kim zagram w Rio w mikście. Wiadomo, że i Łukasz, i Marcin są świetnymi tenisistami, bardzo dobrze grają w deblu, więc będę miała pewnie duży ból głowy. Na szczęście decyzję będę musiała podjąć już na miejscu w Rio, więc jeszcze mam sporo czasu - powiedziała Interii Radwańska.

Polka w tegorocznym Wimbledonie nie zdecydowała się na start w mikście, w którym ostatnio miała okazję wystąpić dwa lata temu, gdy w australijskim Perth zdobyła Puchar Hopmana w parze z Janowiczem.

- Chciałam się w Londynie skoncentrować na starcie w singlu, dlatego nie zgłosiłam się do miksta. Myślę, że z dobrym i doświadczonym partnerem mogę w Rio zagrać bez żadnego przetarcia. W końcu z Jurkiem wygraliśmy w Pucharze Hopmana, choć wcześniej nie mieliśmy okazji się razem przygotować do tego startu. Wierze, że będzie dobrze, niezależnie czy obok będzie Łukasz, czy Marcin - dodała.

Dla odmiany Kubot i Matkowski postanowili w tegorocznym Wimbledonie sprawdzić swoje siły w grze mieszanej, razem z zagranicznymi partnerkami. Dzięki rozstawieniu w drabince - odpowiednio z numerem szóstym i 11. - mają obaj na otwarcie "wolny los", dzięki czemu zaczną rywalizację od drugiej rundy.

Kubot zgłosił się razem z Czeszką Andreą Hlavackovą i czekają na wyłonienie lepszego duetu w rywalizacji Czeszki Barbory Krejcikovej i Brazylijczyka Andre Sa z Australijczykami Samanthą Stosur i Johnem Peersem.

Natomiast Matkowski zagra ze Słowenką Katariną Srebotnik, której do kompletu zwycięstw w Wielkim Szlemie w mikście brakuje tylko triumfu w Londynie, gdzie raz doszła do finału w 2008 roku. Ich pierwszymi rywalami będą albo Hiszpanka Anabel Medina-Garrigues i Szwed Robert Lindstedt, albo Brytyjczycy Tara Moore i Ken Skupski.

Za to od pierwszej rundy miksta będzie rywalizować Alicja Rosolska w parze z Treatem Hueyem z Filipin. Spotkają się oni w piątek ze Szwajcarka Belindą Bencic i Szwedem Johanem Brunstroemem.

W czwartek po południu Rosolskiej nie powiodło się w pierwszej rundzie debla, do którego zgłosiła się z Japonką Nao Hibino. Przegrały z Amerykanką Vanią King i Rosjanką Ałłą Kudriawcewą (nr 13.) 6:3, 1:6, 3:6.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wyniki czwartkowych meczów 1. i 2. rundy turnieju kobiet:

2. runda

Agnieszka Radwańska (Polska, 3) - Ana Konjuh (Chorwacja) 6:2, 4:6, 9:7

CoCo Vandeweghe (USA, 27) - Timea Babos (Węgry) 6:2, 6:3

Jelena Wiesnina (Rosja) - Andrea Petkovic (Niemcy, 32) 7:5, 6:3

Dominika Cibulkova (Słowacja, 19) - Daria Gavrilova (Australia) 6:3, 6:2

Marina Erakovic (Nowa Zelandia) - Jelena Jankovic (Serbia, 22) 4:6, 7:6 (7-1), 8:6

Jana Cepelova (Słowacja) - Garbine Muguruza Blanco (Hiszpania, 2) 6:3, 6:2

Roberta Vinci (Włochy, 6) - Duan Yingying (Chiny) 6:3, 7:5

Jarosława Szwedowa (Kazachstan) - Elina Switolina (Ukraina, 17) 6:2, 3:6, 6:4

Angelique Kerber (Niemcy, 4) - Varvara Lepchenko (USA) 6:1, 6:4

Lucie Safarova (Czechy, 28) - Samantha Crawford (USA) 6:3, 6:4

Julia Boserup (USA) - Belinda Bencic (Szwajcaria, 7) 6:4, 1:0 i krecz Bencic

Katerina Siniakova (Czechy) - Caroline Garcia (Francja, 30) 4:6, 6:4, 6:1

Carina Witthoeft (Niemcy) - Kurumi Nara (Japonia) 6:3, 6:0

Carla Suarez Navarro (Hiszpania, 12) - Denisa Allertova (Czechy) 3:6, 6:2, 6:1

Venus Williams (USA, 8) - Maria Sakkari (Grecja) 7:5, 4:6, 6:3

Alize Cornet (Francja) - Sara Errani (Włochy, 20) 7:6 (7-4), 7:5

Daria Kasatkina (Rosja, 29) - Lara Arruabarrena Vecino (Hiszpania) 7:6 (11-9), 6:3

Misaki Doi (Japonia) - Karolina Pliskova (Czechy, 15) 7:6 (7-5), 6:3

Simona Halep (Rumunia, 5) - Francesca Schiavone (Włochy) 6:1, 6:1

Madison Keys (USA, 9) - Kirsten Flipkens (Belgia) 6:4, 4:6, 6:3

Sabine Lisicki (Niemcy) - Samantha Stosur (Australia, 14) 6:4, 6:2

Kiki Bertens (Holandia, 26) - Mona Barthel (Niemcy) 6:4, 6:4

Anna-Lena Friedsam (Niemcy) - Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) 6:4, 7:6 (7-1)

1. runda

Barbora Strycova (Czechy, 24) - Anett Kontaveit (Estonia) 4:6, 6:4, 6:4

Jekaterina Makarowa (Rosja) - Johanna Larsson (Szwecja) 6:1, 4:6, 6:1

Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 11) - Luksika Kumkhum (Tajlandia) 6:4, 6:2

Annika Beck (Niemcy) - Heather Watson (W. Brytania) 3:6, 6:0, 12:10

Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) - Kristina Mladenovic (Francja, 31) 6:3, 6:3

Monica Niculescu (Rumunia) - Aleksandra Krunic (Serbia) 6:1, 6:4

Mandy Minella (Luksemburg) - Anna Tatishvili (USA) 7:5, 3:0 i krecz Tatishvili

Sloane Stephens (USA, 18) - Peng Shuai (Chiny) 7:6 (7-5), 6:2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje