Reklama

Reklama

Klaudia Jans-Ignacik: Faworytką Australian Open jest Kerber

Dla mnie faworytką Australian Open jest Angelique Kerber. Miała bardzo intensywny rok, nie tylko na korcie, ale i poza nim. To wszystko sporo ją kosztowało, ale wydaje mi się, że ten słabszy początek nie ma znaczenia. Najważniejszy start dopiero przed nią - mówi w rozmowie z Interią, o zbliżającym się Australian Open, była tenisistka, Klaudia Jans-Ignacik, kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Federacji.

Interia: Kto jest faworytką Australian Open?

Reklama

Klaudia Jans-Ignacik: - Dla mnie na pewno Angelique Kerber. Myślę, że jej początek to takie klasyczne rozegranie. Niemka miała bardzo intensywny rok, nie tylko na korcie, ale i poza nim. Spotkania, sesje zdjęciowe, to wszystko sporo ją kosztowało, ale wydaje mi się, że ten słabszy początek nie ma znaczenia. Najważniejszy start dopiero przed nią.

A Serena Williams?

- Serena zawsze jest obstawiana przez bukmacherów jako ta, która ma wygrać wielkoszlemowy turniej. Myślę, że zawsze trzeba brać ją pod uwagę. Podobnie z Garbine Muguruzą, która nieźle radziła sobie w zeszłym roku czy z Agnieszką Radwańską, której celem, jak co roku, jest wygranie Wielkiego Szlema. Nie zapominajmy o niej.

Amerykance uda się pobić rekord Steffi Graf? Niekoniecznie nawet w Melbourne.

- Wierzę, że w tym roku uda jej się chociażby ten jeden wielkoszlemowy turniej wygrać. Więcej, życzę jej tego.

Dominika Cibulkova wygrała pod koniec roku w Singapurze. Jak ocenia pani jej szanse?

- Też jest jedną z dziewczyn, które mogą zrobić dobry wynik. Wszystko będzie jednak zależało od losowania, bo jak w ćwierćfinale trafi na Kerber czy Williams, wiadomo, że będzie ciężko. Jeśli jej się natomiast poszczęści, to możemy zobaczyć ją nawet w finale.

Wróćmy do Agnieszki Radwańskiej. Ćwierćfinał w Shenzhenie to wynik znacznie poniżej oczekiwań.

- Może lepiej byłoby, żeby trochę mniej meczów rozgrywała przed Australian Open. Przecież Serena, a wcześniej Venus (Williams - przyp. red.) również często odpuszczały starty przed Melbourne, żeby się lepiej, pod kątem treningowym, przygotować do wielkoszlemowego turnieju.

Problemem "Isi" bez wątpienia jest przygotowanie fizyczne. Nie obawia się pani, że Polka nie wytrzyma kondycyjnie?

- Agnieszka współpracuje teraz z nowym sztabem od przygotowania fizycznego i myślę, że efekty będziemy widzieć już w najbliższych tygodniach.

Wierzy pani, że Radwańska wygra w tym roku Wielkiego Szlema?

- Wierzę, że w końcu może pokazać, że dojrzała do tego triumfu i może sięgnąć po ten najbardziej upragniony tytuł. Chociażby to, że pracowała inaczej pod kątem przygotowania fizycznego w listopadzie i grudniu, może mieć wpływ na jej wyniki. Być może to było to, czego jej dotychczas brakowało w końcowych etapach wielkoszlemowych turniejów.

Jest jakaś "wymarzona" rywalka finałowa dla Agnieszki?

- Nie ma takiej "wymarzonej" rywalki. Finał Wielkiego Szlema to etap, do którego nie docierają osoby z przypadku. Nie ma takiej zawodniczki, o której mogłabym powiedzieć, że z nią będzie Agnieszce łatwiej.

Nie ma jednak wątpliwości, że są przeciwniczki, z którymi Radwańskiej gra się trudniej, chociażby Serena Williams.

- Tak, ale niewygodna jest też Cibulkova, która pięknie walczy czy Muguruza, która gra mocno. Niewygodna jest też Kerber, tak więc, naprawdę trudno wskazać "wygodną" rywalkę.

Rozmawiał: Kamil Kania

Graj razem z nami dla WOŚP! Wesprzyj Orkiestrę na pomagam.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje