Reklama

Reklama

Roland Garros - Radwańska: Wymarzona pierwsza runda

Agnieszka Radwańska pokonała w poniedziałek w ciągu 63 minut Serbkę Bojanę Jovanovski 6:0, 6:2 i awansowała do drugiej rundy Roland Garros. 27-letnia krakowianka, rozstawiona z numerem drugim, stwierdziła po meczu, że była to idealne otwarcie gry w Wielkim Szlemie.

- Pierwszy mecz na korcie centralnym, godzina gry, po prostu wymarzona pierwsza runda w Wielkim Szlemie, szczególnie w Roland Garros. Choć trochę dzisiaj było zimno, wiało, no i było mokro, wiec piłki były trochę ciężkie i wolne - powiedziała po zwycięstwie Radwańska.

Reklama

- Dzisiaj z moim sztabem trenerskim idealnie wszystko przewidzieliśmy. Jak rano się okazało, że mocno pada, zmieniliśmy godzinę transportu na korty na późniejszą. Wiadomo, miałam grać trzeci mecz i po samych facetach, więc lepiej było się relaksować przed grą w hotelu, niż tutaj czekać w szatni. Zresztą idealnie przewidzieliśmy opóźnienie, bo pięć setów Wawrinki z Rosołem też przewidzieliśmy, jakoś to nie było dla nas szokiem - dodała wyraźnie zadowolona z siebie krakowianka.

Radwańska wygrała w poniedziałek pierwsze osiem gemów, choć zdobywanie punktów nie przychodziło wcale łatwo.

Jovanovski, która wróciła na korty po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, starała się chwilami wytrzymać tempo gry narzucone przez Polkę. Jednak w decydujących momentach druga tenisistka świata wykazywała się większa precyzją i skutecznością. Serbce udało się tylko dwukrotnie utrzymać własne podanie, ale nie była w stanie odwrócić losów trwającego 63 minuty meczu.

- Trochę czekałam na ten mecz, bo ileż można siedzieć tu i trenować. Jestem w Paryżu od środy i trochę już czułam już spory głód walki o punkty, tym bardziej, że przez ostatnie dwa tygodnie nie miałam do tego okazji. Ale wiadomo, im mniej meczów w nogach na nawierzchni ziemnej przed Paryżem, tym lepiej - uważa Polka.

Przed rokiem Radwańska odpadła nieoczekiwanie w pierwszej rundzie Roland Garros, w którym najdalej dotarła do ćwierćfinału w 2013 roku. To sprawia, że teraz może tylko zdobywa punkty, a nawet ma szanse zostać liderką rankingu WTA Tour, jeśli nie powiedzie się obrona tytułu Amerykance Serenie Williams.

- Zawsze powtarzam, że lepiej się gra bez presji, kiedy nie trzeba bronić punktów. Przed rokiem wiadomo jak tu było i trudno to miło wspominać, ale dzięki temu teraz każdy wygrany mecz tutaj daje więcej satysfakcji, jest bardziej wymierny. Zupełnie inaczej będzie za miesiąc w Londynie, bo w Wimbledonie będę musiała już bronić i to sporo punktów - powiedziała Interii krakowianka.

Radwańska może po raz pierwszy w karierze zostać numerem jeden na świecie w dwóch przypadkach. Jeśli awansuje do paryskiego finału, a Williams odpadnie przed trzecią rundą. A drugi możliwy scenariusz to pierwszy wielkoszlemowy triumf krakowianki, gdy Amerykanka nie zdoła dotrzeć w niej do finału.

- Wiem, wiem, słyszałam, ale nie myślę o tym. Na pewno Serena ma trudną sytuację, bo każde potknięcie kosztować będzie ją dużo punktów wywalczonych tutaj przed rokiem, ale na tym polega tenis. Ja myślę o tym, żeby po prostu uzyskać tu jak najlepszy wynik, a wcale nie będzie o to łatwo, mimo, że jestem rozstawiona z dwójką - uważa Radwańska.

W drugiej rundzie Polka spotka się w środę z Francuzką Caroline Garcią, która w ubiegłym tygodniu wygrała turniej WTA Tour w Strasbourgu.

- To będzie zupełnie inny mecz, o wiele trudniejsza rywalka, szybsze piłki i co ważne bardzo inna pogoda. Czytałam, że wtedy ma być już cieplej i bez deszczu, więc piłki będą się odbijać szybciej i kort będzie szybszy niż dzisiaj. Znam ją, rozegrałyśmy już kilka meczów, ale tym razem ona jest w gazie. Wygrała kilka meczów na ziemi i turniej, więc na pewno nabrała pewności w grze na tej nawierzchni - podkreśliła.

Spotykały się dotychczas trzy razy, za każdym razem grały trzy sety, a dwukrotnie lepsza w tej rywalizacji okazała się krakowianka. Najpierw dwa lata temu na mączce w Madrycie, a w ubiegłym sezonie również na twardym korcie w Dubaju. Porażkę poniosła za to w 2014 roku na "betonie" w Wuhan.

Kilka minut po tym, jak rozpoczął się mecz Radwańskiej, na kort numer 17. wyszła Magda Linette, 84. W rankingu WTA Tour. Rywalką drugiej z dwóch Polek startujących w singlu w tegorocznej edycji Roland Garros była Szwedka Johanna Larsson, 62. w rankingu WTA Tour.

Linette przegrała ze Szwedką 3:6, 6:4, 5:7, choć w decydującej partii zdobywał gemy pewniej od rywalki, ale nie wykorzystała kilku ważnych piłek, a do tego nieoczekiwanie straciła swój serwis w przedostatnim gemie. W następnym nie zdołała odrobić straty i odpadła w pierwszej rundzie w Paryżu, podobnie jak przed rokiem.

Z Paryża Tomasz Dobiecki 

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | tenis | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje