Reklama

Reklama

Radwańska: Miło być numerem trzy, ale szkoda meczu

Agnieszka Radwańska przegrała z Czeszką Petrą Kvitovą 4:6, 4:6 swój pierwszy mecz w zamykającym sezon turnieju WTA Championships w Stambule. 24-letnia Polka nie kryje żalu z porażki, chociaż może zakończyć rok jako numer trzy w rankingu tenisistek.

Za porażkę w fazie grupowej krakowianka otrzymała 70 punktów, a przed przyjazdem do Turcji traciła zaledwie jeden do Rosjanki Marii Szarapowej, która od września nie gra z powodu kontuzji prawego barku.

- Na pewno trochę cieszy fakt, że mogę zakończyć rok jako numer trzy w rankingu i wyprzedzić Szarapową. W ubiegłym roku byłam krótko druga, ale nie to samo, bo to było w lecie i dość krótko. No, ale jeszcze to się może zmienić, jeśli któraś z dziewczyn tuż za mną wygra turniej czy będzie w finale. Dlatego teraz nie myślę o rankingu, tylko o tym turnieju. Szkoda, że przegrałam, bo to komplikuje moją sytuację w grupie, ale przede mną są dwa ciężkie mecze, na których staram się skupić. Dlatego na radość przyjdzie czas po ostatnim spotkaniu sezonu dopiero - powiedziała Radwańska.

Przed rokiem Polka w fazie grupowej przegrała tylko z Szarapową i z dwoma zwycięstwami awansowała do półfinału, w którym przegrała z Amerykanką Sereną Williams. Występ w Stambule pozwolił jej wówczas zakończyć sezon na czwartym miejscu na świecie.

- Wiadomo, że Szarapowa nie grała w ostatnich tygodniach, ale taki jest sport, czasem trzeba też wykorzystywać czyjeś kontuzje. Gdyby nie była wyłączona z gry na jesieni, to pewnie ciężko byłoby mi ją wyprzedzić. W sumie w tym sezonie sytuacja w czołowej trójce była dość ustabilizowana, a ja byłam oczko dalej, tuż za nimi, ale za to cały rok praktycznie trzymałam "czwórkę" przed nazwiskiem, co nie było takie łatwe - powiedziała PAP Radwańska, która ma drugi najlepszy bilans w tym roku 56-17 (włącznie z wtorkową porażką), zaraz po Williams 74-4.

- Jest nieustanna presja, cały czas czuje się oddech innych dziewczyn na karku. Praktycznie każda zawodniczka z Top 10 w każdej chwili może mnie próbować wyprzedzić, bo wszystkie reprezentują ten sam wysoki poziom gry. Nie odstaje od nich nawet kilka tenisistek sklasyfikowanych tuż za pierwszą dziesiątką, dlatego ciągle są jakieś przetasowania. Nie ma reguły, dlatego cieszę się, że w tym roku udało mi się utrzymać swoją wysoką pozycję, mimo takiej konkurencji - dodała.

Kvitova poprawiła korzystny bilans pojedynków z krakowianką na 5-1, a na twardej nawierzchni na 4-1. Zrewanżowała się przy okazji za jedyną porażkę, jakiej doznała przed rokiem właśnie w Stambule 3:6, 2:6, w pierwszym meczu w fazie grupowej. Trafiły na siebie w Sinan Erdem Arena również przed dwoma laty, ale wtedy w ostatnim spotkaniu pierwszej fazy. Czeszka wygrała wówczas 7:6 (7-4), 6:3, a potem triumfowała w imprezie.

- Petra grała cały czas bardzo równo i dobrze, świetnie serwowała, a serwis z lewej strony zawsze jest trudniejszy do odbioru. Miałam dzisiaj kilka szans na przełamanie, ale ona się potrafiła obronić. Grała dzisiaj bardzo dobrze z obydwu stron i świetnie trzymała piłkę w korcie. Do tego cały czas była agresywna i widać, że jest naprawdę mocna. Jest zawodniczką mocno uderzającą piłki, co w połączeniu z lewą ręką stanowi trudną do powstrzymania kombinację. Szczególnie, gdy nie ma słabszych momentów i utrzymuje równy poziom od początku do końca - uważa Radwańska.

Reklama

W środę wieczorem (około 20) krakowianka, czwarta obecnie na świecie, spotka się z Amerykanką Sereną Williams. Liderka rankingu WTA Tour w pierwszym dniu imprezy wygrała z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber 6:3, 6:1. Transmisja w TVP Sport.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z tego meczu

Williams ma za sobą najlepszy sezon w karierze i bilans pojedynków z krakowianką 7-0. Dotychczas oddała jej tylko jednego seta, w ubiegłym roku, w wielkoszlemowym finale na trawie w Wimbledonie.

- Trudno coś wymyśleć na grę przeciwko tak świetnie grającej Serenie i to nie tylko tu, ale i przez cały praktycznie sezon. Wszystko tak naprawdę okaże się na korcie. Zobaczymy, czy będę mogła się załapać na grę i będzie w miarę równy mecz, czy też ona złapie swój rytm i wtedy będzie ciężko nawiązać większą walkę. Na pewno będę robiła, co tylko będę mogła i muszę liczyć na trochę szczęścia - powiedziała Polka.

Zanim w środę Polka wyjdzie na kort przeciwko Williams, zostaną rozegrane dwa mecze w Grupie Białej. Najpierw Chinka Na Li spotka się z Włoszką Sarą Errani, a po nich Białorusinka Wiktoria Azarenka zagra z Serbka Jeleną Janković.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | serena williams | WTA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje