Reklama

Reklama

Radwańska lepsza od Hingis, Marathas lepsi od Aces

Drużyna z Agnieszką Radwańską w składzie od zwycięstwa rozpoczęła udział w hinduskiej Champions Tennis League. Pune Marathas pokonali na wyjeździe Hajdarabad Aces 26:25.

Polka rozegrała dwa pojedynki. Najpierw w parze z Cypryjczykiem Marcosem Baghdatisem przegrała z mikstem Martina Hingis/Michaił Jużny 5:6, by następnie ograć w grze pojedynczej Szwajcarkę 6:3.

Spotkanie Aces z Marathas było bardzo wyrównane. O zwycięstwie przyjezdnych zadecydowała ostatnia gra, w której Baghdatis pokonał Jużnego 6:5.

W kolejnym spotkaniu, w czwartek, Radwańska będzie miała okazję zagrać z Amerykanką Venus Williams, liderką drużyny Bangalore Raptors.

Rywalizacja w premierowej odsłonie CTL potrwa do 26 listopada. Rozgrywki te to nowy projekt Vijaya Amritraja. Słynny przed laty tenisista postanowił ściągnąć do ojczyzny znanych przedstawicieli tej dyscypliny.

Reklama

W hinduskiej imprezie bierze udział 24 zawodników podzielonych na sześć czteroosobowych zespołów, które będą reprezentować poszczególne miasta z Indii. W jednej grupie znajdą się trzy ekipy, które rywalizować będą systemem "każdy z każdym". W finale spotkają się najlepsi pod względem liczby zwycięstw przedstawiciele obu grup. W każdej z drużyn znajdzie się: legenda tenisa, zagraniczni singlista i singlistka oraz hinduski zawodnik. Radwańska trafiła do grupy z Pune; towarzyszyć jej będą słynny przed laty Australijczyk Pat Cash, Baghdatis oraz reprezentant gospodarzy Saketh Myneni.

Na liście uczestników są też m.in. Hiszpanie Tommy Robredo, Garbine Muguruzą Blanco i Juan Carlos Ferrero, Serbka Jelena Jankovic, Francuzka Alize Cornet, Kevin Anderson z RPA i Brytyjczyk Greg Rusedski. Pierwotnie na udział w rozgrywkach przystał też David Ferrer, ale wycofał się z powodu problemów zdrowotnych. Hiszpana zastąpił słynny deblista z Indii Leander Paes.

Jak podają media, uczestnicy hinduskich rozgrywek mogą liczyć na sowite wynagrodzenie.

W CTL obowiązuje kilka zasad odmiennych od normalnej rywalizacji. Przykładowo, tie-break rozgrywany jest tu przy stanie 5:5 (a nie 6:6) i zwycięża w nim ten, kto zdobędzie dziewięć punktów (a nie siedem). By wygrać gema zaś, wystarczy zdobyć tylko o jeden punkt więcej od rywala (a nie dwa).

Hajdarabad Aces - Pune Marathas 25:26

Marc Philippoussis - Pat Cash 6:3

Martina Hingis/Michaił Jużny - Agnieszka Radwańska/Marcos Baghdatis 6:5

Hingis - Radwańska 3:6

Jużny/Jeevan Nedunchezhiyan - Baghdatis/Saketh Myneni 5:6

Jużny - Baghdatis 5:6

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama