Reklama

Reklama

Łzy Radwańskiej po porażce z Anniką Beck w I rundzie Rolanda Garrosa.

Agnieszka Radwańska, jeszcze na konferencji po meczu z Anniką Beck, miała łzy w oczach.

- Część sezonu rozgrywana na kortach ziemnych nie jest moją ulubioną. I wygląda na to, że to się wcale nie poprawi, wbrew temu, że staram się robić wszystko, aby to zmienić - powiedziała Aga. 

- Nie pozostaje mi nic innego, jak zapomnieć o tej porażce i skoncentrować się na nawierzchni trawiastej - dodała "Isia".

Dopytywana o to, czy zamierza dokonać zmian w sztabie trenerskim, odparła:

U nas zawsze tak jest, że jak się wygrywa, to wszyscy są wspaniali, a jak przegrywa, to wszyscy są do d... i trzeba wszystko pozmieniać. Nie ma sensu takie gadanie. Drużynę mam najlepszą, jaką mogę mieć. Wszystko jest poukładane, od trenerów po fizjoterapeutów. Nie zastanawiam się nad zmianami. Kryzys - jeśli ma trwać, to będzie trwał rok albo dwa lub pięć dni - powiedziała Radwańska.


Po Agnieszce wypowiedział się Czech Tomasz Berdych, który odprawił w I rundzie Japończyka Yoshihito Nishiokę 6-0, 7-5, 6-03.

Reklama

- Moje główne zadanie, to koncentrowanie się na każdy następnym meczu. Staram się pokazywać na co mnie stać w każdym zagraniu. Zarówno fizycznie, jak i mentalnie czuję się silny i to najlepszy początek turnieju, jaki mogłem sobie wymarzyć - powiedział Czech.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL