Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska. Fizjolog Wacław Mirek o występie "Isi" na Australian Open

- Australian Open był dla Agnieszki szczególnym turniejem. Pokonując Wiktorię Azarenkę Aga pokazała, że nie ma dla niej zawodniczek nie do pokonania, że może wygrywać nawet z najlepszymi - powiedział nam doktor Wacław Mirek z krakowskiej AWF, pod którego okiem Agnieszka Radwańska przygotowuje się fizycznie.

- W starciu z Azarenką Agnieszka walczyła i chciała dojść do każdej piłki. Potwierdziła, że dobrze przepracowała przerwę między sezonami - chwali "Isię" Wacław Mirek.

Reklama

- Nawet 6:0 w trzecim secie nie oznaczało, że rywalka odpuściła, tylko po prostu miała słabsze końcówki gemów. Agnieszka musiała wybiegać, wywalczyć każdą piłkę. Właśnie tą walecznością, zaangażowaniem zaimponowała mi. Fakt, że trafiała w kort w końcówkach gemów po długich wymianach, świadczy o jej dobrym przygotowaniu fizycznym. Pod tym względem Agnieszka górowała nad Azarenką, której proste błędy wynikały właśnie ze zmęczenia - uważa fizjolog "Isi".

Według doktora Mirka pokonanie Azarenki w tak ważnym meczu może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju kariery Radwańskiej. - Teraz Agnieszka wie, że może pokonać każdą rywalkę i nikt nie jest już poza jej zasięgiem - argumentuje.

Trener Mirek daleki jest od krytykowania naszej najlepszej tenisistki za porażkę z Dominiką Cibulkovą w półfinale. - Często po takich wielkich i udanych meczach, jak ten przeciw Azarence, następuje rozprężenie i nie zawsze zawodnik jest w stanie skoncentrować się ponownie na mecz, który następuje nazajutrz. Być może zabrakło jednego dnia na regenerację sił. Pamiętajmy o tym, że w ciepłym klimacie organizm wolniej odbudowuje siły. U Agnieszki na mecz z Cibulkovą, która jest ruchliwą, dobrze biegającą zawodniczką, nałożyło się zmęczenie z wcześniejszych meczów - podkreśla nasz rozmówca.

Mirek zwraca uwagę na fakt, że różnice między zawodniczkami z pierwszej "30" rankingu WTA nie są wielkie. - A często te niżej rozstawione mają większą determinację, by zdobyć sławę i ograć wyżej rozstawioną rywalkę - dodaje.

Najważniejszą przeszkodą Radwańskiej był jednak fakt, że po spotkaniu z Azarenką nie zdążyła się zregenerować. W walce z Białorusinką Polka musiała się o wiele więcej nabiegać niż Cibulkova w swym ćwierćfinałowym pojedynku z Simoną Halep, który trwał ledwie godzinę ("Isia" spędziła na korcie godzinę dłużej, mając cięższą rywalkę).

- Podobnie było z naszymi piłkarzami ręcznymi na mistrzostwach Europy. Nazajutrz po świetnym meczu ze Szwedami, w decydującym boju z Chorwacją nie udało się utrzymać tej samej determinacji i świeżości - porównuje Wacław Mirek.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje