Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska przegrała z Garbine Muguruzą w półfinale Wimbledonu

Agnieszka Radwańska odpadła w czwartek w półfinale wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Krakowianka, rozstawiona z numerem 13., przegrała z Hiszpanką Garbine Muguruzą (nr 20) 2:6, 6:3, 3:6. Mecz trwał godzinę i 56 minut.

Zobacz zapis relacji na żywo

Reklama

Radwańska po raz pierwszy w tegorocznej edycji The Championships wystąpiła na Korcie Centralnym, który może pomieścić 15-tysięcy widzów. Trybuny jedna zapełniały się dość ślamazarnie, na co wpływ miał prawdopodobnie zamknięcie całego metra londyńskiego, pierwsze od 13 lat.

To skutek niezapowiadanego wcześniej 24-godzinnego strajku maszynistów Tube w związku z planami wprowadzenia przez zarząd spółki nocnych kursów pociągów, bez chęci podniesienia płac. W efekcie fiaska rozmów londyńczycy w czwartek przeżywają prawdziwy koszmar komunikacyjny. Choć pod koniec pierwszego seta trybuny zapełniły się mniej więcej w 90 procentach.

Pierwszy z czwartkowych półfinałów rozpoczął się od istnego bombardowania Muguruzy, która na otwarcie przełamała serwis Polki, a po pewnym utrzymaniu  własnego objęła prowadzenie 2:0.

Chwilę później Radwańska zdołała wygrać własnego gema, ale trzy kolejne należały do rywalki, która objęła prowadzenie 5:1.

Krakowianka wyszła co prawda na 2:5, ale w ósmym gemie nie zdobyła nawet punktu przy podaniu przeciwniczki, a przy pierwszym setbolu - po 35 minutach- jej return z bekhendu zatrzymał się na taśmie.

Otwarcie drugiego seta nie zmieniło obrazu gry. Z jednej strony siatki rozpędzona Muguruza odważnie i z dużą dawką ryzyka uderzała piłki z całej siły. Natomiast z drugiej Radwańska usiłująca za wszelką cenę dorównać tempu gry rywalki i przeciwstawić się zdecydowanej przewadze fizycznej wyższej o ponad 10 cm Hiszpanki.

Choć w oficjalnych materiałach i sylwetce na stronie WTA Tour przy jej nazwisku widnieją wzrost 182 cm, to nawet hiszpańscy dziennikarze zgodnie twierdzą, że mierzy ona co najmniej 185-186 cm. Niby nieduża różnica, ale jednak przy serwisie w kobiecym tenisie dość istotna.

Również druga partia rozpoczęła się od przełamania podania Polki, której mowa ciała nie napawał optymizmem. Znowu na tablicy wyświetlił się wynik 1:3, ale wtedy pojawiła się nieoczekiwanie nadzieja.

Krakowianka z defensywy przeszła do bardziej agresywnej gry, zaczęła prowadzić wymiany z głębi kortu, pewniej serwować i coraz częściej trafiać w narożniku. Dociśnięta do ściany Muguruza natomiast zaczęła wyrzucać piłki poza kort albo w siatkę. 

Gdy Radwańska utrzymała serwis na 2:3 otrzymała głośne brawa. Gdy wyrównała na 3:3 były jeszcze okazalsze, ale po każdym wygranym przez nią punkcie widać było rosnącą sympatię i pochwałę dla jej waleczności ze strony blisko 15-tysięcznej widowni. Po piłce na 4:3 rozbrzmiała już dłuższa owacja.

W ósmym gemie Hiszpanka, która wyraźnie zgubiła rytm i pewność gry, znalazła się w opałach. Przy 30-40 kończący smecz Polki dał jej kolejnego "breaka" i prowadzenie 5:3.

Serwując na seta Radwańska odskoczyła na 40-15, ale przy pierwszej szansie na wyrównanie stanu meczu pozwoliła się minąć z forhendu, gdy biegła do siatki. Drugą okazję wykorzystała, choć pomogła jej w tym Hiszpanka wyrzucając na aut piłkę z forhendu. Po 68 minutach wimbledoński półfinał rozpoczął się od nowa.

Decydująca partia rozpoczęła się od obustronnych przełamań podań, najpierw Muguruzy, potem krakowianki. Hiszpanka objęła prowadzenie 2:1 dzięki świetnemu serwisowi, ale w kolejnym popełniła trzy kolejne niewymuszone błędy, a przy czwartej wymianie była bezradna przy perfekcyjnym skrócie przeciwniczki tuż za siatkę i straciła gema do zera, na 2:2.

To wyraźnie wytrąciło z równowagi tenisistkę z Półwyspu Iberyjskiego, która zaczęła nieoczekiwanie psuć proste zagrania, zaczęło jej brakować odwagi do podejmowania ryzyka. Przeplatała je asami i pojedynczymi strzałami po liniach, ale już bez takiej pewności, jak na początku spotkania.

Jednak szóstym gemie nerwowość i brak precyzji wkradły się w grę Polki, która pozwoliła się przełamać na 2:4. Wyraźnie uskrzydlona tym Muguruza podwyższyła prowadzenie na 5:2, odzyskując nagle moc serwisu i wigor.

Ósmy gem Radwańska rozpoczęła od prowadzenia 40-0, ale doszło do równowagi i zrobiło się znów nerwowo. Wykorzystała dopiero drugą przewagę i zdołała wyjść na 3:5.

W ostatnim gemie Polka nie wykorzystała dwóch piłek na 4:5 (wyszła na 40-30 i miała przewagę), a przy drugiej równowadze podjęła błędną decyzję o przerwaniu wymiany, bo wydawało jej się, że rywalka zagrała w aut. Analiza zapisu systemu HawkEye pokazała jednak, że zagranie było dobre.

Chwilę później, przy pierwszym meczbolu, Muguruza rozstrzygnęła na swoją korzyść spotkanie i po raz pierwszy w karierze wystąpi w wielkoszlemowym finale.  

W drugim półfinale rozstawiona z numerem jeden Amerykanka Serena Williams pokonała turniejową "czwórkę" Rosjankę Marię Szarapową 6:2, 6:4. Mecz trwał godzinę i 20 minut.

Był to 20. pojedynek Williams i Szarapowej, a bilans tych spotkań jest dla Rosjanki druzgocący - zdołała wygrać tylko dwukrotnie. W tym roku tenisistki rywalizowały ze sobą w finale Australian Open, a Amerykanka zwyciężyła w dwóch setach.

Później liderka światowego rankingu była także najlepsza w Rolandzie Garrosie, jest więc na dobrej drodze, aby triumfować we wszystkich Wielkich Szlemach w 2015 roku. W turnieju tej rangi ostatniej porażki doznała w trzeciej rundzie ubiegłorocznej edycji imprezy w Londynie.

Półfinały gry pojedynczej kobiet:

Agnieszka Radwańska (Polska, 13.) - Garbine Muguruza (Hiszpania, 20.) 2:6, 6:3, 3:6

Serena Williams (USA, 1.) - Maria Szarapowa (Rosja, 4.) 6:2, 6:4

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Garbine Muguruza | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama