Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska pokonała Timeę Bacsinszky w 3. rundzie Wimbledonu

Agnieszka Radwańska pokonała w trzeciej rundzie Timeę Bacsinszky 3:6, 6:4, 6:1 i awansowała do 1/8 finału Wimbledonu, przy okazji zarabiając 147 tys. funtów. Polka pokazała klasę w trzecim secie, przegrywając ze Szwajcarką tylko jednego gema. Rywalką „Isi” w najlepszej szesnastce wielkoszlemowego turnieju będzie Swietłana Kuzniecowa.

Zwyciężczyni spotka się w czwartej rundzie ze Swietłaną Kuzniecową (7.). Rosjanka pokonała dziś 6:4, 6:0 Słowenkę Polonę Hercog.

Reklama

Rozstawiona z numerem dziewiątym Radwańska do tej pory dziewięciokrotnie docierała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju w Londynie.

Polka i Szwajcarka stanęły dziś naprzeciw siebie po raz trzeci. Dwa poprzednie mecze, na kortach twardych, wygrała Bacsinszky.

Radwańska źle zaczęła dzisiejsze spotkanie. Już w pierwszym gemie dała się przełamać. Przegrywając 0:40 obroniła trzy break-pointy, ale i tak przegrała gema na przewagi. Polka odrobiła straty, wygrywając drugiego gema przy podaniu rywalki. Tym razem to Szwajcarka obroniła trzy break-pointy, lecz po długiej walce oddała gema.

Swojego gema serwisowego nasza tenisistka wygrała do zera i objęła prowadzenie 2:1. Po chwili jednak było już 2:3, gdy Szwajcarka po raz drugi w meczu przełamała Polkę. Bacsinszky przejęła inicjatywę, wygrała kolejnego gema "na sucho", coraz bardziej dominując na korcie.

"Isia" szybko się przebudziła i odpowiedziała gemem wygranym do zera na 3:4. Jednak w dziewiątym gemie została przełamana po raz trzeci w pierwszym secie i przegrała całą partię 3:6.

Szwajcarka świetnie rozpoczęła drugiego seta, wygrywając pierwszego gema ze swojego podania "na sucho". Do tej pory więcej niewymuszonych błędów popełniła Bacsinszky, ale ta statystyka nie ma odzwierciedlenia w wyniku spotkania.

W drugim gemie krakowianka zaczęła schodzić do siatki, co dwukrotnie przyniosło efekt punktowy. Co z tego, skoro rywalka obroniła dwa break-pointy i doprowadziła do równowagi. Wtedy "Isia" zdobyła najbardziej widowiskowy punkt tego meczu, pokazując swój techniczny kunszt, wykonując udane uderzenie stojąc tyłem do siatki. Kilka minut trwała gra na przewagi, zawodniczki znów błysnęły piękną akcją blisko siatki, a wszystko zakończyło się ważnym triumfem Agnieszki. Gem trwał niespełna 9 minut.

Radwańska szła za ciosem i zdobyła dwa punkty z podania Szwajcarki, rywalka odpowiedziała, ale wtedy ofensywnie usposobiona Agnieszka zaatakowała przy siatce i wywalczyła dwa break-pointy. Nie zmarnowała już pierwszej szansy i po raz pierwszy w tym meczu objęła prowadzenie z przewagą przełamania.

Czwarty gem nie układał się po myśli Radwańskiej. Przy stanie 15-30 Polka wygrała bardzo ważną, dłuższą wymianę, a następnie Szwajcarka "wyrzuciła" za kort return z forhendu. Bacsinszky nie odpuściła i doprowadziła do równowagi, a następnie swojej przewagi, lecz Agnieszka nie zwolniła ręki. Następnie sytuacja odwróciła się na korzyść naszej gwiazdy, ale na krótko i losy gema nadal ważyły się na obie strony. Wreszcie Agnieszka utrzymała serwis i wygrała, być może, kluczowy gem.

W odpowiedzi rywalka zdominowała Agnieszkę i wygrała gema ze stratą tylko jednego punktu. Ten mecz walki trwa już ponad godzinę.

Rywalka z niezadowolenia kręciła głową, bo pierwsze dwie piłki ze swojego podania wykorzystała "Isia", ale Bacsinszky doprowadziła do remisu, a później nastąpiła równowaga. Agnieszka zmarnowała szansę na przypieczętowanie gema po odrzucającym serwisie, ale atakując spod siatki przerzuciła kort. To "Isi" nie wytrąciło z siły uderzenia i w końcu przypieczętowała wygraną w szóstym gemie.

Szwajcarka znów fantastycznie skontrowała, wygrywając swoje podanie bez straty punktu.

Tenisistka z Lozanny znakomicie gra z bekhendu, ale Polka nadal w tej partii kontrolowała swoje podanie. Dzięki temu nie zmarnowała szansy na podwyższenie prowadzenia.

Bacsinszky, zdając sobie sprawę z wagi dziewiątego gema, utrzymała nerwy na wodzi i wygrała, utrzymując dystans do Radwańskiej.

Radwańska miała dwie piłki setowe i już przy pierwszej okazji wyrównała stan meczu. O awansie rozstrzygnie trzeci, decydujący set.

Przed trzecim setem Szwajcarka zasygnalizowała problemy zdrowotne z lewym udem. Potrzebowała pomocy medycznej, na jej nodze pojawił się spory opatrunek z bandażu, ale po trzyminutowej wróciła na kort. W tym czasie nasza "rakieta" zaserwowała kilka piłek, by nadto nie wytrącić organizmu z rytmu meczowego.

Radwańska miała szansę na przełamanie już w pierwszym gemie, ale najpierw pomyliła się w długiej wymianie, wyrzucając piłkę za kort, prowadząc 40:30. Po chwili, po dość przypadkowo zdobytym punkcie, przewagę miała Bacsinszky. Tyle że Agnieszka dała sobie kolejną szansę na przełamanie i zagranym slice'em do forhendu Szwajcarki "skradła" gema z podania rywalki. Finałowy set nie mógł rozpocząć się od lepszego scenariusza!

2:0! Agnieszka nie zmarnowała swojego podania. W decydującej akcji drugiego gema zagrała z głębi kortu udany skrót za siatkę. Przeciwniczka dobiegła, ale już zabrakło jej precyzji, by trafić w pole.

Szansa na podwójne przełamanie Radwańskiej. Tak też się stało, rywalka zepsuła kolejny smecz i "Isia" powiększyła prowadzenie.

Polka nie traciła impetu, wymiany były bardzo zacięte, ale to głównie nasza zawodniczka zdobywała punkty i wygrała kolejnego gema.

15:40, a więc podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego stała przed szansą na potrójne przełamanie i dokonała tego. Teraz tylko gem dzieli Agnieszkę przed awansem do 1/8 finału Wimbledonu.

Szóstego gema Radwańska rozpoczęła od udanego skrótu, po czym dołożyła kolejny punkt. Szwajcarka zaczęła podejmować ryzyko i zdołała doprowadzić do remisu, po czym zapewniła sobie pierwszego break-pointa i, po długiej przerwie, przełamała Agnieszkę.

Rewelacyjne uderzenie mijające Radwańskiej, choć forhend Szwajcarki nie należał do najłatwiejszych. Radwańska miała trzy piłki meczowe, w końcu w zanadrzu pozostał jej tylko jedna, którą już wykorzystała.

Agnieszka Radwańska (Polska, 9.) - Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 19.) 3:6, 6:4, 6:1

WS, AG

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Timea Bacsinszky | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama