Reklama

Reklama

Paweł Ostrowski: Agnieszka Radwańska cały czas była głodna tego sukcesu

- Wygranie turnieju WTA Finals w grze pojedynczej to największy sukces polskiego tenisa. Mam nadzieję, że "Isia" przeciera młodym zawodnikom szlak - powiedział Paweł Ostrowski były trener Marty Domachowskiej i Angelique Kerber. W niedzielę Agnieszka Radwańska wygrała w Singapurze nieoficjalne mistrzostwa świata. Polka w finale pokonała Czeszkę Petrę Kvitovą 6:2, 4:6, 6:3.

Agnieszka Radwańska pokonała Petrę Kvitovą i zwyciężyła po raz pierwszy w karierze w turnieju WTA Finals. To był bardzo trudny, trzysetowy pojedynek, ale Radwańska była lepsza zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Paweł Ostrowski: Tym bardziej, że Petra Kvitova, jeśli już wchodzi do finału, wygrywa go na 99 procent, więc to ona była faworytką tego pojedynku. Dla "Isi" jest to życiowy sukces, jak i dla nas wszystkich. Miejmy nadzieję, że dzięki temu polski tenis będzie szedł do przodu.

Radwańska pokazała, że można, że potrafimy, że mamy charakter. Myślę, że o jej zwycięstwie zadecydowała tzw. technika użytkowa. Aby Kvitova mogła zagrać swój tenis na najwyższym poziomie, to musi się starannie przygotować do każdego uderzenia, a to jednak kosztuje trochę wysiłku fizycznego, tym bardziej, że Czeszka nie należy do najlżejszych zawodniczek. Technika użytkowa u "Isi" jest zdecydowanie lepsza. Ona potrafi wykorzystać to, że nie musi się do końca precyzyjnie ustawić i w sytuacji, kiedy dwie zawodniczki są wyczerpane i grają na maksymalnym wysiłku psychofizycznym, wygrywa ta, która jest lżejsza i potrafi grać tenis. Wtedy jej technika nie wymaga takiego przygotowania fizycznego, żeby po prostu zagrać tenis, który daje jej efekt.

Kvitova musi się bardzo dobrze przygotować do każdego uderzenia, które oczywiście jest kończące i fantastyczne, ale koszt tego uderzenia jest naprawdę bardzo duży. "Isi" przychodzi to znacznie łatwiej, nie musi się tak precyzyjnie przygotować, my to nazywamy, że ma tzw. "rączkę". Technika użytkowa po prostu przeważyła w sytuacji, kiedy obie zawodniczki były na skrajnym wyczerpaniu.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że ten turniej to katastrofa, jeśli chodzi o wytrzymałość zawodniczek. Wielkie brawa, gratulacje, za to, że w ogóle wytrzymały. Jestem pełen podziwu.

W trzecim secie obie zawodniczki co chwilę się przełamywały. Z czego to wynika?


- Zmęczenie i stres. To wszystko się nagle kumuluje. Mamy szansę, przełamujemy przeciwnika i dociera do nas, że teraz należy już tylko utrzymać swój serwis i już jestem "w domu". Potem następuje sprzężenie zwrotne, bo nam ten tenis nie bardzo wychodzi, a przeciwniczka mówi sobie "nie mam nic do stracenia, przełamała mnie, więc teraz albo nigdy", zaczyna dobrze returnować i takie są powroty.
W tenisie żeńskim ma to miejsce zawsze pod koniec meczu, a nie na początku, kiedy zawodniczki są świeże i kontrolują przebieg sytuacji. Pod koniec meczu, gdy dochodzi do maksymalnego zmęczenia, dziewczyny ciągle się przełamują.

Ten sezon, a w szczególności turniej WTA Finals był bardzo wyczerpujący. To chyba świadczy o żelaznej psychice Agnieszki Radwańskiej.

- Agnieszka swoje dostała na początku sezonu. Myślę, że ona cały czas była głodna tego sukcesu i nie umiała się przełamać, zdeterminować. Wszystko zaczęło się zmieniać od Wimbledonu, może nawet turniej wcześniej, gdzie naprawdę zaczęło jej zależeć. Wtedy pojawiały się łzy, ona przegrywała i płakała.

Wszyscy widzieli, że nawet kiedy przegrywała mecze, zawsze zostawiała emocje, krew, pot. To w tej chwili procentuje. Ona od nowa nauczyła się walczyć o każdą piłkę. W pierwszej fazie sezonu potrafiła przejść obok meczu, mówiąc "przeciwniczka była lepsza, jedziemy dalej". Teraz tego nie ma. W każdym meczu, nawet przegranym, schodzi z kortu oddając emocje. Tu już nie chodzi o taktykę czy technikę, choć to również ma ogromne znaczenie, ale ona po prostu gra odważniej, a co za tym idzie, jest pewna siebie.

Aby być pewnym siebie, trzeba ambitnie do wszystkiego podchodzić, profesjonalnie, tak jak zaczęła to "Isia" robić od połowy sezonu. Dlatego teraz mamy taki efekt.

Czy to jest największy sukces polskiego tenisa w historii?

- Niewątpliwie tak, zarówno męskiego, jak i żeńskiego. Wygranie turnieju WTA Finals w grze pojedynczej to największy sukces polskiego tenisa. Mam nadzieję, że "Isia" przeciera młodym zawodnikom szlak.
Ten sukces pokazuje, że warto zainwestować zdrowie, pot, pieniądze itd. Tenis jest naprawdę piękną dyscypliną; warto grać, poświęcać się i potem w przyszłości zbierać tego plony.

Niedzielny finał był dziewiątym meczem Agnieszki Radwańskiej z Petrą Kvitovą i dopiero trzeci raz Polka odniosła zwycięstwo. Agnieszka Radwańska zakończyła sezon na 5. miejscu w rankingu WTA.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Petra Kvitova | WTA Finals

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje