Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska lepsza od Na Li! Polka w półfinale Wimbledonu!

Wspaniałe wymiany, zwroty akcji, dwie wymuszone przez deszcz przerwy i fantastyczna postawa Polki – w takich okolicznościach Agnieszka Radwańska wywalczyła awans do półfinału Wimbledonu pokonując silną Chinkę Li Na 7:6 (7-5), 4:6, 6:2. Trzeciego seta kończono przy zamkniętym dachu. W półfinale "Isia" zmierzy się z Niemką polskiego pochodzenia - Sabine Lisicki.

Kliknij tutaj, aby zobaczyć zapis tekstowej relacji na żywo z meczu Radwańska - Li!

Reklama

Mecz trwał 2 godziny i 43 minuty, ale z powodu deszczu tenisistki musiały spędzić na korcie znacznie więcej czasu. Agnieszka Radwańska wykazała się niebywałym charakterem, odpornością - zarówno psychiczną, jak i fizyczną na ból. Zaczęła mecz z otaśmowanymi, obolałymi nogami, a także plecami. W trakcie spotkania nie wytrzymywało udo, po interwencji lekarki pojawił się bandaż uciskający na tej części ciała najlepszej polskiej tenisistki.

Agnieszka zaczęła słabo. Pierwszego gema przegrała do zera przy własnym podaniu. Za moment jednak zrewanżowała się Chince pięknym za nadobne. Seryjnie posyłane piłki w okolicę linii końcowej okazały się skuteczną bronią na Li Na.

Trzeci gem to już znacznie lepsze serwisy i pełna koncentracja Polki. Na dodatek "Isia" dwukrotnie wędrowała do siatki kończąc wymianę wolejami w odkrytą część kortu. Za moment Chinka rewanżowała się agresywną grą przy siatce. Aga "wyleczyła" ją efektownym lobem, a za moment pięknym minięciem z bekhendu. Mocne uderzenia na stronę forhendową pozwoliły jednak Li na wyrównanie na 2:2.

Na otwarcie piątego gema Li Na dwukrotnie posłała w aut piłki, które mierzyła z forhendu wzdłuż linii. Głośne "oooch" tłumów zgromadzonych na korcie centralnym wywołała Radwańska po wspaniałym zagraniu wzdłuż linii, po którym Chinka nie miała nic do powiedzenia i zrobiło się 40:15. Krakowianka powędrowała także do siatki i wolejem z forhendu zapewniła sobie prowadzenie 3:2.

Przy 30:15 dla Chinki w szóstym gemie Agnieszka musiała dopominać się o swoje u sędziny. Liniowy sędzia krzyknął "aut", powtórka pokazała, że po uderzeniu Li Na piłka trafiła w linię. Prowadząca zawody arbiter orzekła, iż jest 40:15 dla Li. - Jak to, przecież to nie ja przerwałam wymianę, tylko liniowy - zwróciła uwagę Agnieszka. To pomogło, sędzia nakazała powtórkę wymiany przy stanie 30:15. Li na i tak doprowadziła do wyrównania na 3:3 w gemach.

W ósmym gemie, przy prowadzeniu Agi 30:15 Chince przyszedł w sukurs pierwszy as serwisowy, po podaniu do środka kortu. Radwańska i tak wywalczyła breakpointa. Li obroniła zarówno tego, jak i następnego. Na Li smeczem za linię końcową przedłużyła nadzieje Agnieszki na drugie przełamanie w pierwszym secie. Przy 40:40 liniowy znowu błędnie wywołał aut, ale w związku z tym, że Aga dotknęła rakietą piłki, wymiana musiała być powtórzona, choć jej rywalka domagała się uznania zdobytego punktu. Mimo rozpaczliwej obrony Radwańskiej, Chinka doszła na 4:4.

W dziewiątym gemie, po trafieniu w siatkę i autowym ataku wzdłuż linii Polka była w tarapatach - przegrywała 0:30, później 15:40. Wtedy zastosowała skrót, do którego Li doszła, by zagrać o taśmę i tylko ten fakt pozwolił krakowiance na skuteczną odpowiedź. Za trzecim podejściem Chinka przełamała po raz drugi Radwańską wychodząc na prowadzenie 5:4.

Za moment "Isia" wykazała się niebywałą odpornością psychiczną. Obroniła aż cztery piłki setowe, by po wspaniałym, technicznym returnie wzdłuż linii i autowym crossie Chinki odrobić stratę przełamania!

Desperacka obrona i wreszcie skuteczny skrót, po którym Li trafiła w siatkę, dały Agnieszce prowadzenie 6:5. Chinka również walczyła dzielnie i doprowadziła do tie-breaka. Decydujący gem zaczął się od minibreaków - najpierw punkt przy swym serwisie straciła Aga, a za moment Li Na, która trafiła w aut. Po trafieniu w siatkę Agnieszka miała stratę dwóch punktów (1:3). Autowy cross bekhendowy Li dał Polce wyrównanie (3:3) dokładnie po godzinie walki!

Po długiej wymianie, w której Li trzymała Polkę w kącie bekhendowym i tam w końcu posłała piłkę kończącą, zrobiło się 3:5. Za moment, potężny aut rywalki dał nam znowu wyrównania po 5. Autowe zagranie wzdłuż linii (Chinka sprawdzała challengem) dało Polce piłkę setową. Za moment, po długiej, dramatycznej wymianie, w której nasza zawodniczka była  w głębokiej defensywie, Li Na w końcu trafiła w siatkę i "Isia" mogła się cieszyć z wygrania pierwszego seta!

Zanim zakończył się bój w I secie w pojedynku Agi z Na Li, w równolegle toczącym się na 1. korcie pojedynku Sabine Lisicki rozprawiła się z Estonką Kaią Kanepi 6:3, 6:3 i została pierwszą półfinalistką kobiecego Wimbledonu.

Pierwszego gema drugiego seta Na Li wygrała do zera przy własnym podaniu. Później Polka przegrywała już 0:30 po efektownym lobie rywalki. Agnieszka nie poddała się, tylko wyrównała na 1:1 po celnym serwisie do środka kortu, po którym Chinka ledwie sięgnęła piłki, ale nie miała szans na przebicie. Po dobrym returnie Aga miała pierwszą w secie szansę na przełamanie. Li minęła ją jednak pod siatką. Za drugim podejściem Polka popisała się świetną defensywą i slajsem, po którym Li trafiła w siatkę i mieliśmy przełamanie na 2:1!

W czwartym gemie, po drugim podwójnym błędzie serwisowym Radwańska musiała odrabiać straty od 0:30. Kolejne dwa podania przyniosły jej jednak wyrównanie. Za moment Polka wygrała walkę przy siatce, by zakończyć gema dobrym, wyrzucającym na zewnątrz serwisem. Było 3:1.

Atak po przekątnej i poprawka wzdłuż linii, czyli firmowe zagranie Agnieszki dało jej prowadzenie 30:15 w piątej części II seta. Li wzmocniła wówczas serwis, prowadziła 40:30, lecz "Isia" punktowała po zagraniach do linii końcowej. Ostatecznie jej rywalka zniżyła na 3:2.

Dwa autowe returny i za długi forhend Chinki oznaczały prowadzenie 4:2 Radwańskiej! Stosunkowo łatwo Li Na wygrała siódmego gema, zniżając na 4:3. Nie udało się wywalczyć drugiego w secie przełamania, ale bardzo ważne było utrzymanie własnego podania! Na początku ósmego gema Agnieszka wyczekała do końca, odebrała smecz i pięknym minięciem wyszła na prowadzenie. Zagrywając bekhend z przyklęku, Polka trafiła w siatkę, a na dodatek, za moment Li skutecznie smeczowała dwukrotnie odrabiając stratę przełamania. Wedle polskiego scenariusza miała być gra "gem za gem", a tymczasem Chinka wyrównała na 4:4.

Li Na miała kupę szczęścia w dziewiątym gemie - trzy razy zdobyła punkt po tym, jak piłka zatrzymała się na taśmie i wylądowała po stronie Agi. Radwańska nie załamywała się tym. Wygrywała długie wymiany, ale to do Li Na należało ostatnie słowo. Wyszła na prowadzenie 5:4.

Po zmianie serwujących Agnieszka zaczęła słabo, przegrywała 0:30, a po kończącym returnie wzdłuż linii Li miała dwie piłki setowe (15:40) i wykorzystała pierwszą z nich. Radwańską ewidentnie dopadł kryzys.

Przerwa przed trzecim setem wydłużyła się, gdyż "Isia" poprosiła o interwencję lekarki. Miała kłopoty z udem prawej nogi. Problemowi udało się zaradzić - na udzie Polki pojawił się bandaż elastyczny.

Radwańska zmobilizowała się i w pierwszej partii III seta wywalczyła prowadzenie 40:0, a za moment przełamała serwis rywalki znakomitym atakiem z bekhendu wzdłuż linii.

Agnieszka walczyła jak lwica w obronie lwiątek także w trzecim gemie, próbując wyjść na prowadzenie 3:0. Wówczas mecz po raz drugi już przerwał deszcz. Anglicy naśmiewali się z nas, gdy w październiku nie odbył się w pierwotnym terminie mecz Polaków z nimi na Stadionie Narodowym. Teraz jednak sami zapomnieli o rozsunięciu dachu nad kortem centralnym.

Aga wściekła się na siebie w piątym gemie, gdy zamiast minięcia, posłała krótkiego loba i zamiast 40:0 zrobiło się 30:15 przy podaniu Li. Za moment i tak miała dwie piłki na przełamanie. Nie zdołała wykorzystać jednak żadnej z nich, ani dwóch kolejnych. Dopiero przy piątym podejściu "Isia" dopięła swego - Li Na wyrzuciła forhend po crossie na aut i mieliśmy prowadzenie 4:1.

Po trafieniu w siatkę Chinki - Aga miała pierwszą piłkę meczową w siódmym gemie. Za moment pojawiła się druga szansa, po podwójnym błędzie serwisowym Li Na. Chinka podniosła się jednak do walki i zniżyła na 2:5.

W ósmym gemie Agnieszkę opuścił mocny, dokładny serwis. Rywalka prowadziła 40:15. "Isia" wspomagała się jednak kierunkowymi podaniami z rotacją, po nich miała kolejnego meczbola! Zepsuła go podwójnym błędem serwisowym. Piątym w meczu. Bekhend wzdłuż linii dał jej czwartą piłkę meczową! Na Li zagrała wtedy jak w transie, poszła do siatki i z woleja trafiła w samą linię! Po chwili to Chinka była bliska przełamania, ale Aga zaatakowała przy siatce kończąc wolejem, a później zapewniła sobie piątego meczbola! Ależ to były emocje! Piąta piłka meczowa obroniona, była zatem szósta, a później siódma i ósma!

Wreszcie Polka rozstawiła rywalkę po kontach crossowymi zagraniami do linii końcowej, zmuszając ją do posłania piłki na aut!

W "polskim" półfinale Aga zmierzy się w czwartek ze świetnie mówiącą po polsku Niemką Sabine Lisicki, która sprawiła największą sensację eliminując Serenę Williams, a dziś wypunktowała Estonkę Kaię Kanepi.

Ćwierćfinał Wimbledonu:

Sabine Lisicki (Niemcy, 23) - Kaia Kanepi (Estonia) 6:3, 6:3

Agnieszka Radwańska (Polska, 4) - Na Li (Chiny, 6) 7:6 (7-5), 4:6, 6:2

Marion Bartoli (Francja, 15) - Sloane Stephens (USA, 17) 6:4, 7:5

Kirsten Flipkens (Belgia, 20) - Petra Kvitova (Czechy, 8) 4:6, 6:3, 6:4

pary półfinałowe

Radwańska - Lisicki

Bartoli - Flipkens

Autor: Michał Białoński

Agnieszka wygra Wimbledon? Dyskutuj!

Dowiedz się więcej na temat: Wimbledon | Agnieszka Radwańska | Na Li

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje