Reklama

Reklama

Wiktorowski: Szanse Agnieszki w meczu z Kerber są 50 na 50

Agnieszka Radwańska zagra o swój pierwszy wielkoszlemowy finał z Niemką Angelique Kerber w czwartek w turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (z pulą nagród 16,1 mln funtów). Trener polskiej tenisistki Tomasz Wiktorowski ocenia szanse jako "50 na 50".

- Kerber gra w tym sezonie i w tym turnieju świetny tenis, bardzo trudny dla rywalek na trawie. Gra bardzo szybką, płaską piłką, a do tego świetnie się porusza po korcie. No i ma więcej pewności niż jeszcze w ubiegłym roku. Jest też kwestia doświadczenia, bo przecież ona już była w półfinale turnieju wielkoszlemowego, a Agnieszka nie. Patrząc na osiągnięcia całej kariery i ranking, zdecydowanie lepsza jest Agnieszka. Te wszystkie czynniki jakoś się równoważą, więc pewnie szanse wynoszą 50 na 50 - powiedział trener krakowianki Tomasz Wiktorowski.

- Pewnym utrudnieniem jest też fakt, że Kerber jest leworęczna, co właśnie na trawie ma większe znaczenie, szczególnie jeśli kort byłby trochę zroszony. Wszystkie zawodniczki, z którymi Agnieszka grała w turnieju były praworęczne, więc jest pewien element zaskoczenia i trzeba być czujnym. Natomiast nie jest to czynnik, który w istotny sposób mógłby przechylić szalę meczu - dodał.

Reklama

W drodze do finału Radwańska trafiła tylko na jedną rozstawioną zawodniczkę - Rosjankę Marię Kirilenko (nr 17.). Pokonała ją we wtorek wieczorem w trzech setach, w meczu przerywanym przez deszcz i dokończonym późnym wieczorem pod dachem na Korcie Centralnym (rozpoczęły grę na korcie numer 1.). Porażki z innymi rywalkami usunęły z jej drogi choćby Amerykankę Venus Williams, Chinkę Na Li (nr 11.) czy Australijkę Samanthę Stosur (nr 5.).

- Drabinka to kawałek papieru i nie pomaga na korcie. Będąc rozstawioną z numerem trzecim, nie ma się szans przed ćwierćfinałem trafić na tenisistki najcięższej wagi. Owszem Venus Williams w drugiej rundzie to mogło być wyzwanie, ale wcześniej dostała lekcję od Jeleny Wiesniny. Nie możemy patrzeć na osiągnięcia z przeszłości, lecz te obecne. Teraz wagą ciężką w kobiecym tenisie jest choćby Kerber. Także Radwańska, Szarapowa czy Azarenka. Wszystkie największe turnieje w tym sezonie, tuż po wielkoszlemowych, wygrały dziewczyny z czołowej trójki rankingu albo Serena Williams, która jest w nim szósta. Widać więc pewną stabilizację w czołówce - powiedział Wiktorowski.

Od początku roku Radwańska rozegrała już 56 meczów singlowych, z czego wygrała 47. Jest liderką pod tym względem w cyklu WTA Tour. - Owszem w dalszej części sezonu może nastąpić zmęczenie materiału u tych najlepszych. Jeśli spojrzeć na statystyki, to Agnieszka rozegrała i wygrała najwięcej meczów w sezonie. Zaraz za nią jest Kerber (52 mecze, w tym 40 wygranych). Tak naprawdę po sześciu miesiącach Agnieszka ma za sobą tyle meczów, ile w całym ubiegłym roku. W rankingu Champions Race, który wyłoni uczestniczki turnieju masters, ma już więcej punktów niż na koniec poprzedniego sezonu. Można więc spokojnie powiedzieć, że zrobiła cały rok w pół roku - zauważył trener tenisistki.

Radwańska najlepsze wyniki w karierze uzyskuje od sierpnia ubiegłego roku. Wygrała w tym czasie turnieje WTA w Carlsbadzie, Tokio, Pekinie, Dubaju, Miami i Brukseli. Osiągnęła też najwyższą w karierze trzecią pozycję na świecie.

- Ranking jest bardzo wymiernym wskaźnikiem, bowiem jest liczony za okres 52 tygodni, czyli roku. To jest właściwy wyznacznik poziomu sportowego. Oprócz niego trzeba patrzeć ma turnieje Wielkiego Szlema i kończący sezon Masters. No i są jeszcze igrzyska, ale to inna kategoria, wykraczająca poza tenis. Zdobycie medalu olimpijskiego jest czymś wielkim, również dla kibiców piłki nożnej, koszykówki, siatkówki, wszystkich innych dyscyplin - podkreślił Wiktorowski. 

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL