Reklama

Reklama

Łzy szczęścia Agnieszki Radwańskiej

Najwięcej radości nie dał mi żaden mecz Euro 2012, tylko występ Agnieszki Radwańskiej w półfinale Wimbledonu. Łzy radości krakowianki, jakie roniła podczas wywiadów, ucieszyły całą Polskę! Tak "Isia" tworzy historię!

Do tej pory mogliśmy tylko zaciskać za nią kciuki, a później - najdalej w fazie ćwierćfinałów - bezradnie obserwować, jak kipiące sterydami, imponujące niemal męską muskulaturą, większe, silniejsze rywalki nie dają jej szans. Tak jak niscy, szczuplutcy, ale świetnie wyszkoleni faceci z Hiszpanii opanowali futbol, tak Agnieszka Radwańska zaczyna coraz mocniej wymachiwać swoją piąstką światowym rywalkom.
 
Ktoś powie, że "Isia" dotarła do finału, bo miała łatwiejszą drabinkę, uniknęła starcia z niepokonaną przez nią Wiktorią Azarenką, a także z innymi niewygodnymi rywalkami, a jedyną zawodniczką z pierwszej "dziesiątki" stojącą na drodze Agi była jak dotąd Angelique Kerber. To prawda tak samo jak to, że pracą, talentem, systematycznością Radwańska sama sobie zafundowała tak dobre rozstawienie. Nie dostała go przecież na piękne oczy, tylko za trzecie miejsce w rankingu WTA.
 
To sukces przede wszystkim samej Agnieszki, ale też efekt pracy zespołowej. Najpierw zespół stanowiła rodzina Radwańskich na czele z dziadkiem (serdeczne pozdrowienia, panie Władysławie) i ojcem-trenerem Piotrem ("Ja dałem córkom wędkę" - tych jego słów nie zapomnę do końca życia). Gdy "Isia" zaczynała się wspinać coraz wyżej team został rozbudowany i dołączył do niego trener młodej generacji - Tomasz Wiktorowski, a także ceniony fachowiec od przygotowania fizycznego - doktor Wacław Mirek.

 Wspinaczka "Isi" na światowy szczyt trwa od lat, ale przebojem się na niego wdziera od roku. - W ostatnich kilkunastu miesiącach "Isia" zrobiła największy postęp w przygotowaniu fizycznym, dzięki czemu wytrzymuje trudny długich turniejów, dochodzi do piłek podczas długich wymian, coraz lepiej i mocniej serwuje - podkreśla tenisowy ekspert INTERIA.PL - Paweł Pieprzyca.
 
Czekaliśmy na sukces polskich piłkarzy podczas Euro 2012, tymczasem doczekaliśmy się go dopiero w wykonaniu drobniutkiej Agnieszki z Krakowa. Familia Radwańskich dowiodła, że Polak - w tym wypadku Polka - potrafi. Musi być tylko od dzieciństwa mądrze szkolony, prowadzony. A tego tak bardzo brakuje w podejściu do piłkarzy. Pamiętajmy, że w osiągnięciu finału Adze pomogły nie tylko szybkie nogi, mocne mięśnie, ale także, a może przede wszystkim, mądra głowa.

Reklama

Radwańska w finale Wimbledonu. Czy ma szanse na zwycięstwo? Dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje