Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska: To był jej dzień

- Szczerze mówiąc to był jej dzień. Wszystko trafiała - powiedziała Agnieszka Radwańska o porażce z Camilą Giorgi 4:6, 2:6 w półfinale turnieju WTA w Katowicach. - Postaram się jednak wygrać tę imprezę - dodała.

Rozstawiana z numerem trzecim Włoszka potrzebowała godziny i 15 minut, by pokonać turniejową "jedynkę".

Reklama

- Tak szybko to się działo. To była "strzelnica", weszło, nie weszło. Mało gry, bez wymian, bez biegania, mało tenisa po prostu - mówiła 26-letnia krakowianka.

- Szczerze mówiąc to był jej dzień. Wszystko trafiała i to z taką prędkością, że nawet nie byłam w stanie wybrać strony, a piłka już lądowała - dodała.

Agnieszka jednak po ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Czeszką Klarą Koukalovą zapowiedziała, że tak może wyglądać to spotkanie. Jaki miała plan, by powstrzymać 23-letnią Włoszkę?

- Troszkę wybić ją z rytmu, bo jak jest w "ciągu", to trudno ją ruszyć. Radziła sobie jednak ze wszystkim i miała na wszystko odpowiedź. Ona ma praktycznie dwa pierwsze podania. Dzisiaj serwis odegrał kluczową rolę - powiedziała Radwańska.

- Grałam solidnie i agresywnie, to było decydujące - stwierdziła Giorgi, która na konferencji prasowej wcale nie wyglądała, jakby pokonała dziewiątą zawodniczkę rankingu WTA.

Włoszka nie zastanawiała się przeciwko komu występuje na korcie. - Przede wszystkim myślę o sobie, skupiam się na swojej grze - mówiła.


- Ona potrafi uderzać dwa razy szybciej niż Serena Williams. Nie jest w dziesiątce rankingu (34. miejsce), bo ma za duże skoki, potrafi raz wygrać, a następnie niespodziewanie przegrać, jest nieprzewidywalna - oceniła Radwańska tenisistkę z Italii.

- Dobrze jej się gra w Katowicach (drugi rok z rzędu zagra w finale - przyp. red.). Ja postaram się tutaj zwyciężyć. Teraz to chyba deklaracja - powiedziała krakowianka.

- Lubię grać w hali - stwierdziła Włoszka, która w finale zmierzy się z rozstawioną z numerem ósmym Słowaczką Anną Schmiedlovą.

- Nie znam swojej finałowej przeciwniczki (nigdy ze sobą nie grały - przyp. red.), ale i tak będę patrzeć przede wszystkim na siebie - dodała Giorgi. Zarówno ona, jak i Schmiedlova, mają szansę na pierwszy tytuł w cyklu WTA.

Z kolei Radwańska już może skupiać się na meczu Polska - Szwajcaria o utrzymania w Grupie  Światowej Pucharu Federacji. Odbędzie się on w dniach 18-19 kwietnia w Zielonej Górze.

Jakie są nastroje w obozie "Biało-czerwonych"?

- Dobre, będziemy robić wszystko, by pozostać w Grupie Światowej. Jedziemy w najlepszym składzie, głupio byłoby po roku z niej wypaść - stwierdziła krakowianka.

Po turnieju w Katowicach, gdzie z dobrej strony zaprezentowała się Magda Linette, która doszła do drugiej rundy gry pojedynczej i półfinału debla, powstało pytanie, czy to ona, a nie Urszula Radwańska, powinna znaleźć się w reprezentacji.

- Nie liczy się jeden mecz czy turniej, tylko kilka ostatnich tygodni, miesięcy. Ula gra bardzo dobrze w większych imprezach, ma większe doświadczenie grając z przeciwniczkami z czołówki rankingu, czy pierwszej pięćdziesiątki i dlatego ma większy potencjał, by zdobyć punkt - powiedziała Agnieszka.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Camila Giorgi | tenis | WTA Katowice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje