Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska przed szansą na ćwierćfinał Australian Open

Agnieszka Radwańska zagra w poniedziałek z amerykańską tenisistką Venus Williams w 1/8 finału Australian Open. Polka ma szansę po raz szósty w karierze, a piąty z rzędu znaleźć się w czołowej ósemce wielkoszlemowego turnieju w Melbourne.

Dziesiąty oficjalny pojedynek szóstej w światowym rankingu Radwańskiej ze sklasyfikowaną o 12 pozycji niżej Williams zainauguruje w poniedziałek wieczorną sesję na korcie centralnym. 25-letnia krakowianka i starsza o dziewięć lat Amerykanka rozpoczną walkę o ćwierćfinał o godz. 9 czasu polskiego.

Radwańska dwa ostatnie mecze również rozgrywała na Rod Laver Arena. Przez trzy poprzednie rundy przeszła niemal jak burza, tracąc łącznie zaledwie dziewięć gemów. Jak na razie jakikolwiek opór postawiła jej tylko Varvara Lepchenko z USA, którą w sobotę pokonała 6:0, 7:5.

Reklama

Starsza z sióstr Williams tego dnia stoczyła trudny pojedynek z 23-letnią Włoszką Camile Giorgi. Wygrała - po ponad dwóch godzinach walki - 4:6, 7:6 (7-3), 6:1.

"Ten stary kot ma w rękawie jeszcze kilka asów" - zapewniła wówczas Amerykanka.

W dorobku ma siedem tytułów wielkoszlemowych, ale w ostatnich latach nie osiągała w imprezach tej rangi znaczących wyników. Poprzednio do 1/8 finału dotarła w 2011 roku, w Wimbledonie. Jej najlepszym wynikiem w Melbourne jest zaś finał sprzed 12 lat. Bardziej doświadczonej rywalki nie lekceważy też Radwańska.

"Granie przeciwko Venus to zawsze wielkie wyzwanie. Uważam, że nadal pokazuje świetny tenis, nawet jeśli jest już trochę starsza. Wciąż jest w formie i gra na wysokim poziomie" - komplementowała krakowianka. Nie ukrywa, że jej celem w tym sezonie jest triumf w Wielkim Szlemie, w czym ma jej pomóc - w roli konsultantki - słynna Martina Navratilova.

Przez długi czas granicą nie do przejścia w Australian Open był dla szóstej rakiety świata ćwierćfinał. Zakończyła na nim udział w latach 2008 i 2011-13. Dopiero w poprzednim sezonie dotarła rundę dalej.

Wygrała cztery z dotychczasowych dziewięciu konfrontacji ze starszą z sióstr Williams, w tym trzy ostatnie. W bilansie dotyczącym wyłącznie meczów w turniejach wielkoszlemowych Amerykanka prowadzi 2-1. Z optymizmem pochodzi ona do poniedziałkowego spotkania, podczas którego będzie chciała zrewanżować się podopiecznej trenera Tomasza Wiktorowskiego za porażkę w ubiegłorocznym finale turnieju WTA w Montrealu.

"Dzień przerwy na pewno mi pomoże. Zawsze mam szanse, grając przeciwko niej. Zawsze mam okazję, by dyktować tempo gry, co lubię. Muszę wyjść i grać swoje. To będzie istotne w tym meczu" - analizowała rozstawiona z numerem 18. zawodniczka.

Radwańska jest jedyną reprezentantką Polski, która pozostała w rywalizacji singlowej. W trzeciej rundzie odpadł Jerzy Janowicz, a mecz otwarcia przegrała Urszula Radwańska.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL