Reklama

Reklama

Poważny test dla Radwańskiej i Janowicza

Rozpoczynający się w poniedziałek wielkoszlemowy turniej na trawiastych kortach w Wimbledonie (pula nagród 22,56 mln funtów) będzie poważnym testem dla dwójki polskich tenisistów - Agnieszki Radwańskiej i Jerzego Janowicza. Będą w Londynie bronić dużo punktów.

Największa presja będzie towarzyszyć występowi 24-letniej krakowianki, która została rozstawiona z numerem czwartym. Przed rokiem na obiekcie The All England Lawn Tennis and Croquet Club dotarła do pierwszego w karierze wielkoszlemowego finału.

W nim, mimo zapalenia krtani, gorączki i mocnego przeziębienia stawiła zacięty opór Amerykance Serenie Williams, ponosząc porażkę w trzech wyrównanych i zaciętych setach.

Radwańska była pierwszą Polką w finale imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema od blisko ośmiu dekad, od czasów Jadwigi Jędrzejowskiej.

Reklama

Ten wynik oznaczał zdobycz 1400 punktów, których od poniedziałku bronić będzie 24-letnia krakowianka. Niepowodzenie może oznaczać utratę czwartej pozycji w rankingu WTA Tour.

Szerokim echem odbiło się w mediach wtorkowe odpadnięcie Polki, najwyżej rozstawionej, w pierwszej rundzie turnieju WTA Tour w Eastbourne (z pulą nagród 690 tys. dol.). Jednak podobnie było przed rokiem, co nie przeszkodziło jej dotrzeć do wimbledońskiego finału.

- Pierwszy mecz na nowej nawierzchni zawsze jest ciężki, a ona miała za sobą już trzy mecze rozegrane tutaj. Myślę, że to jej trochę pomogło - tłumaczyła po porażce z Amerykanką Jamie Hampton 24-letnia krakowianka, która we wtorek inaugurowała swój sezon na trawie.

Przed trzema tygodniami natomiast osiągnęła swój pierwszy ćwierćfinał w wielkoszlemowym Rolanda Garrosa. Na paryskich kortach ziemnych dotychczas granicą nie do przejścia była dla niej czwarta runda. Przed startem w stolicy Francji Radwańskiej zupełnie nie wiodło się na ceglanej nawierzchni.

- Teraz czekam na kolejne finały wielkoszlemowe, bo jestem bogatsza o doświadczenia zdobyte poprzednio. Jestem optymistką, szczególnie po tym, jak po raz pierwszy osiągnęłam ćwierćfinał w Rolandzie Garrosie. To dobry wynik dla mnie, bo uzyskałam go na swojej najsłabszej nawierzchni - mówiła Isia.

- Natomiast w Londynie moje oczekiwania są oczywiście o wiele większe, bo to przecież trawa. Tym razem będę grała ze sporą presją, bo będę bronić dużo punktów za ostatni finał. Ale będę się starała nie myśleć o tym, tylko skupić się na swojej grze w Wimbledonie, który jest moim ulubionym turniejem w Wielkim Szlemie - dodała.

W singlu w rywalizacji kobiet wystartuje również młodsza z krakowskich sióstr Urszula, 40. W klasyfikacji WTA Tour. Natomiast w deblu tylko Alicja Rosolska w parze z Białorusinką Olgą Goworcową.

Z numerem 24. rozstawiony w drabince Wimbledonu został Janowicz, który do poprzedniej edycji musiał się przebijać przez trzy rundy kwalifikacji rozgrywanych w Roehampton. W turnieju głównym dotarł do trzeciej rundy, a w niej nie wykorzystał dwóch piłek meczowych przeciwko Niemcowi Florianowi Mayerowi.

W swoim wielkoszlemowym debiucie zdobył 115 punktów do rankingu ATP World Tour, w którym jest obecnie na 22. miejscu. Jeśli ich nie obroni, może stracić cztery, pięć lokat.

Tym razem występ w Londynie rozpocznie bez konieczności startu w eliminacjach, a przed przyjazdem rozegrał tylko jeden mecz na trawie, bowiem odpadł w ubiegłym tygodniu w pierwszej rundzie w niemieckim Halle.

Miał jeszcze zagrać w pokazowej imprezie z udziałem kilku tenisistów z czołówki klasyfikacji, ale w ostatniej chwili zrezygnował.

- Uznaliśmy, że powinien odpocząć i lepiej przygotować się do Wimbledonu na treningach. Kiedy Jerzyk gra przeciwko najlepszym tenisistom świata, bardzo się mobilizuje i daje z siebie wszystko. Nie chcieliśmy, żeby w ten sposób tracił niepotrzebnie energię przed ważniejszym startem - tłumaczył ojciec Jerzy Janowicz senior.

22-letni łodzianin skupi się na londyńskiej trawie na singlu, w którym wystąpią również Łukasz Kubot oraz Michał Przysiężny. Ten ostatni, podobnie jak przed miesiącem w Rolandzie Garrosie, przebił się w tym tygodniu przez trzy rundy eliminacji.

W grze podwójnej zabraknie tym razem Mariusza Fyrstenberga, który w Paryżu doznał naderwania drugiego stopnia mięśnia grzbietu i musiał opuścić czterotygodniową cześć sezonu rozgrywaną na trawiastej nawierzchni. Wróci do gry prawdopodobnie dopiero w połowie lipca.

Jego stały partner Marcin Matkowski w tej sytuacji zgłosił się do turnieju z Kubotem. Zostali rozstawieni przed losowaniem drabinki z numerem 15.

W tegorocznym Wimbledonie, w grze podwójnej, spróbują swoich sił również Tomasz Bednarek w parze z Mateuszem Kowalczykiem. Bednarek, razem z Janowiczem, przed miesiącem dotarł do ćwierćfinału Rolanda Garrosa.

Losowanie drabinek gry pojedynczej - w piątek.

Reklama

Reklama

Reklama