Reklama

Reklama

Radwańska i Kania zagrają na otwarcie Wimbledonu

Dwie polskie tenisistki - rozstawiona z numerem czwartym Agnieszka Radwańska oraz debiutująca w Wielkim Szlemie Paula Kania wystąpią w poniedziałek po południu, na otwarcie turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. To jedyne polskie nazwiska w planie gier na pierwszy dzień.

25-letnia Radwańska już po raz dziewiąty będzie rywalizować w gronie seniorek na obiekcie The All England Lawn Tennis and Croquet Club. Dotychczas jej najlepszym wynikiem na trawiastych kortach przy Church Road jest finał osiągnięty w 2012 roku. Wówczas jej zwycięski marsz powstrzymała sama Amerykanka Serena Williams, ale dopiero po wyrównanym trzysetowym pojedynku.

Przed rokiem krakowianka dotarła w Londynie do półfinału, w którym trochę pechowo przegrała z Niemką polskiego pochodzenia Sabine Lisicki. Poza tym po dwa razy osiągała tu ćwierćfinały (2008-09) i czwartą rundę, czyli 1/8 finału (2006 i 2010). Raz odpadła w trzeciej (2007) i podobnie w drugiej rundzie (2011).

Reklama

- No tak, patrząc na moje wyniki w Londynie to ciśnie się na usta, że do czegoś zobowiązują. Jednak staram się nie nakładać na siebie jakiejś szczególnej presji, co nie jest łatwe, gdy się gra z wysokim numerem rozstawienia. Trzeba po prostu wyjść na kort i nie myśleć, że się broni sporo punktów. O raju, przecież bronię 900 punktów, to strasznie dużo. Co ja zrobię jak się nie uda? - powiedziała INTERIA.PL wyraźnie rozbawiona Radwańska.

- Ale może poważnie. Oczywiście punkty są ważne, rozstawienie zobowiązuje, ale jeśli mi się noga potknie, to cóż, trzeba będzie szukać swoich szans w kolejnych turniejach. Jednak jestem dobrej myśli, bo trawa zawsze mi odpowiadała. Tylko proszę mnie już nie pytać, dlaczego najlepsze wyniki osiągam na trawie, skoro w Polsce nie mamy przecież kortów o takiej nawierzchni. To chyba najczęściej zadawane mi pytanie o tej porze roku - dodała.

W poniedziałek Polka wyjdzie późnym popołudniem na kort numer 2., w czwartym meczu wyznaczonym na nim. Jej rywalką będzie 214. w rankingu WTA Tour Rumunka Andreea Mitu, która przebiła się przez trzy rundy eliminacji. Jeszcze ze sobą nie grały.

- Nie jest dobrze rozpoczynać występ w Wielkim Szlemie od meczu z rywalką, której się nie zna. To zawsze ciężkie otwarcie, ale już przywykłam do takich sytuacji. Po prostu muszę wyjść na kort i w pierwszych gemach zobaczę, co i jak. Na pewno trzeba będzie wykorzystać specyfikę nawierzchni, czyli zrywać rytm, uderzać dużo piłek slajsem i grać agresywnie. Najważniejsze jest, żeby nie pozwolić przeciwniczce na rozwiniecie skrzydeł, no i nie stracić seta - powiedziała nam Radwańska po niedzielnym treningu.

- Czuję się dobrze, dobrze czuję trawę, wiec jestem dobrej myśli. Oczywiście wolałabym grać nie w ostatnim meczu dnia, tylko trochę wcześniej. Nie lubię czekania na rozpoczęcie meczów, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Ale najważniejsze, że prognozy na pierwsze dni turnieju są optymistyczne, więc nie powinno być kłopotów z deszczem - dodała.

Początek poniedziałkowych gier wyznaczono na godzinę 11.30. Tylko na dwóch stadionach - Korcie Centralnym i Korcie Numer 1 tradycyjnie spotkania ruszą o godz. 13.00.

Właśnie na Korcie Centralnym, którego trybuny mogą pomieścić blisko 15 tysięcy widzów, swój wielkoszlemowy debiut odnotuje Paula Kania. 175. obecnie tenisistka świata, po przejściu trzech rund eliminacji do Wimbledonu, spotka się z wiceliderką rankingu WTA Tour - Chinką Na Li.

Będzie to drugi pojedynek na tej arenie, bowiem przed nimi będzie tam rywalizował ubiegłoroczny triumfator imprezy Szkot Andy Murray (nr 3.) z Belgiem Davidem Goffinem.

Na starcie tegorocznego Wimbledonu staną w singlu jeszcze dwie Polki, które swoje pierwsze mecze rozegrają we wtorek. Katarzyna Piter  spotka się wtedy z Niemką Andreą Petkovic (nr 20), a Urszula Radwańska będzie walczyć z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber (9.).

W drabince głównego turnieju mężczyzn znaleźli się natomiast trzej Polacy. Najcięższe losowanie miał Michał Przysiężny, który na otwarcie zagra z byłym liderem rankingu ATP World Tour - Australijczykiem Lleytonem Hewittem. Jeśli uda mu się pokonać trudnego rywala z Antypodów, to w drugiej rundzie może trafić na Jerzego Janowicza (nr 15.). Ubiegłoroczny półfinalista turnieju musi się jednak wcześniej uporać z Somdevem Devvarmanem z Indii.

Natomiast Łukasz Kubot spotka się - również we wtorek - z Niemcem Janem-Lenardem Struffem.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Paula Kania | tenis | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje