Reklama

Reklama

Radwańska: To była najtrudniejsza z dotychczasowych przeciwniczek

- To była najtrudniejsza z dotychczasowych przeciwniczek; cieszę się, że wygrałam w dwóch setach - powiedziała Agnieszka Radwańska po zwycięstwie w 3. rundzie wielkoszlemowego turnieju US Open w Nowym Jorku nad Rosjanką Anastazją Pawliuczenkową 6:4, 7:6 (7-1).

- Skupiałam się na najtrudniejszych momentach, wówczas, gdy przełamałam ją w pierwszym secie, jak i w czasie tie-breaku - tłumaczyła Polka na pomeczowej konferencji prasowej. Jak oceniła, oba sety były bardzo wyrównane, decydowało kilka pojedynczych piłek.

Reklama

Radwańska komplementowała Rosjankę, z którą zna się od wielu lat; razem grywały w turniejach juniorskich. 

- Na pewno była to jak dotąd najtrudniejsza przeciwniczka. Od samego początku do końca musiałam ja wygrywać piłki, żeby wygrać ten mecz, bo za darmo nic nie dostawałam - podkreśliła.

Jak dodała, Pawliuczenkowa serwowała bardzo dobrze, a najlepiej gdy była zagrożona przełamaniem.

- Miałam dużo break-pointów, jednak wówczas ona zawsze trafiała pierwszym serwisem. Ona bardzo miesza grę; dobrze dobiera piłki i zawsze grała skróty, gdy byłam daleko za kortem. Dobrze czyta grę; widziała gdzie jestem. Z tego ją znam jeszcze z czasów juniorskich - powiedziała turniejowa "trójka".

Pytana o niezwykle luźną atmosferę na widowni US Open, Radwańska przyznała, że jest to duże zaskoczenie, ale kiedy się jest na tych kortach pierwszy czy drugi raz.

- Bardzo różni się to od Wimbledonu, gdzie wiadomo - spokój, białe stroje, klasyka, wszystko zapięte na ostatni guzik. Tutaj - huk, harmider, hałas, korki. Pierwszy rok to zawsze jakaś nowość, ale jak ktoś już grał tu parę razy, to nikogo to nie zdziwi - powiedziała.

Mówiąc o Martinie Hingis, która wróciła na korty, Radwańska przyznała, że Szwajcarka była jej idolką, jako przykład zawodniczki, która - grając delikatny tenis - potrafiła rywalizować na wysokim poziomie. - Obie nie gramy siłowo, nie bombardujemy przeciwniczek, ale staramy się urozmaicać grę i w ten sposób szukać punktów - oceniła.

Kolejną przeciwniczką Polki w czwartej rundzie US Open będzie Rosjanka Jekaterina Makarowa, rozstawiona z nr 24, która pokonała turniejową "16" Sabinę Lisicki 6:4, 7:5. Radwańska ma z nią bardzo dobry bilans dotychczasowych spotkań, ale docenia klasę rywalki.

- Bardzo niewygodna przeciwniczka, leworęczna, jedna z solidniejszych zawodniczek. Wszystko wraca i trzeba grać swoje, żeby wygrać, bo łatwych błędów raczej nie można się spodziewać - zaznaczyła.


Radwańska powiedziała też, że bardzo żałuje, iż w tej fazie turnieju odpadli już wszyscy reprezentanci (poza Marcinem Matkowskim, który wystąpi w drugiej rundzie miksta).

- Szkoda. Przyjemniej się gra, jak się widzi na planie gier nie tylko swoje nazwisko, ale też kilka innych polskich - podkreśliła.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Anastazja Pawliuczenkowa | tenis | us open

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje