Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska - Dominika Cibulkova 3:6, 7:5, 7:9 w 1/8 Wimbledonu

Agnieszka Radwańska, rozstawiona z numerem trzecim, przegrała w poniedziałek ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą (19.) 3:6, 7:5, 7:9 w meczu 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie, który trwał równe trzy godziny.

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z tego meczu

Tutaj znajdziesz zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Już pierwsze wymiany wskazywały na to, jak będzie wyglądać całe spotkanie - na korcie numer 3. - dwóch 27-letnich tenisistek, które znają się bardzo dobrze. Był to przecież ich 13. pojedynek w karierze. Cibulkova poprawiła ich bilans na 6-7, w tym sezonie na 3-1, a na trawie na 2-0.

Reklama

Na otwarcie obie utrzymały swoje podania, choć żadnej nie przychodziło to łatwo, a każdy gem był pełne wyczerpujących fizycznie wymian z głębi kortu, czasem przerywanych skrótami i wypadami o siatki.

Jednak w czwartym gemmie Słowaczka nieoczekiwanie zdołała przełamać podanie krakowianki i odskoczyła na 3:1, a następnie na 4:1, po tym, jak wyszła obronną ręką ze stanu 0-30, wygrywając następne cztery piłki przy swoim serwisie.

Jedno przełamanie

Przewaga jednego przełamania (wykorzystała jedną z trzech szans, a Polka nie miała ani jednej), wystarczyła Cibulkovej do rozstrzygnięcia na swoją korzyść pierwszej partii, po 40 minutach gry, wynikiem 6:3. Przy pierwszym setbolu odnotowała 14. wygrywające uderzenie w meczu, w czym dwukrotnie przewyższała rywalkę. Obie w tym czasie popełniły po siedem niewymuszonych błędów, na 58 wymian (w zdobytych punktach również lepiej wypadła Słowaczka 34-24).

Radwańska od wygranego własnego gema serwisowego rozpoczęła drugiego seta, choć nie przyszło jej to łatwo. Przeciwniczka wyraźnie złapała wiatr w żagle po zdobyciu pierwszej partii i nie chciała zwolnić tempa gry nawet na chwilę. Mimo bardzo ryzykownych uderzeń, z których ogromną większość celowała w linię, nie mogła narzekać w poniedziałek na brak celności.

Nadzieje i doping polskich kibiców na moment straciły impet, gdy Cibulkova przełamała podanie rywalki na 2:1. Jednak chwilę później na nowo odżyły, gdy krakowianka odrobiła stratę "breaka", a następnie wyszła na 3:2.

Kolejną huśtawkę nastrojów tenisistki zafundowały swoim fanom ponownymi obustronnymi przełamaniami, tym razem na 4:3 dla Słowaczki, a następnie "rebreakiem" na 4:4.

Zaraz po tym zrobiło się niebezpiecznie dla serwującej Polki, która obroniła pierwszego "break pointa" przy stanie 15-40. Ale przy drugim miała pecha, bo układającą się po jej myśli wymianę przerwał błędnie wywołany przez sędziego liniowego aut Cibulkovej. W powtórce punktu rywalka okazała się lepsza i odskoczyła na 5:4.

W dziesiątym gemie Radwańska wyszła na 40-30, ale nie wykorzystała piłki na 5:5, podobnie drugiej przy przewadze. Chwilę później rywalka wyrzuciła piłkę z bekhendu na aut przy pierwszym meczbolu. Spełniła się zasada, że do trzech razy sztuka, bowiem trzeci "break point" krakowianka zamieniła na punkt efektownym wolejem zagranym w pełnym biegu do siatki, jak na wimbledońską trawę przystało.

To wytrąciło z rytmu Cibulkovą, która przegrała również kolejne trzy wymiany. I choć przy 40-0 Polka dała jej prezent w postaci podwójnego błędu serwisowego, to zaraz po nim objęła prowadzenie 6:5, po autowym zagraniu niżej notowanej rywalki.

Przy 6:5 i 40-15 dla Radwańskiej, Słowaczka wyrzuciła piłkę z bekhendu na aut przy pierwszym setbolu. W drugiej partii zmieniły się nieco proporcje, bowiem Polka lepiej wypadła w istotnych statystykach "winnerów" 12-9, no i tradycyjnie już w niewymuszonych błędach 7-11.

Mecz zaczął sie od nowa

Po godzinie i 34 minutach mecz się rozpoczął praktycznie na nowo. Tym razem obie tenisistki mocno koncentrowały się na utrzymywaniu własnych podań, choć w piątym gemie Polka znalazła się w poważnych tarapatach. Jednak zdołała wybronić się ze stanu 15-40, a zakończyła go efektownie, bo asem serwisowym.

W siódmym gemie ta sztuka się Radwańskiej już nie udała i Słowaczka zdobyła nieoczekiwanie "breaka" na 4:3. Ale ponieważ kobiecy tenis jest całkowicie nieobliczalny, zaraz po tym odrobiła stratę, a potem obroniła trzy "break pointy", nim wyszła na 5:4.

Przy stanie 5:5 zrobił się już prawdziwy thriller, ale z happy endem, bowiem Polka obroniła sześć piłek na przełamanie, zanim objęła prowadzenie 6:5. W kolejnym gemie Radwańska nie wykorzystała pierwszego meczbola, przy 40-30 i zrobiło się 6:6.

Potem nastąpiła seria trzech kolejnych "breaków", w wyniku których Cibulkova wyszła na 7:6 i 8:7. Przy swoim serwisie wykorzystała trzeciego meczbola, po równych trzech godzinach walki.

27-letnia krakowianka po raz 11. wystartowała w seniorskim Wimbledonie. Właśnie na londyńskich kortach, w 2012 roku, osiągnęła pierwszy i jak dotychczas jedyny wielkoszlemowy finał, ponosząc w nim porażkę w trzech setach z samą Amerykanką Sereną Williams. Potem jeszcze dwukrotnie dochodziła tu do półfinałów - w latach 2013 i 2015, a wcześniej dwa razy odpadała w ćwierćfinałach (2008-09).

Natomiast Cibulkova była tu najdalej w ćwierćfinale, ale tylko raz - w 2011 roku, gdy musiała uznać wyższość Rosjanki Marii Szarapowej. Kolejną rywalką Słowaczki w tegorocznej edycji The Championships będzie zwyciężczyni popołudniowego pojedynku Rosjanek Jeleny Wiesniny z Jekateriną Makarową.  

Tenisistka z Bratysławy w pierwszym tygodniu wygrała na kortach przy Church Road trzy mecze bez straty seta. Przyjechała do Londynu dopiero w ubiegłą niedzielę, zaraz po triumfie w turnieju WTA Tour na trawie w Eastbourne, gdzie wyeliminowała Radwańską w 1/4 finału.

Natomiast Radwańska, oprócz dwóch pewnych wygranych, w drodze do 1/8 finału, odnotowała też dramatyczne trzysetowe spotkanie z Chorwatką Anją Konjuh, w którym obroniła trzy meczbole, nim zdołała awansować.

W poniedziałek Polka poniosła czwartą w karierze porażkę w 1/8 finału Wimbledonu, a którym wcześniej po jednym razie odpadała w trzeciej i w drugiej rundzie. Wróci do domu z czekiem na 132 tysiące funtów.

Krakowianka obroniła tylko 240 z 780 punktów za ubiegłoroczny półfinał, co oznacza, że spadnie w przyszły poniedziałek na czwarte miejsce w rankingu WTA Tour. Z drugiej na trzecią pozycję przesunie się ubiegłoroczna finalistka - Hiszpanka Garbuine Muguruza, która odpadła w drugiej rundzie (straciła 1230 pkt).

Wyprzedzi ją Kerber

Obie wyprzedzi Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber (4.), która awansowała w poniedziałek do ćwierćfinału, pokonując pewnie Japonkę Misaki Doi 6:3, 6:1. Jej kolejną rywalkę wyłoni pojedynek Rumunki Simony Halep (5.) z Amerykanką Madison Keys (9.).

Drugi poniedziałek jest marzeniem większości tenisistów w każdym turnieju zaliczanym do Wielkiego Szlema. Obecność w drugim tygodniu wielkoszlemowym stanowi swoista nobilitację, ale i tak naprawdę oznacza już walkę z najlepszymi o najwyższe premie punktowe i finansowe.

W Wimbledonie tradycją ósmego dnia jest kumulacja szesnastu meczów czwartej rundy singla, po osiem u kobiet i mężczyzn, czyli wyłonienie kompletu par ćwierćfinałowych. Dlatego nazywany jest "superponiedziałkiem". W tym roku realizacja tego planu stanęła trochę pod znakiem zapytania, bowiem w pierwszym tygodniu głównym reżyserem turnieju był deszcz. Jednak rezygnacja ze zwyczajowej wolnej pierwszej niedzieli pozwoliła nadrobić zaległości.

Na dodatek drugi tydzień rozpoczął się od pięknej słonecznej pogody. Na dodatek z zapowiedzi meteorologów wynika, że londyńskiej widowni grozi dzisiaj co najwyżej okresowe średnie zachmurzenie, a temperatura powietrza może przekroczyć nieznacznie 22 stopnie. Oznacza to, że bardzo ciasno wypchany poniedziałkowy plan gier powinno się udać zrealizować w 100 procentach, bez żadnych zakłóceń.

Otwarcie drugiego tygodnia w Wielkim Szlemie to dobry moment, żeby podsumować polski "stan posiadania" w The Championships 2016.

Poza Radwańską, w singlu startowały jeszcze dwie Polki - Paula Kania (przeszła wcześniej kwalifikacje) i Magda Linette, ale obie przegrały swoje mecze. Kania, z takim samym skutkiem, wystąpiła też w grze podwójnej, podobnie jak Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska.

Te rezultaty pokrywają się z nominacjami olimpijskimi, ogłoszonymi w czwartek przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF). W igrzyskach w Rio w singlu będzie startować tylko krakowianka, a w deblu prawa udziału nie wywalczyła żadna z polskich zawodniczek.

U mężczyzn w singlu o olimpijski medal rywalizować będzie tylko Jerzy Janowicz, który od stycznie nie grał nigdzie w wyniku kontuzji kolana. Ma wrócić na korty pod koniec miesiąca, zanim ruszy do Rio. Natomiast w grze podwójnej mężczyzn wystąpią tam razem Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, chociaż tegoroczny Wimbledonu nie był w ich wykonaniu udany.

Kubot i Austriak Alexander Peya byli rozstawieni z numerem siódmym, ale odpadli w pierwszej rundzie. W drugiej ich los podzielił Matkowski razem z Leanderem Paesem z Indii.

W tegorocznym The Championships obaj startują jeszcze w grze mieszanej, gdzie jako rozstawieni mieli na otwarcie "wolny los". Kubot z Czeszką Andreą Hlavaczkovą w niedzielę wieczorem awansowali do 1/8 finału i w niej spotkają się we wtorek z Peyą i Słowenką Andreą Klepacz (nr 10.).

Natomiast Matkowskiego i Słowenkę Katerinę Srebotnik (11.) czeka w poniedziałek późnym popołudniem spotkanie w drugiej rundzie z Hiszpanką Anabel Mediną-Garrigues i Szwedem Robertem Lindstedtem. Stawką jest właśnie 1/8 finału.

Występy Kubota i Matkowskiego na londyńskiej trawie z uwagą obserwuje zapewne Agnieszka Radwańska, bowiem już na miejscu w Rio będzie musiała podjąć trudną decyzję w sprawie wyboru partnera w grze mieszanej. Walkę o olimpijskie medale rozpocznie tam tylko 16 par, a wysoki ranking singlowy krakowianki daje gwarancje udziału w zmaganiach mikstów.

W tegorocznym Wimbledonie, właśnie w mikście, gra jeszcze Alicja Rosolska, razem z Treatem Hueyem z Filipin. Oni musieli wywalczyć na korcie miejsce w drugiej rundzie, a w niej wieczorem spotkają się z Australijką Anastazją Rodionovą i Rohanem Bopanną z Indii (13.).

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Dominika Cibulkova | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy