Reklama

Reklama

Urszula Radwańska: Nie wiem, czemu tak słabo dziś zagrałam

Urszula Radwańska uległa Niemce Dinah Pfizenmaier 3:6, 3:6 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Roland Garros na kortach ziemnych w Paryżu. Tenisistka z Krakowa przyznała, że zagrała słabiej, niż w pierwszym meczu w stolicy Francji.

"Nie potrafię ocenić czemu dzisiaj tak słabo zagrałam, a nie tak jak poprzednio przeciwko Venus Williams. Żałuję, że w trzeciej rundzie nie zagram z Agnieszką. Trochę zaskoczył mnie agresywny styl Niemki. Nie spodziewałam się, że tak dobrze zagra, nigdy jej nie widziałam wcześniej. Chwilami serwowała lepiej niż Williams. Szczególnie trudny był jej pierwszy serwis-kick, przy którym nic praktycznie nie mogłam zrobić" - powiedziała młodsza z sióstr Radwańskich, 40. w rankingu WTA Tour (jej pogromczyni jest 127. na świecie).

Reklama

"Z drugiej strony ja trochę dałam jej tak walczyć. Gdybym odgrywała dłuższe piłki, bardziej agresywnie tak jak w pierwszej rundzie, to pewnie by ten mecz inaczej wyglądał. Ale tak nie było, niestety. Ona przy serwisie wyrzucała bardzo wysoko piłkę, przez co mogłaby mieć problemy, gdyby wiał wiatr. Jednak dzisiaj nie wiało" - dodała.

W niedzielę późnym wieczorem 22-letnia krakowianka wyeliminowała byłą liderkę rankingu WTA - Amerykankę Venus William (rozstawioną z nr 30.) w trzech zaciętych setach, po trzech godzinach i 19 minutach wyrównanej walki.

"Fizycznie to na pewno te dwa dni przerwy naprawdę dobrze mi zrobiły, bo w poniedziałek praktycznie byłam nieżywa. Musiałam wejść do wanny z lodem na dziesięć minut. To nie jest takie straszne, właściwie jestem już do tego przyzwyczajona. Praktycznie po każdym ciężkim meczu, czy po grze w dużym upale, to robimy taką regenerację. Na początku to jest szok, ale można się przyzwyczaić i trzeba się poświęcić. To naprawdę pomaga, szczególnie mięśniom. Po meczu jest taka adrenalina i emocje, że jak wchodzę do tej wanny to praktycznie nie czuję tego zimna" - powiedziała Radwańska.

Polka w ciągu ostatniego miesiąca na kortach ziemnych wygrała mecze z dwoma rywalkami notowanymi w drugiej dziesiątce rankingu WTA Tour. Najpierw w portugalskim Oeiras pokonała Słowaczkę Dominikę Cibulkovą (nr 15. na świecie), a dwa tygodnie później w Rzymie wyeliminowała Serbkę Anę Ivanovic (13.). W kolejnych rundach poniosła porażki z Japonką Ayumi Moritą (45.).

"Ostatnie turnieje pokazały, że mam problem. Potrafię się maksymalnie skoncentrować jak gram z naprawdę mocną rywalką, a ze słabszą to mi jakoś ciężej idzie. Na pewno coś w tym jest i będę musiała nad tym popracować" - uważa Radwańska, która zamierza teraz wrócić do Krakowa. Tam będzie trenować na sztucznej trawie i przygotowywać się do napiętego kalendarza startów na trawiastych kortach.

"Przed Wimbledonem planuję Birmingham oraz s'Hertogenbosch, gdzie bronię sporo punktów za ubiegłoroczny finał. Bardziej lubię trawę, więc oczywiście mam większe oczekiwania niż po części sezonu gry na "ziemi", ale zobaczymy jak mi pójdzie" - dodała.

Dowiedz się więcej na temat: urszula radwańska | Agnieszka Radwańska | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje