Reklama

Reklama

Polki powalczą o Grupę Światową, a Radwańska o lepszy sezon na kortach ziemnych

Agnieszka Radwańska rozpoczyna sezon na kortach ziemnych. Początkiem będzie mecz w Pucharze Federacji, a zakończeniem start w wielkoszlemowym turnieju im. Rolanda Garrosa.

Najlepsza polska tenisistka w 2014 roku jeszcze nie wygrała żadnego turnieju. Raz była w finale, w Indian Wells, natomiast trzy razy dotarła do półfinałów: w Australian Open, Dausze i Katowicach. W "Spodku" 25-letnia krakowianka była faworytką, ale musiała uznać wyższość Alize Cornet. Francuzka ostatecznie odniosła zwycięstwo w całej imprezie.

Reklama

- Wrócę do domu, odpocznę dwa dni w Krakowie i we wtorek lecimy do Hiszpanii na Puchar Federacji - powiedziała Radwańska po sobotniej porażce z Cornet.

I właśnie mecze w reprezentacji wychodzą jej w tym roku prawie bezbłędnie. Na przełomie grudnia i stycznia w parze z Grzegorzem Panfilem dotarła do finału Pucharu Hopmana, nieoficjalnych mistrzostw świata drużyn mieszanych, gdzie Polska musiała uznać wyższość Francji, a w lutym poprowadziła "Biało-czerwone" do zwycięstwa nad Szwecją w Pucharze Federacji (dwie wygrane w singlu i debel z Alicją Rosolską), dzięki czemu 19-20 kwietnia nasze tenisistki staną przed szansą na awans do Grupy Światowej. W Barcelonie zmierzą się w barażu z Hiszpankami.

Rywalki wystąpią bez swoich dwóch najlepszych zawodniczek w rankingu WTA (Carla Suarez Navarro i Garbine Muguruza), co jednak wcale nie musi oznaczać, iż sprawa już jest rozstrzygnięta.

- Hiszpanki mają tyle tenisistek, że to nie ma znaczenia. Jest kilka innych, które też prezentują światowy poziom i na pewno łatwo nie będzie. Mam jednak nadzieję, że nam uda się je pokonać, bo szansy na awans do Grupy Światowej nie ma się przecież codziennie, więc zrobimy wszystko, by ten mecz wygrać - stwierdziła Radwańska.

Polki ostatni raz w Grupie Światowej występowały w 1994 roku, gdy pięcioletnia Agnieszka zaczynała swoją przygodę z tenisem.

Tomasz Wiktorowski, kapitan reprezentacji Polski, do Barcelony zabiera Agnieszkę i Urszulę Radwańskie, Paulę Kanię i Alicję Rosolską. Naprzeciw nich staną Maria-Teresa Torro-Flor, Estrella Cabeza-Candella, Silvia Soler-Espinosa i Anabel Medina Garrigues.

Mecz odbędzie się 19-20 kwietnia, a więc wypada w okresie świąt wielkanocnych. Czy to jest wielki problem dla Isi?

- Będę z siostrą, więc ktoś z rodziny jest, ale do takich sytuacji jestem przyzwyczajona. Od ośmiu lat podczas świąt wielkanocnych byłam w domu raz albo dwa. Wcześniej wypadało Miami, a teraz Hiszpania - powiedziała Radwańska.

Po Pucharze Federacji trzecią rakietę świata czekają turnieje na kortach ziemnych: w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie. Krakowianka stanie przed okazją na zdobycie wielu punktów do rankingu, gdyż w zeszłym roku w Niemczech nie grała, a w Hiszpanii i Włoszech poszło jej słabo, bo odpadała już w drugiej rundzie.

Na zakończenie sezonu na "mączce" Radwańska wystąpi w wielkoszlemowym turnieju im. Rolanda Garrosa w Paryżu, gdzie przed rokiem dotarła do ćwierćfinału.

- W tym roku nie jest tych punktów zbyt dużo do obrony i to jest plus tych wcześniejszych przegranych w Madrycie i Rzymie. Sezon na kortach ziemnych nigdy nie był moim wielkim atutem, ale mam nadzieję, że w tym roku będzie troszkę lepiej niż w zeszłym, a w Paryżu uda mi się wygrać co najmniej rundę więcej - stwierdziła Radwańska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje