Reklama

Reklama

Wimbledon 2015. Wiktorowski: Muguruza zasłużyła na finał

Tomasz Wiktorowski, trener Agnieszki Radwańskiej, jest zadowolony z gry krakowianki, mimo jej porażki w czwartkowym półfinale Wimbledonu 2:6, 6:3, 3:6. Jego zdaniem Hiszpanka Garbine Muguruza jest jedna z najlepiej grających obecnie tenisistek i zasłużyła na awans do finału.

- Dzisiaj Aga miała po drugiej stronie kortu dziewczynę, która naprawdę zasłużyła na finał. Tak uważam patrząc na drogę w tym turnieju Muguruzy, a szczególnie to, jak zagrała z Angelique Kerber. To był inna jakość i zdecydowanie najlepszy mecz w damskim tenisie, jaki w tym roku widziałem - powiedział po meczu Wiktorowski.

Reklama

W trwającym godzinę i 56 minut meczu nie było łatwych piłek, a obie tenisistki prowadziły do samego końca zaciętą walkę o każdy punkt.

- Agnieszka zagrała bardzo dobrze, szczególnie w połowie meczu, ale też nie można powiedzieć, że grała źle na początku. Właściwie grała dobrą prędkością piłki i kierowała ją dobrze, ale jej dobre piłki były tak naprawdę wodą na młyn dla Muguruzy, bo ona była w stanie z nich zagrać jeszcze ostrzej. Kiedy dochodziły do limitu, to wiadomo było, że ten limit prędkości piłki u Hiszpanki jest o te dziesięć mil więcej i tu był problem. Natomiast złego słowa nie powiem na to, co Agnieszka dzisiaj robiła na korcie - powiedział Wiktorowski.

- Może tylko gorzej serwowała, jak przechodziła grać pod słońce. Z tamtej strony prędkość jej serwisu od razu spadała o jakieś pięć, siedem mil na godzinę. To jest naturalne, bo nie da się zupełnie przestawić podrzutu piłki. Gdy wieje wiatr, można go lekko zmodyfikować, czy to obniżyć, czy przesunąć, ale zawsze mała niepewność gdzieś zostaje. To był kluczowy element, bo z tego, co pamiętam to te da swoje gemy przegrała właśnie pod słońce - dodał.

W 2012 roku Radwańska wystąpiła w finale Wimbledonu, a w kolejnym sezonie odpadła w półfinale. Te fazę osiągnęła również w wielkoszlemowym Australian Open w styczniu 2014 roku.

- Gołym okiem widać, że nie jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy choćby w 2013 roku. Są elementy, których nie przeskoczymy, a które wspaniale Aga nadrabia. Tutaj udowodniła po raz kolejny, że pomimo przewagi tych dużych dziewczyn w budowie fizycznej, jest w stanie z nimi rywalizować. Z takimi dziewczynami to zawsze będą mecze na styku, nigdy nie będą łatwe. Można jednak oczekiwać, że swoimi umiejętnościami i doświadczeniem Aga będzie w stanie wygrywać takie mecze, które będą się rozstrzygać w okolicach po pięć, 6:5 czy w tie-breakach - uważa Wiktorowski.

Od dawna o technicznym stylu Radwańskiej mówi się wiele w kontekście zmian w tenisie, które zmierzają w kierunku coraz bardziej atletycznej i siłowej gry. Pomóc w przystosowaniu się do nowych warunków miało zatrudnienie w roli konsultantki Martiny Navratilovej, ale obie panie zgodnie zakończyły półroczną współpracę w maju.

- Mamy kilka wniosków ogólnych nie tylko po tym meczu czy turnieju, ale po wszystkich startach na trawie. Przed wylotem do Stanów Zjednoczonych musimy mocno popracować głównie nad utrzymywaniem wysokiej prędkości pierwszego podania. Widzimy, że Agnieszka może rywalizować z tymi najmocniej grającymi dziewczynami, zwłaszcza wtedy, kiedy gra kombinacyjnie. Po prostu otwierają się możliwości - powiedział Wiktorowski.

- Muguruza jest jedną z najmocniej grających obecnie dziewczyn, ale widać, że takie mecze na styku Agnieszka może wygrywać. Ale musi być odpowiednia prędkość pierwszego serwisu, bo Agnieszka musi wygrywać swoje gemy, no i szukać pojedynczych możliwości na przełamanie serwisu rywalek. To był jedenasty mecz Agi w ciągu trzech tygodni, a czternasty w tym roku na trawie, a mimo to wytrzymała fizycznie i grała naprawdę dobrze. Byłaby też w stanie wyjść na kort w sobotę i grać finał na pełni swoich umiejętności - dodał.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Tomasz Wiktorowski | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje