Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska: Za dużo tenisa dla moich nóg

Agnieszka Radwańska wciąż imponuje na kortach Wimbledonu. Mimo kłopotów zdrowotnych Isia pokonała w trzech setach Chinkę Na Li 7:6 (7-5), 4:6, 6:2 i awansowała do półfinału turnieju.

Czwarta tenisistka globu momentami grała jak w transie. W wielkim stylu odrobiła straty w pierwszym secie i wygrała partię, chociaż Chinka prowadziła 5:4 i 5-3 w tie-breaku.

Reklama

Po drugim przegranym secie Agnieszka potrzebowała skorzystać z pomocy masażystki. Po przerwie, z zabandażowaną prawą nogą i obolałymi plecami wróciła do gry i rozstrzygnęła losy meczu na swoją korzyść.

- Mam za sobą dwa ciężkie mecze. Cieszę się, że tak to się skończyło. Zdecydowanie za dużo tenisa dla moich nóg było w ostatnich dniach. Na szczęście jestem w półfinale - powiedziała po meczu zadowolona Polka.

Agnieszkę czeka teraz zasłużony odpoczynek. W środę wraz ze swoim sztabem będzie starała się odbudować fizycznie przed czwartkowym starciem z Sabine Lisicki o finał Wimbledonu.

- Z Sabine znamy się od czasów juniorskich. To na pewno będzie dobre, ciekawe spotkanie - dodała Isia.

W ćwierćfinale najbliższa rywalka naszej tenisistki pokonała Estonkę Kaię Kanepi 6:3, 6:3.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Radwańska - Li

Agnieszka wygra Wimbledon? Dyskutuj!

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Na Li | Wimbledon | Sabine Lisicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje