Reklama

Reklama

Radwańska liczy na rewanż. Polska gra z Belgią

Polskie tenisistki zmierzą się z Belgijkami w barażu o awans do Grupy Światowej II Pucharu Federacji. Spotkanie odbędzie się 20-21 kwietnia w Koksijde. - Łatwo na pewno nie będzie - powiedziała Agnieszka Radwańska, która jest liderką "Biało-czerwonych".

Reprezentantki Polski mają z tym przeciwnikiem rachunki do wyrównania. Z Belgijkami nasze tenisistki spotkały się do tej pory raz, w roku 2010 w Bydgoszczy, przegrywając 2-3. Był to debiut Polek w Grupie Światowej II. Yanina Wickmayer pokonała wtedy Martę Domachowską w trzech setach, wyrównała Agnieszka Radwańska, nie oddając seta Kirsten Flipkens. Na drugi dzień Agnieszka przegrała w trzech z Yaniną, a Marta uległa w dwóch Kirsten, co oznaczało porażkę w całym pojedynku. Punkt wywalczony przez parę deblową Klaudia Jans-Ignacik/Alicja Rosolska nie miał już większego znaczenia.

Reklama

- Mam nadzieję, że faktycznie uda nam się zrewanżować, aczkolwiek one grają u siebie, więc będą miały przewagę z powodu występu przed własną publicznością. Nie da się ukryć, że rywalki są w dobrej formie i na pewno łatwo nie będzie - mówiła najlepsza polska zawodniczka. Sytuację zmienił nieco fakt, że ekipie rywali nie wystąpi Wickmayer.

- My się na razie nie przywiązujemy zbytnio do tej deklaracji, bo zgodnie z regulaminem, kapitan może od ogłoszenia składu dokonać w nim jeszcze dwóch zmian. O tym czy Wickmayer faktycznie nie zagra przekonamy się dopiero w piątek, podczas losowania gier. Nastroje są dobre i bardzo optymistyczne, zostaje nam czekać do sobotnich meczów - powiedział kapitan "Biało-czerwonych" Tomasz Wiktorowski.

Polski zespół udał się do Koksijde we wtorek rano, żeby zaaklimatyzować się na miejscu i oswoić z warunkami. Kapitan reprezentacji Polski do Belgii zabrał cztery tenisistki: Agnieszką Radwańską, Urszulą Radwańską, Katarzynę Piter i Alicję Rosolską. Przeciwniczki zaprezentują się w składzie: Kirsten Flipkens, Alison van Uytvanck, An-Sophie Mestach i Ysaline Bonaventure. Początek gier w sobotę o 13.30, a w niedzielę o 12.30.

- Kort twardy kortowi twardemu nierówny, więc trzeba na nim trochę potrenować, żeby się właściwie przygotować do spotkania. Będzie też okazja przyjrzeć się młodym zawodniczkom wystawionym przez Belgów, choć jedną trochę już znamy. Przecież z van Uytvanck Agnieszka wygrała przed rokiem w turnieju WTA w Brukseli 6:2, 6:1. Ale tam grały na nawierzchni ziemnej - dodał Wiktorowski.

Agnieszka Radwańska przystąpi do tego pojedynku wypoczęta, ponieważ w kwietniu jest to jej jedyny prawdziwy start. Oprócz Pucharu Federacji zaprezentowała się bowiem tylko w pokazowym spotkaniu gry mieszanej w trakcie BNP Paribas Katowice Open 8 kwietnia w "Spodku". - Było to trochę przetarcie przed sezonem na kortach ziemnych, bo wtedy nawet jeszcze nie zaczęłam trenować na "mączce". Przed występem w Katowicach 25 minut szukałam jakiś butów na tę nawierzchnię, by tam zagrać (śmiech). Przed sezonem na kortach ziemnych czeka mnie bowiem jeszcze start w Pucharze Federacji, które to spotkanie zostanie rozegrane na kortach twardych  - mówiła Isia.

Belgijki po porażce 1-4 ze Szwajcarkami bronią się przed spadkiem z Grupy Światowej II. Polki natomiast wygrały 2-1 z Chorwacją w play off Grupy I euro-afrykańskiej w Izraelu i chcą wrócić tam, gdzie już były w roku 2010, czyli do drugiej światowej ósemki. 

Belgijscy kibice są znani z dość fanatycznego dopingu i mocnego wspierania swoich zawodniczek. Podczas wielkoszlemowego Rolanda Garrosa w 2012 roku rywalem Łukasza Kubota w trzeciej rundzie był David Goffin, a zwycięzca trafiał później na Szwajcara Rogera Federera.

Większość miejsc na trybunach zajęli kibice, którzy wówczas w ostatniej chwili przyjechali do Paryża samochodami z Belgii. Głośnym syczeniem, które dawało efekt jakby nadlatywał rój os, potrafili skutecznie zagłuszyć mniej liczną grupę polskich kibiców. Ten dziwny dźwięk szczegółowo opisywał dzień później nawet sportowy dziennik "L'Equipe", a Kubot przegrał wówczas w trzech setach.

- Jesteśmy zaprawieni w ciężkich bojach na korcie i poza nim, po przeprawie z izraelskimi kibicami, więc jesteśmy przygotowani na ciężkie spotkanie z Belgijkami. Wiadomo, że ściany pomagają gospodarzom, ale nie jest to regułą, jak choćby to było w Bydgoszczy - powiedział Wiktorowski, który prowadzi reprezentację od pięciu sezonów.

- Nie nastawiamy się w żaden sposób na to jak będą się zachowywać kibice. Wierzymy, że wszystko będzie się toczyć na zasadach "fair play", a doping będzie po prostu pomaganiem "swoim", a nie przeszkadzaniem rywalkom podczas gry - uważa Wiktorowski.

Poza meczem Belgia - Polska 20-21 kwietnia rozegrane zostaną także trzy inne mecze o tę samą stawkę: Francja - Kazachstan, Argentyna - Wielka Brytania, Ukraina - Kanada.

Natomiast w półfinałach Grupy Światowej zmierzą się: Włochy - Czechy, Rosja - Słowacja.

Autor: Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Puchar Federacji | urszula radwańska | Agnieszka Radwańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje