Reklama

Reklama

Wimbledon. Agnieszka Radwańska po raz pierwszy bez rakiet. Podglądała Federera

Najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska, mimo zakończenia kariery, nie mogła sobie odmówić wyprawy na turniej Wielkiego Szlema na kortach Wimbledonu. To właśnie to miejsce przysporzyło jej największej sławy, w 2012 r. w Londynie doszła do finału.

Radwańska udała się do Anglii ze swym mężem Dawidem Celtem. "Isia" została zaproszona przez firmę menedżerską IMG, która reprezentowała jej interesy podczas kariery. Z kolei Celt rozgrywa sparingi z Caroliną Wozniacki, by Dunka polskiego pochodzenia jak najlepiej przygotowała się do rywalizacji w singlu, ale też w mikście, do gry w którym zaprosiła samego Andy’ego Murraya.

Reklama

- Fajnie zobaczyć Wimbledon z trochę innej perspektywy, bez rakiet. Dalej lubię tenis oglądać, dalej bardzo się nim interesuję i będę chodzić na mecze. Losowania naszych reprezentantów nie są złe, wiadomo, że od razu można trafić na rozstawione osoby. Trawa jest taką nawierzchnią, że wszystko może się zdarzyć - powiedziała Radwańska Polskiemu Radiu.

- Wreszcie na Wimbledonie mogę się inaczej ubrać, niekoniecznie na biało. Dźwiganie 10 rakiet nigdy nie było przyjemnością. Na treningach można więcej zobaczyć niż na meczu - przyznała.

Radwańska podglądała na treningu swego idola - Rogera Federera, który we wtorek, w I rundzie zmierzy się z Lloydem Harrisem z RPA.

"Isia" dodała też, że jej mąż Dawid Celt nie próżnuje w Londynie, gdyż jest sparingpartnerem Caroliny Wozniackiej, która przebrnęła już przez I rundę, po kreczu w 1. secie Sary Toribes Tormo.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje