Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska: Poczułam się jak John Isner

Agnieszka Radwańska jest na dobrej drodze, żeby obronić tytuł wywalczony rok temu w turnieju Toray Pan Pacific Open w Tokio. Rozstawiona z "dwójką" krakowianka pokonała w ćwierćfinale mistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro Portorykankę Monicę Puig 6:2, 6:3.

"Z pewnością zagrałam swój najlepszy tenis" - powiedziała Radwańska tuż po spotkaniu, które trwało godzinę i 16 minut. "Oczywiście wiedziałam, że Monica Puig jest świetną zawodniczką i ostatnio w dobrej formie, więc tym bardziej się cieszę" - dodała nasza rakieta numer jeden.

Radwańska miała w pojedynku z Puig 16 kończących uderzeń i zaledwie 10 niewymuszonych błędów. Portorykanka natomiast 19 "winnerów" i aż 30 niewymuszonych błędów. Decydującą role odegrał jednak serwis Polki. Obrończyni tytułu w tym elemencie spisywała się znakomicie posyłając aż osiem asów. To właśnie serwisem ratowała się w trudnych momentach.

"Poczułam się trochę jak John Isner" - zażartowała Radwańska. Amerykański tenisista znany jest z potężnego serwisu, w którym pomagają mu warunki fizyczne. Isner ma bowiem aż 208 cm wzrostu. "Myślę, że serwowałam bardzo dobrze i oczywiście pomogło mi to w zwycięstwie. Zwłaszcza że piłka ze strony Puig wraca bardzo szybko. Serwis był dziś kluczowy" - zakończyła Radwańska.

Reklama

W półfinale Radwańska zmierzy się ze swoją przyjaciółką Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki, która w 1/4 finału pokonała Magdę Linette 6:4, 6:3.


Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Monica Puig | WTA tour

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama