Reklama

Reklama

Prezes Nadwiślanu: Wierzę w sukces Radwańskiej

​W sukces Agnieszki Radwańskiej w meczu z niemiecką tenisistką polskiego pochodzenia Sabine Lisicki, którego stawką jest awans do finału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu, wierzy prezes Nadwiślanu Kraków Otton Hodas.

​W sukces Agnieszki Radwańskiej w meczu z niemiecką tenisistką polskiego pochodzenia Sabine Lisicki, którego stawką jest awans do finału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu, wierzy prezes Nadwiślanu Kraków Otton Hodas.

- Pamiętam ją jako młodziutką dziewczynkę, trenującą tutaj z ojcem. Na pewno duża w tym zasługa pana Roberta, że Agnieszka znalazła się w tym miejscu, w którym jest obecnie, jednak bez talentu niczego by nie osiągnęła - powiedział.

Podkreślił, że talent musi być poparty zaangażowaniem w codzienne zajęcia, jeśli chce się coś znaczyć w sporcie. - Isia od początku kariery zapowiadała się na gwiazdę, ponieważ miała wielki talent do gry w tenisa, a przy tym samozaparcie i ciężko pracowała. Wierzę w jej sukces nie tylko w dzisiejszym pojedynku z Sabine Lisicki.

Agnieszka Radwańska ma 24 lata, jej siostra Urszula 22. Obie od początku kariery, tak jak ich ojciec, reprezentują barwy Nadwiślanu, który w tym roku obchodzi 90-lecie.

- Jest dla nas zaszczytem, że słynne tenisistki do dzisiaj trenują na klubowych kortach. Zawsze tu przychodzą, kiedy są w Krakowie, a czas im na to pozwala. Bardzo wszystkich to cieszy, a zwłaszcza dzieci i młodzież, którzy ćwiczą w naszej szkółce. Kiedy pojawiają się na korcie, z uwagą przyglądają się ich zajęciom - wspomniał Hodas.

Za siostrę już z Krakowa kciuki trzyma Urszula, która niedawno wróciła z Londynu. - Oczywiście z całego serca wspieram Agnieszkę i oglądam każdy jej mecz - zaznaczyła.

Sekcja tenisa ziemnego działa od roku 1956. Jej zalążkiem było założone 60 lat temu koło sportowe przy Spółdzielni Rymarzy. Era sukcesów rozpoczęła się w roku 1964, kiedy zespół awansował do I ligi. W 1980 Nadwiślan zwyciężył bezapelacyjnie w generalnej punktacji Polskiego Związku Tenisowego za wszystkie kategorie wiekowe.

Robert Radwański dwukrotnie grał w drużynie, która zdobyła tytuł mistrzów Polski - w 1980 roku w juniorskiej, a dwa lata później w seniorskiej. W zespole występował także Witold Meres, wielokrotny medalista mistrzostw kraju w różnych kategoriach wiekowych. Obecnie jest trenerem odnoszącej międzynarodowe sukcesy reprezentacji w tenisie na wózkach.

Z Nadwiślanem związana była również Magdalena Grzybowska, absolwentka Liceum Ogólnokształcącego Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie, zwyciężczyni juniorskiego Australian Open 1996. Do 2007 roku była najwyżej notowaną polską tenisistką w rankingu WTA (30. pozycja w 1998). Po przedwczesnym, z powodu kontuzji, zakończeniu sportowej kariery w 2002 roku, przez pewien czas była jej, a także Urszuli, menedżerką.

Od wielu lat podstawową formą szkolenia tenisowego w klubie są szkółki tenisowe. Corocznie w zajęciach uczestniczy ponad 30 osób. Prowadzi je m.in. były zawodnik Dariusz Rożek. Prezes Hodas przyznał, że nazwisko sióstr Radwańskich jest magnesem przyciągającym młodzież, jednak - jak ocenił - nie objawił się nikt, kto by miał choć w połowie talent na miarę sióstr Radwańskich, które w roku 2005 uzyskały status zawodowych tenisistek.

- Chcielibyśmy, aby znalazła się choć jedna osoba z talentem Agnieszki czy Uli, ale na razie nikogo takiego nie ma - zaznaczył prezes Nadwiślanu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL