Fed Cup - ostatnia przeszkoda Polek w walce o elitę

Weekendowy baraż z Hiszpanią w Barcelonie to ostatnia przeszkoda polskich tenisistek w walce o awans do Grupy Światowej Pucharu Federacji. Po raz ostatni "Biało-czerwone" w elicie - liczącej cztery razy więcej uczestników niż obecnie - wystąpiły 20 lat temu.

W 1994 roku o trofeum walczyły 32 drużyny narodowe. Od 2005 roku zaś na stałe jest ich osiem (w międzyczasie liczba ekip zmieniała się od ośmiu do 16). W ostatnich dziewięciu edycjach Hiszpanek tylko trzykrotnie zabrakło w tym gronie (2010-11 i 2013). Sześć lat temu dotarły do finału, a wszystkie pięć triumfów odniosły w latach 90. (1991, 1993-5, 1998).

Reklama

Rywalki Polek mogą pochwalić się lepszymi wynikami w tych rozgrywkach, ale w ich składzie na zbliżające się spotkanie (19-20 kwietnia) nie ma dwóch najwyżej notowanych zawodniczek - Carli Suarez Navarro (16. WTA) i Garbine Muguruzy Blanco (41. WTA). Faktu tego nie przeceniają jednak przedstawiciele ekipy "Biało-czerwonych", z Agnieszką Radwańską na czele.

"Nie jesteśmy faworytkami. W Hiszpanii jest wiele świetnych tenisistek. Po stronie przeciwniczek jest atut gry u siebie, a dodatkowo spotkanie odbędzie się na korcie ziemnym. Zawodniczki z tego kraju wielokrotnie udowodniły, że są bardzo mocne na tej nawierzchni" - zaznaczyła trzecia zawodniczka światowego rankingu.

Oprócz niej w singlu powinna wystąpić także młodsza z sióstr Radwańskich Urszula (73. na światowej liście), dla której będzie to pierwszy od roku występ w drużynie narodowej. W lutym - gdy podopieczne kapitana Tomasza Wiktorowskiego walczyły w pierwszej rundzie Grupy Światowej II ze Szwecją (3:2) - 23-letnia zawodniczka dopiero wznawiała występy po kilkumiesięcznej rehabilitacji związanej z operacją barku. Od tego czasu w turniejach WTA nie odniosła żadnego zwycięstwa.

W myślą o deblu Wiktorowski powołał zaś Alicję Rosolską i Paulę Kanię.

W ekipie Hiszpanii zagrają z kolei: Maria Teresa Torro-Flor (69. WTA) i Silvia Soler Espinosa (107. WTA) oraz specjalizujące się w grze podwójnej Estrella Cabeza Candella i Anabel Medina Garrigues.

Zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego będą walczyły o pozostanie w elicie po porażce w pierwszej rundzie tegorocznych zmagań z Czeszkami 2:3.

Postarają się także o prezent urodzinowy dla pełniącej funkcję kapitana ich drużyny słynnej Conchity Martinez. Była liderka światowego rankingu oraz triumfatorka Wimbledonu w środę skończyła 42 lata.

Zdaniem Martinez jej podopieczne muszą wykorzystać fakt, iż zagrają u siebie i na korcie ziemnym.

"Istotne będzie też, by walczyć mądrze i próbować zdobyć jak najwięcej punktów w każdym z meczów. Musimy zrobić wszystko, by Agnieszka Radwańska nie wygrała swoich dwóch spotkań. Mamy wiele siły i nadziei" - podkreśliła.

Z Hiszpankami "Biało-czerwone" zmierzą się drugi raz w historii Pucharu Federacji. Cztery lata temu w Sopocie w spotkaniu o utrzymanie w Grupie Światowej II lepsze okazały się przeciwniczki, które triumfowały 4:1.

W sobotę w Barcelonie odbędą się dwa pojedynki singlowe, dzień później w planie są dwa kolejne oraz kończący rywalizację mecz deblowy.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje