Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska wygrała ze Swietłaną Kuzniecową w Madrycie

Aż sześć lat Agnieszka Radwańska czekała na zwycięstwo nad Rosjanką Swietłaną Kuzniecową. W końcu się to udało. Polka dokonała tego w 2. rundzie turnieju WTA Tour na ziemnych kortach w Madrycie (pula nagród 4,24 mln dol.) wygrywając 6:3, 4:6, 7:6 (8-6) po niesamowicie ciężkim boju.

W pierwszej rundzie Radwańska wygrała w dwóch setach z Kanadyjką Eugenie Bouchard. Kuzniecowa natomiast pokonała na otwarcie triumfatorkę kwietniowego turnieju WTA w Katowicach Francuzkę Alize Cornet 6:3, 4:6, 6:1. Niespełna 29-letnia Rosjanka w niedzielę wystąpiła w finale zawodów w Oeiras, w którym musiała uznać wyższość Hiszpanki Carli Suarez Navarro.

Do tej pory Radwańska rozegrała z Kuzniecową 13 spotkań. Aż 10 z nich rozstrzygnęła na swoją korzyść Rosjanka. Po raz ostatni ze zwycięstwa z Kuzniecową krakowianka cieszyła się sześć lat temu.

Reklama

Radwańską stanęła więc przed szansą na poprawę fatalnego bilansu z Kuzniecową. Polka rozpoczęła mecz skoncentrowana i pierwszego gema przy własnym podaniu wygrała bez większych kłopotów. Niezwykle zacięty i długi był drugi gem, w którym obie tenisistki zaprezentowały publiczności szeroki wachlarz uderzeń. Radwańska miała aż sześć break pointów i w końcu udało jej się przełamać opór rywalki (2:0).

Polka złapała wiatr w żagle. Radwańska dominowała na korcie raz po raz popisując się zagraniami najwyższej klasy. Na tak grającą krakowiankę Kuzniecowa nie mogła znaleźć recepty. Nasza najlepsza tenisistka prowadziła już 4:0. Zapowiadało się, że pierwszego seta rozstrzygnie na swoją korzyść w imponującym stylu. W piątym gemie, przy podaniu Radwańskiej, przebudziła się Rosjanka. Kuzniecowa zdobyła dwa gemy z rzędu, odrabiając część strat (2:4).

Polka ostudziła zapędy rywalki. Radwańska narzuciła swój styl gry, a swoimi precyzyjnymi uderzeniami zmuszała Kuzniecową do błędów. Krakowianka prowadziła 5:3 i miała swój serwis do dyspozycji, żeby zakończyć pierwszą partię. Szansę wykorzystała, a decydujący punkt zdobyła po zagraniu w aut Kuzniecowej.

Druga odsłona rozpoczęła się po myśli Radwańskiej, która szybko objęła prowadzenie 2:0. Kuzniecowa jednak błyskawicznie odrobiła straty i zrobiło się 2:2. Potem Radwańska "przełamała" serwis Kuzniecowej, ale w kolejnym gemie Rosjanka odpłaciła się tym samym i znów był remis (3:3).

W następnym Rosjanka znakomicie serwowała (dwa asy) i bez problemów wygrała do zera, wychodząc po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie (4:3). Radwańska znalazła się w opałach w ósmym gemie. Nasza zawodniczka przegrywała 15:40. Pierwszego break pointa obroniła. Przy drugim Polka ruszyła do siatki, ale Kuzniecowa idealnie trafiła wzdłuż linii (5:3).

Radwańska poderwała się do walki i w dziewiątym gemie przełamała serwis przeciwniczki. Otworzyła się okazja, żeby rozstrzygnąć mecz w dwóch setach. Tak się jednak nie stało. Radwańska pierwszą piłkę setową wprawdzie obroniła, ale drugiej już nie. Uderzenie Polki z bekhendu wzdłuż linii okazało się niecelne.

Już na początku trzeciego seta Radwańska znalazła się opałach, kiedy to przegrywała 0:2. Polka w trzecim gemie odrobiła jednak stratę "przełamania" i wydawało się, że odzyskuje właściwy rytm. Kuzniecowa nie pozwoliła, żeby Radwańska doprowadziła do wyrównania.

Polka nie poddawała się i w siódmym gemie, przy stanie 4:2 dla Kuzniecowej, wykorzystała break pointa. Później doprowadziła do remisu 4:4 kończąc gema efektownym asem serwisowym. To dodało skrzydeł krakowiance, a wyraźnie zdenerwowało rywalkę. Kuzniecowa w ósmym gemie popełniła w ważnym momencie podwójny błąd serwisowy i w ten sposób Radwańska wyszła na prowadzenie 5:4.

Na tym jednak emocje się nie skończyły, bo Polka nie wykorzystała atutu własnego podania, żeby zakończyć mecz. Kuzniecowa doprowadziła do remisu 5:5, a chwilę później to ona objęła prowadzenie 6:5. Radwańska wyrównała na 6:6 i o zwycięstwie w tym pojedynku decydował tie break. W nim Polka pokazała stalowe nerwy. Radwańska przegrywała już 3-6, ale obroniła trzy piłki meczowe! Potem sama stanęła przed szansą na zwycięstwo i ją wykorzystała!

"Dopóki nie idziesz uścisnąć dłoni rywalki, jesteś w grze. Oczywiście, przegrywanie w tie-breaku 3-6 nigdy nie jest komfortową sytuacją, zwłaszcza gdy przeciwniczka ma przed sobą dwa serwisy. W tenisie jednak wszystko jest możliwe. Zawsze możesz odwrócić losy spotkania. Walka do samego końca jest najważniejsza. To właśnie próbowałam dziś robić i opłaciło się" - podkreśliła szczęśliwa krakowianka.

Radwańska w trzeciej rundzie zmierzy się z Włoszką Robertą Vinci, która pokonała rozstawioną z "trzynastką" Caroline Wozniacki 6:3, 6:3.

W Madrycie, oprócz Rzymu jednego z dwóch głównych sprawdzianów przed French Open, 25-letnia krakowianka nie osiągała spektakularnych wyników. Najlepiej spisała się w 2012 roku, kiedy osiągnęła półfinał. Poza tym raz odpadła w pierwszej rundzie, a trzykrotnie w drugiej, m.in. w ostatniej edycji.

Agnieszka Radwańska (Polska, 3) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja) 6:3, 4:6, 7:6 (8-6)


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje